Tragiczny finał zabawy na sankach. Pięciolatka wzywała pomocy. Właśnie to potwierdzono

1 tydzień temu 11

Data utworzenia: 2 stycznia 2026, 15:09.

Na zmianę reanimowali 26-latka. Przestraszoną pięciolatką zajęła się partnerka policjanta, który ratował mężczyznę. To oni przybiegli na zaśnieżoną górkę pod Przedwojowem (woj. dolnośląskie), bo usłyszeli klakson. Tak dziewczynka wołała o pomoc. Jak potwierdziły nam służby, ratunku potrzebował jej tata, który zasłabł podczas zabawy na sankach. Ta historia skończyła się tragicznie.

Zdjęcie ilustracyjne. Foto: google maps / 123RF

Z utęsknieniem czekali na śnieg i gdy tylko się pojawił, wzięli sanki i ruszyli na nieodległą górkę. Pojechali tam autem. Samochód zostawili przy polnej drodze. Mieli świetnie się bawić. – Gdy dziewczynka zobaczyła, że coś złego dzieje się z tatą, zaczęła naciskać klakson w aucie. Tym dźwiękiem wołała o pomoc – mówi nam mł. asp. Katarzyna Trzepak z Komendy Powiatowej Policji w Kamiennej Górze.

Przedwojów. Tata z córką na sankach. Doszło do tragedii

Nowy Rok. Było koło godz. 15. Lokalna droga między Przedwojowem a Krzeszowem pod Kamienną Górą. Zabieliło się. To właśnie tam ruszyli autem 26-latek ze swoją pięcioletnią córką. Mieli bawić na śniegu. Wzięli ze sobą sanki.

Auto zostawili przy polnej drodze i ruszyli na górkę. Miało być śmiechu co niemiara. Dziecięca beztroska nagle prysła. Mężczyzna źle się poczuł. Zasłabł.

Nikogo w pobliżu nie było. Pięciolatka wiedziała, jak zareagować. Pobiegła do samochodu i zaczęła trąbić. To rozpaczliwe o pomoc usłyszał młody policjant z kamiennogórskiej komendy, który z partnerką przechodzili nieopodal. Oni pierwsi ruszyli z ratunkiem.

Partnerka policjanta zaopiekowała się dzieckiem, a funkcjonariusz wezwał służby i rozpoczął resuscytację 26-latka. Później prowadził ją na zmianę z policjantami z ruchu drogowego, którzy pojawili się na miejscu. Potem czynności przejęli ratownicy medyczni. Niestety, pomimo udzielonej pomocy mężczyzny nie udało się uratować

– przyznaje poruszona tragedią mł. asp. Katarzyna Trzepak.

Dramat podczas zimowej zabawy. Nie żyje 26-letni ojciec

Z ustaleń śledczych, jak się dowiedzieliśmy, wynika, że nic nie wskazuje na to, by śmierć mężczyzny była wynikiem przestępczego działania. Początkowo podejrzewano, że mogło dojść do wypadku. Najpewniej jednak 26-latek nagle zasłabł z nieustalonej dotąd przyczyny.

Wciąż nie wiemy, co było przyczyną śmierci młodego mężczyzny. Kluczowe będą wyniki sekcji zwłok. Na miejscu zdarzenia przeprowadziliśmy czynności

– wskazuje oficer kamiennogórskiej policji.

Mł. asp. Katarzyna Trzepak apeluje o wstrzemięźliwość w wypowiadaniu się na temat tragedii. Jak podkreśla, rodzina 26-latka mocno przeżywa to, co się wydarzyło, a pojawiające się w przestrzeni publicznej nieprawdziwe komentarze tylko pogłębiają ich ból.

Śmierć podczas zabawy na sankach. Pięciolatka wezwała pomoc

Pięciolatka została objęta opieką psychologiczną. Dziewczynka, pomimo wieku, zachowała się w bardzo rozsądny sposób.

Dziewczynka zachowała się bardzo mądrze, rozsądnie. Naciskała klakson i w ten sposób wołała o pomoc

– zaznacza oficer kamiennogórskiej policji.

Jak podkreśla policjantka, to bardzo ważne, by uczyć dzieci zachowania w tak dramatycznych sytuacjach, by wołały o pomoc, prosiły o nią.

(Źródło: Fakt.pl)

Przeczytaj źródło