Oto co krzyczeli kibice, gdy zobaczyli, że startują Rosjanie

1 dzień temu 7

Od momentu wybuchu wojny na Ukrainie rosyjscy sportowcy oraz sportsmenki nie mogli uczestniczyć w zawodach organizowanych pod egidą IBSF (Międzynarodowej Federacji Bobslei i Skeletonu). Ta decyzja została jednak zaskarżona przez rosyjską stronę do Trybunału Apelacyjnego, który przychylił się do wniosku i nakazał przywrócić sportowców z tego kraju do rywalizacji. O całej sprawie szeroko komentowanej w świecie sportu szerzej pisał na łamach "Sport.pl" Przemysław Augustyn: Kontrowersyjna decyzja IBSF. Rosjanie świętują.

Zobacz wideo Jak zagra Legia na wiosnę? Papszun: Będziemy walczyć o życie

Rosjanie nic nie robili sobie z protestu

Władysław Siemionow oraz Daniił Romanow reprezentujący CSKA (Centralny Sportowy Klub Armii) nim na dobre przystąpili do rywalizacji musieli zmierzyć się z okrzykami protestujących przeciwko ich startom kibiców ukraińskich. Tuż przed rozpoczęciem ślizgu na nagraniach opublikowanych w sieci słyszymy wykrzykiwane hasła: "no war in Ukraine" (tłumacz. nie dla wojny w Ukrainie). Takie zachowanie publiki zgromadzonej na starcie miało w mniemaniu protestujących zdeprymować rosyjskich zawodników.

Udział rosyjskich skeletonistów w Pucharze Europy ma na celu zakwalifikowanie się do zawodów Pucharu Świata w przyszłym sezonie. W zawodach w austriackim Tyrolu Siemionow widniał jako 13. na liście startowej, natomiast Romanow 17.

Protesty na starcie nie zdeprymowały jednak zawodników CSKA. Po dwóch biegach najlepszym czasem na mecie legitymował się 28-letni Siemionow - 1:49.27 min. Drugie miejsce zajął 31-letni Romanow, który był wolniejszy od swojego kolegi o 0,48 sekundy. Podium uzupełnił Chińczyk Yu Guocin ze stratą 0,85 sekundy.

Na początku grudnia Międzynarodowa Federacja Sambo (FIAS) zezwoliła rosyjskim sportowcom rywalizować pod własną flagą oraz z własnym hymnem, pomimo braku zakończenia wojny z Ukrainą.

W sprawie ostrych poluzowań dla sportowców z tego kraju swój głośny sprzeciw wyraził minister młodzieży i sportu Ukrainy Matwij Bidny. Polityk stwierdził, iż takowe poluzowania wpisują się w ogólny tred globalnej presji i manipulacji ze strony Rosji. To wszystko w kontekście decyzji MKOl, który zezwolił rosyjskim i białoruskim sportowcom na udział w młodzieżowych zawodach pod własnymi flagami narodowymi.

Przeczytaj źródło