Ze względu na Trumpa dodano punkt do tematów szczytu w Paryżu. Tusk o „dużych emocjach”

1 tydzień temu 10

Przed wylotem do Paryża na spotkanie tzw. koalicji chętnych premier Donald Tusk poinformował o dodaniu nieplanowanego punktu do tematów obrad. Chodzi o kwestię Grenlandii, do której roszczenia zaczął zgłaszać w tej kadencji Donald Trump.

We wtorek 6 stycznia 27 liderów swoich państw spotka się na szczycie koalicji krajów, wspierających Ukrainę. Jako główny cel zebrania przedstawiano zademonstrowanie zbliżenia stanowisk USA, Europy i Ukrainy odnośnie gwarancji dla tego ostatniego kraju. Polski premier ujawnił, że wydarzenie zostanie jeszcze rozszerzone o dodatkowy punkt.

Szczyt w Paryżu. Tusk o nowym temacie rozmów

– Nie ulega wątpliwości, że tematem nieprzewidzianym przez nas i nieplanowanym będzie też kwestia Grenlandii. Ona wzbudziła bardzo duże emocje w całej Europie. Dla Polski dwie rzeczy są jasne i bardzo trudne do pogodzenia, nie oszukujmy się, ale są w sposób oczywisty i jasny jednoznaczne – zaczął Tusk.

– Żaden członek Paktu Północnoatlantyckiego nie powinien atakować czy grozić drugiemu członkowi Paktu Północnoatlantyckiego. Inaczej NATO traciłoby sens, gdyby gdyby w obrębie tego paktu dochodziło do konfliktu, czy wzajemnych agresywnych kroków – podkreślał polityk.

– Trzeba robić wszystko, aby więzi europejsko-amerykańskie nie ucierpiały w najbliższych dniach i miesiącach wskutek takich czy innych zapowiedzi, decyzji czy nieporozumień – dodawał polski premier. – Solidarność europejska i poszanowanie integralności państw europejskich, to są elementarne kwestie, więc oczywiście Dania może liczyć tutaj na solidarność całej Europy – oznajmiał.

Europejscy liderzy wydali też wspólne oświadczenie, w którym stanęli po stronie Danii. „Grenlandia należy do jej mieszkańców. Tylko Danii i Grenlandii przysługuje prawo do podejmowania decyzji w sprawach dotyczących Danii i Grenlandii” – pisali prezydenci i premierzy, w tym szef polskiego rządu, Donald Tusk.

Trump chce Grenlandii. Premier Danii komentuje

Temat Grenlandii po raz kolejny swoimi wypowiedziami wywołał prezydent USA Donald Trump. Tuż po ataku na Wenezuelę powtórzył, że jest zainteresowany tą należącą do Danii wyspą. – Potrzebujemy Grenlandii, absolutnie. Potrzebujemy jej dla obrony – mówił.

Premier Danii Mette Frederiksen skomentowała słowa Donalda Trumpa. – Niestety, uważam, że prezydent USA powinien być traktowany poważnie, kiedy mówi, że chce Grenlandii. Wyraźnie określiliśmy stanowisko Królestwa Danii, a Grenlandia wielokrotnie powtarzała, że nie chce być częścią Stanów Zjednoczonych – przekazała dziennikarzom.

Zaapelowała też do władz USA o natychmiastowe porzucenie języka gróźb i prowokacji w odniesieniu do Grenlandii i całego Królestwa Danii. Przypomniała, że Waszyngton zawarł z Kopenhagą porozumienie obronne ws. Grenlandii, na mocy którego Amerykanie mają szeroki dostęp do wyspy, w tym do bazy w Thule. W ocenie Frederiksen, traktowanie ziem sojusznika jako terytorium do wzięcia może podkopać fundamenty całego NATO.

Czytaj też:
Prof. Płudowski: Trump działa metodą „chirurgiczną”. To był cios wymierzony w interesy Chin i Rosji. I zabolało
Czytaj też:
Na Wenezueli się nie skończy? Trump zagroził trzem kolejnym krajom

Przeczytaj źródło