"Strzał w kolano". Stany Zjednoczone jako jedyny kraj na świecie wycofują się z konwencji klimatycznej

2 dni temu 9

Działania "sprzeczne z interesem Stanów Zjednoczonych" - to oficjalny powód wycofania się USA z 66 organizacji międzynarodowych, w tym wielu zajmujących się ochroną klimatu i przyrody. Biały Dom opublikował listę tych organizacji na swojej stronie internetowej: to m.in. ONZ-owska konwencja klimatyczna czy Międzynarodowa Unia Ochrony Przyrody.

Zobacz wideo Trump niby nie inwestuje w Hollywood i w media, ale...

Decyzja Donalda Trumpa spotkała się z falą oburzenia, choć nie zaskoczenia. - Nie ma nic zaskakującego w ich podejściu do kryzysu klimatycznego czy instytucji. Nie zmienia to jednak faktu, że jest to prezent dla Chin i wsparcie dla trujących środowisko, którzy chcą uniknąć odpowiedzialności - skomentował to John Kerry, były sekretarz stanu USA i specjalny przedstawiciel prezydenta Joe Bidena ds. klimatu.

Jego zdaniem wycofanie się z organizacji międzynarodowych zajmujących się klimatem to "strzał w kolano" w polityce międzynarodowej, a cenę za to "zapłacą dzieci, tracąc zdrowie, miejsca pracy, ponosząc rosnące koszty i coraz gorsze konsekwencje" ocieplenia klimatu. 

USA poza konwencją klimatyczną

Decyzją prezydenta USA opuszczają między innymi Ramową konwencję Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu (UNFCCC). Przyjęta 34 lata temu konwencja, do której należą praktycznie wszystkie kraje świata, stanowi podstawę globalnej współpracy na rzecz walki ze zmianą klimatu. 

Donald Trump już wcześniej wycofał kraj z porozumienia paryskiego, które ustanowiono 10 lat temu w ramach konwencji. Jednak ta druga decyzja ma o wiele większe konsekwencje, wyjaśnia Instytut Zielonej Gospodarki:

Konwencja jest fundamentem całego międzynarodowego systemu współpracy klimatycznej. To na jej podstawie odbywają się konferencje klimatyczne COP, powstają globalne zasady raportowania emisji, mechanizmy finansowania działań klimatycznych oraz wspólne ramy reagowania na skutki zmian klimatu. Wyjście USA z Konwencji oznacza faktyczne i definitywne opuszczenie całej globalnej architektury klimatycznej, a nie jedynie rezygnację z konkretnych zobowiązań.

Komentatorzy zwracają uwagę, że Stany Zjednoczone stawiają się w ten sposób poza mechanizmami globalnej dyplomacji ws. klimatu i nie tylko. W ten sposób niszczą podwaliny działań dla klimatu, ale także osłabiają swoją pozycję. 

"W praktyce taki krok pozbawia Stany Zjednoczone miejsca przy stole negocjacyjnym, wpływu na kształt międzynarodowych reguł oraz możliwości współdecydowania o przyszłych rozwiązaniach, które i tak będą oddziaływać na światową gospodarkę - w tym na handel, energetykę i bezpieczeństwo" - komentuje IZG.

W podobnym tonie wypowiedziała się grupa kongresmenów Partii Demokratycznej w opublikowanym oświadczeniu. Jak napisali: "Trump rezygnuje z międzynarodowego przywództwa Ameryki i pozwala konkurentom i przeciwnikom wypełnić lukę, którą po sobie pozostawiamy".

Jak zareaguje świat?

Niejasne jest to, czy decyzja prezydenta o wycofaniu się z konwencji jest w pełni legalna - została ona ratyfikowana w latach 90. przez jednogłośną decyzję Senatu i część ekspertów ma wątpliwości, czy prezydent może samodzielnie zdecydować o wyjściu z niej. Podobnie wątpliwości budzi to, czy przyszła administracja mogłaby wrócić do UNFCCC bez konieczności ponownego głosowania w Senacie (co mogłoby być trudne ze względu na potencjalny opór prawicy).

Jeszcze ważniejsze może być pytanie o to, jak reszta świata zareaguje na decyzję Trumpa i jak poważny będzie to cios dla globalnej walki ze zmianą klimatu. Wycofanie się z porozumienia paryskiego jak na razie nie spowodowało jego zapaści, a żaden inny kraj nie poszedł w ślady Amerykanów. 

David Widawsky z organizacji badawczej World Resources Institute uważa, że globalna dyplomacja klimatyczna "nie osłabnie". - Inne kraje rozumieją niezastąpioną rolę UNFCCC w promowaniu współpracy i wprowadzaniu rozwiązań klimatycznych, których świat pilnie potrzebuje. Współpraca krajów w zakresie klimatu ratuje życie, tworzy miejsca pracy, wzmacnia stabilność gospodarczą i buduje bardziej prosperującą przyszłość - przekonuje.

Bardziej negatywną perspektywę przedstawia polski Instytut Zielonej Gospodarki, którego zdaniem wycofanie się USA z UNFCCC wpłynie na zachowanie i wybory partnerów międzynarodowych oraz na sprawność całego systemu globalnego.

"Po pierwsze to sygnał, że jeden z kluczowych emitentów rezygnuje ze współodpowiedzialności. Osłabia to zaufanie do długoterminowych deklaracji i zachęci część rządów (np. Indie) do opóźniania deklaracji własnych zobowiązań, obniżania ambicji celów klimatycznych i przenoszenia akcentu na krótkoterminowe działania powodowane narodową kalkulacją polityczną".

Po drugie, próby "wypełnienia luki" po USA przez Unię Europejską i część krajów azjatyckich zapewne będą miały tylko "ograniczoną skuteczność". Wreszcie po trzecie podburza to logikę całych globalnych wysiłków na rzecz stabilizacji klimatu: państwa działają, bo inni też działają. "Wyjście USA osłabia ten mechanizm. W praktyce oznacza to mniejsze tempo redukcji emisji globalnych, słabsze finansowanie adaptacji i transformacji w krajach Globalnego Południa, utrudnioną koordynację standardów globalnych" - czytamy w komentarzu IZG. Według ekspertów Instytutu "wyjście USA z konwencji nie zniszczy totalnie globalnej współpracy klimatycznej, ale znacząco obniży jej skuteczność"

"Dla samego UNFCCC sytuację tę można porównać ze stanem przedzawałowym. System działa nie dzięki sankcjom, lecz dzięki powszechności i ciągłości uczestnictwa. Wycofanie się jednego z największych emitentów osłabia legitymację całego procesu, czyni negocjacje mniej reprezentatywnymi, przesuwa ciężar z globalnych reguł na fragmentaryczne, regionalne inicjatywy".

Zbity termometr

Trump zdecydował także o wycofaniu kraju z działającego przy ONZ Międzyrządowego Panelu ds. Zmian Klimatu. To organizacja naukowa, która cyklicznie publikuje raporty streszczające i podsumowujące najlepszą dostępną wiedzę na temat zmiany klimatu, jej postępu, prognoz na przyszłość oraz możliwości zatrzymania ocieplenia. To kolejny taki krok Białego Domu po ograniczeniu i cenzurowaniu badań nad klimatem w krajowych jednostkach, takich jak NASA czy NOAA. Jednak tak jak temperatura nie spada od zbicia termometru, tak globalne ocieplenie nie zatrzyma się dlatego, że amerykańskie władze próbują ukrócić jego badanie. 

- Wycofując Stany Zjednoczone z IPCC, prezydent Trump celowo odcina nasz kraj od najbardziej wiarygodnego źródła wiedzy naukowej na temat klimatu - ocenia dr Delta Merner z Uniwersytetu Kalifornijskiego. Jak wskazuje, poszczególni naukowcy z USA mogą nadal wnosić swój wkład w prace panelu, ale kraj "nie będzie już w stanie pomagać w tworzeniu raportów naukowych, na których opierają się rządy na całym świecie".

Eksperci zwracają uwagę, że swoimi działaniami Trump naraża własnych obywateli na skutki zmiany klimatu, zanieczyszczenia i degradacji przyrody.

- Skutki zmian klimatycznych już teraz zagrażają milionom Amerykanów każdego roku, powodując wzrost kosztów opieki zdrowotnej dla amerykańskich rodzin, obciążając infrastrukturę i zagrażając stabilności gospodarczej - mówi Margie Alt, dyrektorka organizacji Climate Action Campaign. Jak podkreśla:

Zmiana klimatu nie zna granic. Wycofanie się z globalnej współpracy mającej na celu walkę z największym zagrożeniem dla ludzkości nie chroni Amerykanów przed tymi realiami, a jedynie gwarantuje, że nie będziemy mieli głosu w sprawie ich rozwiązania.
Przeczytaj źródło