Kosiniak-Kamysz apeluje ws. ważnego projektu ustawy. "Niech prezydent nie odrzuca 2,5 miliona ludzi"

2 dni temu 8

- Kompletnie nie rozumiem, dlaczego prezydent Karol Nawrocki nie chce ułatwić ludziom życia. W projekcie ustawy o statusie osoby najbliższej nie ma żadnej ideologii - przekonuje wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz, którego zapytaliśmy o możliwe weto prezydenta wobec projektowanych zmian, dotyczących związków nieformalnych. Zapowiada też inicjatywę dotyczącą prac nad projektem w Sejmie.

Szef PSL, wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz Fot. Robert Kowalewski / Agencja Wyborcza.pl

Rządowy projekt ustawy o statusie osoby najbliższej w związku i umowie o wspólnym pożyciu (wraz z projektem ustawy wprowadzającej jego przepisy) trafił do Sejmu pod koniec grudnia. Według czwartkowej zapowiedzi marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego, prace nad nim miałyby się rozpocząć w połowie lutego. Tymczasem z Kancelarii Prezydenta już płyną sygnały o prawdopodobnym wecie do proponowanych przez rząd rozwiązań. - Na tak daleko idące rozwiązania nie będzie zgody pana prezydenta - mówił kilka dni temu szef gabinetu prezydenta Paweł Szefernaker, oceniając, iż celem projektu jest de facto wprowadzenie związków partnerskich, czyli "quazi-małżeństw". 

Z taką argumentacją nie zgadza się wicepremier i szef PSL Władysław Kosiniak-Kamysz. Projekt ustawy o statusie osoby najbliższej to efekt wielomiesięcznych wspólnych prac polityków Lewicy i PSL. 

Kosiniak-Kamysz wyraził rozczarowanie, iż tak jednoznaczne deklaracje padają jeszcze przed zakończeniem prac nad ustawą w parlamencie. - To jest ustawa o statusie osoby najbliższej, nie o związkach partnerskich - podkreśla Kosiniak-Kamysz. I przypomina, iż deklarację o woli podpisania tego typu rozwiązań prezydent Nawrocki składał jeszcze w czasie kampanii wyborczej. - Nie ma nic w tej ustawie, co zagrażałoby konstytucyjnej pozycji małżeństwa. Jest ułatwienie życia, dostępu do informacji. Widziałem wiele trudnych sytuacji, często tragedii osób żyjących ze sobą przez 20-30 lat. Jedna osoba trafia np. z udarem do szpitala i nie jest w stanie podpisać deklaracji ani o hospitalizacji, ani o udostępnianiu informacji - mówi Kosiniak-Kamysz. 

Jak zauważa, zdarza się, iż takie osoby, jeśli nie spiszą wcześniej testamentu, nie mają prawa do spadku. -Nie są w stanie też korzystać z renty, emerytury czy zasiłku zdrowotnego, wpadają w bardzo trudną sytuację życiową. Chcieliśmy tą ustawą tę trudną sytuację rozwiązać, ułatwić życie. Tam nie ma żadnej ideologii w tej ustawie, wycofaliśmy wszystko co było w pierwotnych postulatach lewicy, zablokowaliśmy to jako PSL – przypomina wicepremier. - Kompletnie nie rozumiem, dlaczego prezydent nie chce się pochylić nad ułatwianiem ludziom życia - dodaje. 

Według Kosiniaka-Kamysza, prezydent Nawrocki powinien zaufać jego środowisku, które - jak mówi - jest umiarkowane, centrowe, dla którego także bardzo ważne są tradycyjne wartości. - Przecież nie zgadzalibyśmy się na ustawę, skoro blokowaliśmy dużo bardziej skrajne lewicowe postulaty w tym względzie - podkreśla Kosiniak-Kamysz. 

Jego zdaniem ustawa przejdzie w Sejmie, ale szef PSL liczy także, iż prezydent jednak podpisze proponowane zmiany. - Liczę na poparcie prezydenta, niech nie odrzuca 2,5 miliona osób, które żyją w związkach nieformalnych, z czego 90 proc. stanowią pary heteroseksualne – zaznacza Kosiniak-Kamysz. I dodaje, że proponowane przez rząd rozwiązania są istotne także ze względu na niski poziom dzietności w Polsce. - W bieżączce gonienia za tematem, jakie zęby ma pan Obajtek, gubimy najważniejsze tematy, Polska wymiera pod względem ludności - mówi wicepremier. 

Lider Polskiego Stronnictwa Ludowego chce, by nad projektem ustawy o statusie osoby najbliższej pracowała w Sejmie komisja nadzwyczajna. - Powinna być powołana komisja nadzwyczajna, my taki wniosek jako PSL złożymy - zapowiada Kosiniak-Kamysz.  

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Google News Facebook Instagram YouTube X TikTok
Przeczytaj źródło