Data utworzenia: 12 stycznia 2026, 12:43.
W miniony weekend na zamarzniętym Jeziorze Żywieckim doszło do niebezpiecznego incydentu. Kierowca terenowego suzuki postanowił zaryzykować i wjechał swoim autem na lodową taflę. Zatrzymał się 60 metrów od brzegu. Niestety, lód nie wytrzymał ciężaru pojazdu i samochód częściowo zapadł się pod powierzchnię wody. Gdy na miejscu zjawiły się służby, kierowcy tam nie było.
Do służb ratunkowych zgłoszenie wpłynęło w nocy z soboty na niedzielę, około godziny 2.30. Mężczyzna zadzwonił pod numer alarmowy 112 i powiedział dyżurnemu Komendy Powiatowej Policji w Żywcu, że wjechał samochodem do wody przy brzegu jeziora i potrzebuje pomocy. Policjanci natychmiast ruszyli na miejsce, ale… zgłaszającego już tam nie było.
Strażacy w akcji. Auto było 60 metrów od brzegu
Jak relacjonuje kpt. Tomasz Kołodziej, rzecznik Straży Pożarnej w Żywcu, strażacy po przybyciu na miejsce nie znaleźli nikogo poszkodowanego. Kierowca zniknął, a na tafli pozostał tylko samochód, który ugrzązł na środku jeziora.
— Samochód zapadł się pod ciężarem pojazdu na głębokość około metra. Nasze działania polegały na wyciągnięciu tego auta. Znajdowało się ok. 60 metrów od brzegu — przekazał "Faktowi" kpt. Tomasz Kołodziej.
Policja dodaje, że sytuacja była niebezpieczna i kierujący autem miał wiele szczęścia, że wyszedł cało z tego zdarzenia.
25-latek był trzeźwy. Nie tłumaczył, dlaczego wjechał na jezioro autem
— Nasz dyżurny nakazał też właścicielowi samochodu powrót na miejsce zdarzenia. 25-latek nie tłumaczył, dlaczego wjechał na jezioro. Stwierdził, że podróżowała sam — mówi w rozmowie z "Faktem" asp. Jolanta Frydel, rzecznik żywieckiej policji. — Został przebadany na zawartość alkoholu, był trzeźwy — dodała.
Z informacji policji wynika, że na drodze wokół jeziora obowiązuje zakaz ruchu, który nie dotyczy mieszkańców i rybaków. — Będziemy dokładnie to wyjaśniać, dlaczego auto znalazło się na jeziorze. Prawdopodobnie będzie też wniosek o ukaranie — tłumaczyłą Jolanta Frydel.
Wjechał na jezioro autem. Co dalej z kierowcą?
Teraz to sąd zdecyduje, jakie konsekwencje poniesie kierowca, który wjechał autem na zamarzniętą taflę. Strażacy i policjanci nie mają wątpliwości — lód na jeziorach, rzekach i stawach nigdy nie jest bezpieczny. Wchodzenie, a tym bardziej wjeżdżanie pojazdami na zamarznięte zbiorniki wodne, to igranie z losem. Każda taka decyzja może skończyć się tragicznie.
"Elektryk" niczym wodolot ślizgał się po wodzie, ale końcu zatonął. Co z kierowcą?
Spadł z wiaduktu do rzeki. Gdy ratownicy dotarli na miejsce, przeżyli szok
/9
Komenda Powiatowa PSP w Żywcu / Facebook
Suzuki wjechał na środek Jeziora Żywieckiego.
/9
Komenda Powiatowa PSP w Żywcu / Facebook
Policja wyjaśnia, jak doszło do tego zdarzenia.
/9
Komenda Powiatowa PSP w Żywcu / Facebook
Wyciągnięto wóz z jeziora.
/9
Komenda Powiatowa PSP w Żywcu / Facebook
Akcja ratunkowa odbyła się w nocy z soboty na niedzielę.
/9
Komenda Powiatowa PSP w Żywcu / Facebook
Suzuki wjechał na środek Jeziora Żywieckiego.
/9
- / Materiały policyjne
Strażacy wyciągnęli auto z zamarzniętego jeziora.
/9
- / Materiały policyjne
/9
- / Materiały policyjne
Na szczęście nie było w środku pasaże®ów. Kierowca zdołał się wydostać.
/9
- / Materiały policyjne
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Newsletter
Najlepsze teksty z Faktu! Bądź na bieżąco z informacjami ze świata i Polski
Masz ciekawy temat? Napisz do nas list!
Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas!

1 dzień temu
5




English (US) ·
Polish (PL) ·