- Cała chwała należy się Sonay. Grała niesamowicie. Myślę, że zasłużyła na zwycięstwo bardziej niż ja - wypaliła Elina Switolina po meczu z Sonay Kartal. Te słowa najlepiej oddają to, co działo się w ćwierćfinale WTA 250 w Auckland. Doszło w nim do kilku zwrotów akcji. Ukrainka była już jedną nogą poza turniejem, a jednak zaliczyła efektowny powrót.
Screen
Elina Switolina marzy o tym, by wrócić do TOP 10 rankingu WTA. Obecnie plasuje się na 13. lokacie, a najwyżej w karierze była na trzecim miejscu - wrzesień 2017. W tym tygodniu rywalizuje w WTA 250 w Auckland. Dwa pierwsze mecze wygrała dość gładko. W dwóch setach pokonała Warwarę Graczową i Katie Boulter. Wydawało się, że ćwierćfinałowy pojedynek również nie sprawi jej wielkich trudności. Jej przeciwniczką była 68. rakieta świata, Sonay Kartal. A jednak! Brytyjka rzuciła jej wielkie wyzwanie. W trzecim secie właściwie postawiła Ukrainkę pod ścianą.
Zobacz wideo Kamil Majchrzak o minionym sezonie. "Mam nadzieję, że jeszcze sporo przede mną"
Dwa zacięte sety w meczu Switolina - Kartal, ale to, co stało się w trzecim, przejdzie do historii
Piątkowy mecz był istnym rollercoasterem i to już od początku. Switolina błyskawicznie odebrała serwis rywalce, prowadziła 2:0, ale po kilkunastu minutach na tablicy wyników było 2:4. Brytyjka dwukrotnie przełamała Ukrainkę. Ostatecznie nie udało się dowieźć tej przewagi. Switolina zaliczyła efektowny powrót. Wygrała cztery kolejne gemy i cały set 6:4.
Druga partia zaczęła się dla niej koszmarnie. Przegrywała już 1:4, ale znów była w stanie zniwelować stratę. Tym razem doprowadziła do tie-breaka. W nim silniejsza była jednak Kartal (7-2), co zafundowało kibicom trzeci set. Ten przeszedł wszelkie oczekiwania i z pewnością dostarczył fanom Switoliny wiele siwych włosów.
Zwrot za zwrotem. Tak poradziła sobie Switolina
Znów Ukrainka rozpoczęła go fatalnie, bo straciła pierwszy gem serwisowy. W siódmej odsłonie tej partii znalazła się pod ścianą. Rywalka miała aż trzy szanse na to, by prowadzić 5:2. Ostatecznie ich nie wykorzystała, a Switolina wyszła z tarapatów obronną ręką. Pod wielką presją znalazła się też w 10. gemie. Wówczas Kartal serwowała po zwycięstwo. Ukrainka poradziła sobie z nerwami i... przełamała przeciwniczkę w decydującym momencie, czym doprowadziła do stanu 5:5.
Zobacz też: Było już po meczu, gdy Świątek zaczęła mówić o Hurkaczu.
Po chwili Switolina znów musiała bronić dwóch break pointów, ale i tym razem podołała wyzwaniu. Tak jak można było się tego spodziewać, set rozstrzygnął się w tie-breaku. I to bardzo zaciętym. Ostatecznie szalę zwycięstwa na własną korzyść przechyliła Ukrainka. Wygrała 7-5, set 7:6 i cały mecz 2:1. Spotkanie trwało aż dwie godziny i 38 minut. Tym samym to Switolina awansowała do półfinału w Auckland. - Cała chwała należy się Sonay. Grała niesamowicie. Myślę, że zasłużyła na zwycięstwo bardziej niż ja - skwitowała po meczu Ukrainka. Teraz przyjdzie jej zmierzyć się z Ivą Jović, 18-latką z USA.
Elina Switolina - Sonay Kartal 6:4, 6:7(2), 7:6(5)
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

1 dzień temu
8







English (US) ·
Polish (PL) ·