opracowała
Marta Wolf
9 stycznia 2026, 20:42
Pojawiły się nowe doniesienia w sprawie gwałtu na młodej policjantce, do którego miało dojść w gabinecie dowódcy kompanii. Po zdarzeniu sprawca został odwieziony do domu - ustalił nieoficjalnie Onet. Policjanci twierdzą, że o niczym nie wiedzieli.
Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl
Nie było krzyków ani "walenia w drzwi"
Do zdarzenia doszło 3 stycznia podczas alkoholowej imprezy na terenie oddziału prewencji w Piasecznie. Według relacji Marcin J., dowódca IX Kompanii Oddziału Prewencji Policji w Warszawie, wezwał do gabinetu 22-letnią stażystkę, a następnie zamknął drzwi. Wtedy miało dojść do gwałtu. Różne źródła przedstawiają odmienne wersje wydarzeń. "Około godz. 3:30 w nocy z pomieszczenia zaczęły dobiegać krzyki. Policjanci, słysząc, że ich koleżanka wzywa pomocy, nie zważali na to, że w pomieszczeniu przebywa ich przełożony, tylko zaczęli dobijać się do pomieszczenia i kazali mu natychmiast otworzyć drzwi. Dopiero wtedy mężczyzna przekręcił zamek w drzwiach" - ustalili dziennikarze "Faktu", o czym także pisaliśmy na Gazeta.pl. Z kolei z najnowszych doniesień Onetu, który powołuje się na informatorów ze służb, wynika, że nie było krzyków ani "walenia w drzwi". "W pewnym momencie kobieta wybiegła z gabinetu dowódcy, nie informując w tym momencie nikogo o tym, co się wydarzyło" - czytamy.
Dowódca został odwieziony do domu
Z ustaleń Onetu wynika, że po zdarzeniu dowódca został odwieziony do domu prywatnym samochodem. W przestrzeni publicznej pojawiły się zarzuty wobec policjantów, że nie reagowali na krzyki i nie zatrzymali Marcina J. - Tylko że w tym momencie nikt jeszcze, oprócz sprawcy i pokrzywdzonej, nie wiedział, co właściwie zaszło. Taką informację dyżurny OPP otrzymał o godz. 5.30, mniej więcej dwie godziny od zdarzenia - powiedziała Onetowi Katarzyna Nowak, rzeczniczka Komendy Głównej Policji. - Przed zgłoszeniem dyżurnemu przełożeni nie mieli informacji, że doszło do popełnienia przestępstwa ani że na terenie OPP w Warszawie, wbrew przepisom wewnętrznym, funkcjonariusze spożywali alkohol - dodała.
Jednak "Rzeczpospolita" dotarła do informacji, z których wynika, że pokrzywdzona wysłała alarmujące SMS-y z prośbą o pomoc do dwóch policjantów z plutonu. "Ponieważ z jakichś powodów nie mogli przybyć na miejsce, poprosili innego funkcjonariusza - to on udał się pod drzwi pomieszczenia, w którym miał się rozegrać dramat i zaczął się dobijać" - czytamy.
Zobacz wideo Zaatakował seniorkę w windzie i okradł kolejną na ulicy. 37-latek zatrzymany przez katowickich policjantów
Policjanci próbowali się czegoś dowiedzieć
Z kolei Onet, powołując się na relację trzech niezależnych źródeł, podaje, że policjanci, widząc roztrzęsioną 22-latkę, próbowali dowiedzieć się, co się stało. "Kobieta początkowo nie chciała mówić, ale kiedy jej koledzy dowiedzieli się, że doszło do gwałtu, sami powiadomili o tym dyżurnego OPP". Jak wynika z relacji Radia ZET, od tego momentu wszystko działo się szybko:
- 5:30 - dwóch policjantów zgłosiło dyżurnej Oddziału Prewencji Policji, co się stało;
- 5:39 - dyżurna powiadomiła telefonicznie zastępcę dowódcy Oddziału Prewencji Policji;
- 6:00 - odbyła się pierwsza rozmowa ze skrzywdzoną 22-latką, prowadził ją zastępca dowódcy oddziału prewencji;
- 6:17 o sprawie został powiadomiony kolejny zastępca dowódcy warszawskiego oddziału prewencji, a także szefowa zespołu psychologów z Komendy Stołecznej Policji;
- 7:25 doniesienie o gwałcie otrzymał zastępca stołecznego komendanta Artur Mirosz;
- 7:30 informacja trafiła do oficera dyżurnego oraz oficera Wydziału Kontroli KSP;
- 9:20 o sytuacji powiadomiony został komendant powiatowy Policji w Piasecznie;
- 9:45 zastępca piaseczyńskiej policji zawiadomił o sprawie Prokuraturę Rejonową w Piasecznie;
- 10.30 pokrzywdzona kobieta oficjalnie złożyła zeznania i tym samym pojawiły się podstawy do zatrzymania funkcjonariusza podejrzanego o gwałt.
Jak informowało Radio Zet, Marcin J. na miejscu został trzykrotnie przebadany alkomatem. Według stanu na godz. 8.15 miał w organizmie 1,5 promila alkoholu. Mężczyzna został aresztowany 5 stycznia. Postawiono mu zarzut gwałtu oraz doprowadzenia pokrzywdzonej do poddania się "innej czynności seksualnej".
Potrzebujesz pomocy?
Przemoc seksualna to każdy niechciany kontakt seksualny. Z danych UNICEF wynika, że na całym świecie tego rodzaju przemocy doświadczyło około 15 milionów nastolatek między 15. a 19. rokiem życia, ale tylko 1 proc. nastolatek zwraca się z prośbą o pomoc do profesjonalisty. Badania wskazują, że u 80 proc. ofiar gwałtu rozwija się zespół stresu pourazowego (PTSD). Jeżeli jesteś ofiarą przemocy seksualnej, pomoc możesz uzyskać, dzwoniąc np. do Poradni Telefonicznej "Niebieska Linia" - 22 668 70 00 (całodobowa poradnia telefoniczna) lub na całodobowy telefon interwencyjny Centrum Praw Kobiet - 600 070 717.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!








English (US) ·
Polish (PL) ·