Kacper Tomasiak, Kamil Stoch, Paweł Wąsek, Maciej Kot i Dawid Kubacki – oto kadra Polski na Puchar Świata w skokach w Zakopanem. Polski Związek Narciarski podał skład od razu po piątkowym treningu. Sensacji nie ma żadnej. Nie zmieścił się Piotr Żyła, który odstawał od reszty już w trakcie Turnieju Czterech Skoczni (i już po niemieckiej części wrócił do kraju). Najwyraźniej to się nie zmieniło podczas zamkniętych zajęć na Wielkiej Krokwi.
Zobacz wideo Niesamowity wyczyn Tomasiaka. Czekaliśmy na to 18 lat
Piszemy "najwyraźniej", bo nie wiemy czy na pewno.
Sztab poprosił „żeby nie mówić"
- Jest prośba sztabu szkoleniowego, żeby nie mówić dokładnie, jak i co było. Po to sobie zażyczyli, żeby ten trening nie był obserwowany. Natomiast powiem tylko, że żadnych nowin po Turnieju Czterech Skoczni nie widziałem – mówi nam Rafał Kot.
Członek zarządu Polskiego Związku Narciarskiego w ten weekend występuje w Zakopanem przede wszystkim jako wiceprezes Tatrzańskiego Związku Narciarskiego, czyli jako organizator zawodów. I jeszcze dwie-trzy godziny przed treningiem zapewniał nas, że jeśli tylko nie będziemy próbowali wejść na skocznię z kamerami, to zostaniemy wpuszczeni. "No to ja nie poradzę, myślałem, że bez kamer da radę" – napisał nam, gdy – zgodnie z umową – daliśmy znać, że jednak nas nie wpuszczono. Mieliśmy w takim przypadku dzwonić do Kota, który z góry zobowiązał się do interwencji. Ale uznaliśmy, że aż tak nie będziemy walczyć o wejście tam, gdzie nas nie chcą. Zwłaszcza że ciekawa była perspektywa spędzenia tych prawie dwóch godzin na ulicach, dróżkach i stokach wokół Wielkiej Krokwi. Bo tam można było popatrzeć, jak zamknięty trening podglądają kibice.
Kibice pytali, a my nie wiedzieliśmy, jak odpowiadać
"A dlaczego nas nie wpuszczają? Wie pan coś?" – na takie pytania trzeba było odpowiedzieć kilku, jak nie kilkunastu różnym osobom. Cóż, wiemy, że zamknięcia piątkowego skakania zażyczył sobie trener Maciusiak. Początkowo wydawało się to niemożliwe do zrealizowania. Bo poza Polakami w piątek skakali też zawodnicy z innych krajów, a wszystko działo się pod egidą FIS-u [Międzynarodowej Federacji Narciarskiej], która nie ma zwyczaju zamykania nawet nieoficjalnych treningów przed Pucharami Świata.
Od jednej z osób będącej blisko kadry "w zaufaniu" usłyszeliśmy, że nasz team chciał testować nowe kombinezony i to nie mogło zostać przez nikogo nagrane ani sfotografowane.
Polacy rzekomo mieli coś testować
Czy faktycznie Polacy coś testowali? To wątpliwe. Raz: czy robiliby to na oczach rywali? Nasz informator twierdził, że przecież nie na oczach głównych rywali, bo ich w czwartek na Wielkiej Krokwi nie było. Ale tak naprawdę co z tego, skoro byli tam różni sztabowcy - w tym np. trener Norwegów Rune Velta?
I dwa: znów oddajemy głos Rafałowi Kotowi. – Nie no, teraz z kombinezonami żadnych testów nie ma, bo jest określona liczba, limit kombinezonów i teraz dopiero będą wymieniane na mistrzostwa świata w lotach. Wtedy będzie można nowe wprowadzić. I na igrzyska. Chodziło tylko o to, żeby na spokojnie poskakać – zapewnia członek zarządu PZN. Wygląda to zatem na kiepską wymówkę.
Maciusiak chce spokoju. Ale tak go nie znajdzie. Szydera
"Na spokojnie" – tu jest klucz do zrozumienia sytuacji. Trener Maciusiak czuje ciężar sytuacji. Igrzyska tuż, tuż, został mniej niż miesiąc. A forma jego zawodników jest daleka od olimpijskiej. Pewniakami do wyjazdu na najważniejsze zawody czterolecia są Kacper Tomasiak i Kamil Stoch. Czyli skoczkowie na co dzień pracujący z innymi trenerami. Na faworyta do zajęcia ostatniego, trzeciego, miejsca w polskiej kadrze skoczków na Mediolan i Cortinę wygląda Maciej Kot, czyli kolejny zawodnik nie Maciusiaka. Trener ma prawo być zaniepokojony, zmęczony, a nawet zniechęcony czy przybity. Absolutnie może chcieć odetchnąć. Ale czy na pewno dobrze wybiera moment na złapanie tego oddechu?
W mediach społecznościowych po jego decyzji tylko przybywa teorii spiskowych. Takich, że chce ukryć treningi, żeby nie było widać, że jego skoczkowie są słabsi. Coraz więcej jest też szydery. Na platformie X kibice umawiali się na "oglądanie" utajnionego treningu. Jak? Z kamerki ustawionej na stałe na Wielką Krokiew.
Co tam, że nic z tej kamery nie widać. Więcej - na stwierdzenia, że generalnie z terenu pod skocznią ten trening wyglądał tak, jakby skakały cienie, padały uwagi, że przecież nasi skoczkowie są cieniami samych siebie.
Prezes Kot apeluje, a prezes Małysz dziwnie relacjonuje
- Oni są w dość trudnej sytuacji, nie ma co ukrywać. Dajmy im trochę spokoju, zobaczymy co to da – apeluje Rafał Kot.
Ale kto wie czy prezes PZN-u Adam Małysz nie ma nieco innego zdania. Zdecydował się na dziwny ruch. Na Instagramie relacjonował "otwarty trening przed zawodami". Oczywiście to, że jest na treningach nie powinno zaskakiwać, ale już fakt, że z w teorii zamkniętej sesji pokazywał tam nie tylko skoki naszych zawodników, ale też trenerską wieżę wydaje się specyficzny. W jego relacjach można było zobaczyć, że stali tam i Maciusiak, i Doleżal oraz Kruczek (prowadzą Stocha), i prowadzący naszą kadrę kobiet Marcin Bachleda, a do tego przedstawiciele kadr Norwegii, Japonii czy Finlandii.
Taki "przeciek" od Małysza pokazuje, że nie ma w naszej ekipie zgodności i szczelności. W takim razie tym trudniej zrozumieć, po co to wszystko było zamykane, dlaczego zwykli ludzie lubiący skoki nie mogli wejść na obiekt i po prostu tych skoków pooglądać.
Ma rację Adam Bucholz ze skijumping.pl – gdyby kibice zostali wpuszczeni na trening, mieliby chociaż namiastkę dnia, który w tym roku Zakopanemu odebrał FIS (tłumacząc, że trzeba skrócić weekend w Polsce, bo dopiero co odbywał się Turniej Czterech Skoczni i zawodnicy są zmęczeni).
Ma też rację Mateusz Leleń z TVP Sport, zauważając, że zamiast się zamykać na ludzi, nasza kadra powinna doceniać, że wciąż chce być oglądana.
Wydarzenia z piątku pachną brzydko - może nawet syndromem oblężonej twierdzy. W zeszłym sezonie pomimo słabych wyników skoczni w Zakopanem przy okazji podobnego treningu przed PŚ w Zakopanem nie zamknął ówczesny trener Polaków Thomas Thurnbichler. A był wtedy pod chyba jeszcze większą presją niż teraz Maciusiak - było głośno o tym, jak nie dogadują się z nim zawodnicy, wyniki też były dalekie od oczekiwanych. Zamknięcie się we własnej bańce to nie jest dobry pomysł. Z takiej twierdzy jeszcze trudniej będzie wyskoczyć z nową energią po wielkie rzeczy.
Zawody w Zakopanem w sobotę i niedzielę. W sobotę od 12 dwie treningowe i po nich kwalifikacje do niedzielnego konkursu indywidualnego. Po kwalifikacjach wybrany zostanie skład do konkursu duetów zaplanowanego na godzinę 16.10. Niedzielne zawody zaczną się o godzinie 16. Transmisje w Eurosporcie i TVP, relacje na żywo na Sport.pl.

1 dzień temu
6







English (US) ·
Polish (PL) ·