​Ministerstwo Prawdy: Czyli dlaczego Nawrocki nawiązuje do Orwella?

1 dzień temu 5

Prezydent zawetował ustawę wdrażającą unijne rozporządzenie o usługach cyfrowych (DSA - Digital Services Act). Uzasadniał, że proponowana przez parlament konstrukcja przypomina Ministerstwo Prawdy z powieści "Rok 1984" George’a Orwella, które - jak przypomniał prezydent - sprawowało kontrolę nad językiem, informacją i w końcu nad myśleniem obywateli. "Jeśli władza decyduje, co jest "prawdą", co "dezinformacją", kto może mówić, a kto nie, wolność znika krok po kroku" - argumentował Karol Nawrocki.

Zgodnie z założeniami, nowe przepisy wdrażające unijny akt o usługach cyfrowych czyli Digital Services Act (DSA) miały skuteczniej przeciwdziałać zagrożeniom w wirtualnej rzeczywistości oraz zapewnić skuteczne mechanizmy reagowania na szkodliwe treści. Ustawodawca położył też nacisk na ochronę najmłodszych internautów.

Prezydent w uzasadnieniu do weta podkreślił, że choć intencje ustawodawcy były słuszne, to w trakcie procesu legislacyjnego do projektu wprowadzono przepisy budzące jego zastrzeżenia.

To sprawa niezwykle ważna. Wymagająca roztropnego, skutecznego i mądrego uregulowania. I właśnie dlatego nie wolno było jej zniszczyć złymi wrzutkami legislacyjnymi - mówił Karol Nawrocki i dodał, że swoje zastrzeżenia zgłaszał już w październiku.

Wątpliwości prezydenta wzbudziły m.in. zapisy, które - jak ocenił - "przekazywały kontrolę nad treściami w internecie urzędnikom podległym rządowi, a nie niezależnym sądom".

W ocenie głowy państwa, zaproponowane w ustawie procedury odwoławcze - w tym 14-dniowy termin na złożenie sprzeciwu wobec decyzji urzędnika - są niewystarczające i nie gwarantują realnej kontroli sądowej. Jego zdaniem oddanie decyzji o dopuszczalności treści w internecie w ręce administracji podległej rządowi może prowadzić do nadużyć i stopniowego ograniczania swobody wypowiedzi.

W uzasadnieniu do weta prezydent Nawrocki nawiązał do Ministerstwa Prawdy z powieści "Rok 1984" George’a Orwella. Zdaniem głowy państwa konstrukcja proponowana w zawetowanej ustawie przypomina schemat działania przestawiony w najsłynniejszej pozycji literatury dystopijnej.

Chcę, aby to mocno wybrzmiało: sytuacja, w której o tym, co wolno w internecie, decyduje urzędnik podległy rządowi, przypomina konstrukcję Ministerstwa Prawdy z książki Orwella "Rok 1984" - argumentował prezydent.

Karol Nawrocki przypomniał, że George Orwell opisał mechanizm władzy, który stopniowo przejmuje kontrolę nad językiem, następnie nad przepływem informacji, by ostatecznie przejąć kontrolę nad myśleniem obywateli.

Jeśli władza decyduje, co jest "prawdą", co "dezinformacją", kto może mówić, a kto nie, wolność znika krok po kroku - pod pozornymi szczytnymi hasłami bezpieczeństwa, dobra wspólnego czy ochrony najsłabszych - mówił Karol Nawrocki.

Zdaniem prezydenta "najskuteczniejszą formą odebrania wolności nie jest zakaz mówienia, lecz narzucenie jedynej dopuszczalnej wersji rzeczywistości".

Orwellowskie Ministerstwo Prawdy jest symbolem ostrzegawczym, alarmem - przed  momentem, w którym państwo zaczyna mówić obywatelom nie tylko, co wolno robić, ale także co wolno mówić i myśleć - podsumowała głowa państwa.

Akt o usługach cyfrowych (ang. Digital Services Act - DSA) to unijne rozporządzenie, które obejmuje kompleksowe regulacje dotyczące ochrony internautów, konsumentów oraz ich praw w sieci. DSA nazywany jest "nową konstytucją internetu", a jego przepisy miałyby zrewolucjonizować funkcjonowanie m.in. platform internetowych, mediów społecznościowych, handlu online oraz reklamy cyfrowej.

Rząd rozpoczął pracę nad wdrożeniem założeń tego unijnego rozporządzenia jeszcze w 2024 roku. Do Sejmu projekt ustawy wpłynął wczesną jesienią ubiegłego roku. Parlament przyjął ją i przekazał prezydentowi do podpisu. Głowa państwa jednak zawetowała tę ustawę i zapisy unijnego rozporządzenia nie zostaną jeszcze wprowadzone w Polsce.

Jeden z kluczowych obszarów uregulowanych przez DSA to platformy społecznościowe. Unijne przepisy sprecyzowały zasady moderacji treści, w tym procedury usuwania materiałów nielegalnych i szkodliwych, takich jak dezinformacja.

Dotychczas brakowało jasnych wytycznych dotyczących tego, jak zgłaszać naruszenia i jakie informacje powinny znaleźć się w zgłoszeniu. DSA obejmuje jednolite procedury, co miałoby ułatwić walkę z nielegalnymi treściami i zwiększyć przejrzystość działań administratorów.

Rozporządzenie umożliwia nałożenie na platformy internetowe większej odpowiedzialności za treści zamieszczane przez użytkowników. Jednocześnie w jego myśl miałyby powstać mechanizmy chroniące prawa internautów.

Serwisy musiałyby uzasadniać decyzje o usunięciu konta, a użytkownicy zyskaliby możliwość łatwiejszego odwołania się od takich decyzji online. Miałoby to ograniczyć przypadki nieuzasadnionego blokowania kont.

Ponadto, DSA wymaga od platform społecznościowych, aby egzekwowały własne regulaminy i nie dopuszczały do korzystania ze swoich usług użytkowników poniżej 13 roku życia.

W DSA objęto również regulacje dotyczące platform sprzedażowych, takich jak Allegro, Amazon czy eBay. Miałyby być one zobowiązane do dokładnej weryfikacji sprzedawców, m.in. poprzez sprawdzanie dokumentów firmowych, numerów kont czy NIP-ów.

Miałoby to ograniczyć ryzyko oszustw i ułatwić identyfikację nieuczciwych sprzedawców. W przypadku problemów z zamówieniem, platformy mogłyby dysponować większą ilością informacji o sprzedających, co miałoby w domyśle ułatwić dochodzenie roszczeń.

DSA objął także istotne zmiany w zakresie reklamy cyfrowej. Użytkownicy zyskaliby prawo do informacji, dlaczego wyświetlana jest im konkretna reklama oraz na jakiej podstawie dokonano wyboru.

Przewidziano również dwa istotne zakazy: profilowania reklam na podstawie danych wrażliwych (np. informacji o stanie zdrowia) oraz profilowania reklam skierowanych do osób poniżej 18 roku życia. Oznacza to, że reklamy nie mogłyby być targetowane do dzieci i młodzieży na podstawie ich wieku.

Za nieprzestrzeganie nowych regulacji przewidziano surowe kary finansowe dla dostawców usług internetowych. DSA zakłada karę nawet do 6 proc. łącznego światowego obrotu firmy. W Polsce jednak, z powodu braku odpowiedniej ustawy wdrażającej te przepisy, nie powołano jeszcze regulatora odpowiedzialnego za egzekwowanie unijnego prawa.

Fundacja Panoptykon, która zajmuje się monitorowaniem sytuacji wokół podstawowych wolności wobec zagrożeń związanych z rozwojem internetu i cyfryzacji, zaapelowała do Pierwszej Damy Marty Nawrockiej o poparcie ustawy wprowadzającej regulacje DSA w Polsce. Apel dotyczył apsektu ochrony najmłodszych internautów, którzy narażeni są m.in. na hejt, przemoc i szkodliwe treści.

"Na bazie Pani działalności i wypowiedzi wiemy, że negatywny wpływ mediów społecznościowych na zdrowie psychiczne oraz walka z hejtem i przemocą wobec dzieci są dla Pani tematami bliskimi i ważnymi" - można przeczytać w liście do Marty Nawrockiej.

"Akt o usługach cyfrowych to unijna regulacja stworzona po to, by chronić prawa ludzi w starciu z gigantami pokroju TikToka, Instagrama czy YouTube’a. Obecnie osoby pokrzywdzone lub ich rodzice mogą jedynie zgłosić nadużycie samej platformie internetowej i czekać, często bez skutku, na reakcję - lub wybrać jeszcze trudniejszą ścieżkę, czyli iść do sądu" - argumentowała fundacja.

W apelu do Pierwszej Damy podkreślono, że wdrożenie zapisów DSA w Polsce, dałoby lepsze możliwości reagowania na krzywdy i nadużycia, jakich dzieci doznają w internecie.

"Dlatego prosimy Panią o głos poparcia dla niezwłocznego wdrożenia DSA w Polsce" - podsumowali autorzy listu.

Przeczytaj źródło