To byłby brutalny cios dla Kamila Stocha! Aż trudno w to uwierzyć

16 godziny temu 7

"Uwaga! Dziś i jutro (10/11.01) prognozowane są intensywne opady śniegu. Zachowaj ostrożność na drogach i chodnikach. Śledź komunikaty pogodowe" - taki alert dostaliśmy na telefony w sobotę o godzinie 13:33. Aż do końca soboty śnieg w Zakopanem nie padał. Ale prognozy pogody mówią jasno, że w niedzielę będzie inaczej. Tego dnia ma tu spaść aż 15 cm śniegu.

Wielka Krokiew w Zakopanem podczas zawodów Pucharu Świata (na zdjęciu) i Kamil Stoch (w ramce) Screen Eurosport

Tak naprawdę od kilku dni wszyscy w Zakopanem obawiają się, że dzień ostatniego startu Kamila Stocha na Wielkiej Krokwi w Pucharze Świata nie będzie takim świętem, jakim powinien być.

Zobacz wideo Jak zagra Legia na wiosnę? Papszun: Będziemy walczyć o życie

Trudne warunki przed niedzielnym konkursem w Zakopanem. Obfite opady śniegu i silny wiatr

Już w piątek skończyły się bilety na ten konkurs. Mimo że nie były tanie (ceny zaczynały się od 214,99 zł), organizatorzy sprzedali ich 17,5 tysiąca. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że w sobotę komitet postanowił przeznaczyć do sprzedaży dodatkową, niewielką pulę biletów. Zapewne i one znajdą nabywców. Ale czy szczęśliwych nabywców?

Jeśli prognozy pogody się sprawdzą, to w porze zawodów – ma ruszyć o godzinie 16 – będzie padał śnieg. Co najmniej do 17. Z obfitymi opadami przed konkursem pewnie poradzą sobie służby przygotowujące Wielką Krokiew. Zapewne zrobią to, ubijając świeży śnieg ratrakiem i wyrównując zeskok tak, żeby skoczkowie mogli bezpiecznie lądować.

O ile w ogóle będą mogli skakać. W porze zawodów ma mocno wiać. Stała przewidywana prędkość ma przekraczać 4 m/s, a zazwyczaj korytarze wietrzne ustalane przez FIS mówią, że przy takich wartościach nie można pozwalać zawodnikom na start, bo to niebezpieczne. Jeszcze gorzej, że w porywach ma wiać 6-7 m/s.

Nie tak Kamil Stoch chciałby się żegnać z Wielką Krokwią. Kibice zmartwieni

Stoch z kibicami pewnie pożegna się nawet, jeśli konkurs by się nie odbył. Pewne plany w kwestii tego, co zostanie zorganizowane skoczkowi mają prowadzący zabawę podczas zawodów Crowd Supporters. Szczegóły na razie pozostają jednak tajemnicą.

Fani trzykrotnego mistrza olimpijskiego boją się jednak, że nie będą mogli w normalny sposób się z nim spotkać i że wszystko przebiegnie nie tak, jakby sobie tego wyobrażali. Zwłaszcza że jeśli zawody nie doszłyby do skutku ostatnim skokiem Stocha w PŚ na Wielkiej Krokwi pozostałby ten z kwalifikacji - na 124,5 metra, który dał mu w nich dopiero 33. miejsce. Nie takie wrażenie chciałby po sobie pozostawić Stoch w ten weekend. To byłby dla niego wręcz brutalny cios.

Zatem oby aura się zlitowała, a Stochowi życzymy, żeby jeszcze ten jeden, ostatni raz na Wielkiej Krokwi zachwycił nas dalekimi skokami. Przypomnijmy, że wygrywał tu pięć razy, w tym ostatni raz w 2020 roku. Od tego czasu najwyżej był siódmy w 2023 roku. W zeszłym sezonie zajął 24. miejsce.

Jeśli pomimo kiepskich prognoz wszystko przebiegnie zgodnie z planem, niedzielny konkurs rozpocząłby się o 16, a seria próbna godzinę wcześniej. Poza Stochem na starcie będzie jeszcze czterech Polaków: Kacper Tomasiak, Dawid Kubacki, Paweł Wąsek i Maciej Kot. Transmisja w Eurosporcie i TVP. Relacja na żywo na Sport.pl i w aplikacji Sport.pl LIVE.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Google News Facebook Instagram YouTube X TikTok
Przeczytaj źródło