Pracują dla posłów "za darmo". Rekordzista ma ich 70

1 tydzień temu 11

Data utworzenia: 2 stycznia 2026, 13:16.

Za wieloma posłami stoi cały sztab ludzi. W wykonywaniu mandatu wspierają ich pracownicy biur poselskich, zajmujący się m.in. sprawami organizacyjnymi i kontaktami z wyborcami, a także asystenci społeczni. Część parlamentarzystów współpracuje z nimi wyjątkowo szeroko — niektórzy mają ich nawet po kilkudziesięciu. "Fakt" sprawdził, na jakich zasadach działają asystenci społeczni i kto w Sejmie jest pod tym względem rekordzistą.

Sejmowy rekordzista ma ponad 70 asystentów społecznych. Foto: Gov.pl, Marysia Zawada / -

Na oficjalnej stronie internetowej Sejmu każdy użytkownik ma dostęp do dokumentów, które posłowie są zobowiązani publikować na mocy przepisów prawa. Publikowane są tam m.in. sprawozdania z prowadzenia biur poselskich, oświadczenia majątkowe, rejestry korzyści, a także wykazy współpracowników. Dzięki temu obywatele mogą sprawdzić, jak posłowie wykonują swój mandat i czy działają w sposób przejrzysty.

Pracują dla posłów "za darmo". Tak wygląda ich status

W odnośniku "Wykaz współpracowników" znajdują się osoby współpracujące z posłem, w tym pracownicy biur poselskich oraz asystenci społeczni. Na jakich zasadach działają ci ostatni? "Fakt" zapytał o to Kancelarię Sejmu.

"W przypadku pracowników biura poselskiego podstawą ich zatrudnienia jest umowa o pracę, natomiast społeczni współpracownicy wykonują swoje zadania nieodpłatnie" — wskazują urzędnicy. Jak jednak wskazuje Kancelaria, "niezależnie od tego posłowie mogą zawierać z asystentami umowy cywilnoprawne dotyczące wykonywania innych zadań".

Z przesłanej odpowiedzi na nasze pytania dowiadujemy się również, że zakres ich obowiązków asystentów społecznych posłów nie jest uregulowany w ustawie. "Wykonują oni zadania związane z wykonywaniem przez posła mandatu w terenie z upoważnienia i w zakresie ustalonym przez posła" — czytamy.

Zobacz też: Zakaz sprzedaży alkoholu na terenie Sejmu. Sprawdziliśmy, co stało się z trunkami

Czy asystenci są na każde zawołanie posłów? Były współpracownik społeczny zdradza kulisy

O konkretach pracy asystentów społecznych opowiedział nam Łukasz Michnik, obecnie rzecznik Lewicy, a w przeszłości asystent posła Krzysztofa Śmiszka. — To wszystko zależy od tego, jak wygląda współpraca i jak poseł ułoży ją sobie ze swoimi asystentami społecznymi — powiedział rozmówca "Faktu". Jak tłumaczy, zakres obowiązków bywa bardzo różny. — Jedni zajmują się grafikami, inni — jeśli mają na to czas — piszą posty w mediach społecznościowych. Są też asystenci, którzy działają bardziej w terenie, przy akcjach lokalnych i informacyjnych — wylicza.

Łukasz Michnik podkreśla, że w jego przypadku kluczową rolę odgrywały interwencje społeczne. — Ja byłem odpowiedzialny właśnie za takie sprawy. Pomagałem w interwencjach, których podejmował się poseł — stwierdził. Jak dodaje, często chodziło o bardzo konkretne problemy mieszkańców. — Zdarzały się sytuacje, w których w kamienicy nagle nie było wody, miasto nie reagowało i trzeba było pisać pisma, spotykać się z ludźmi i szukać rozwiązań — relacjonuje.

Czy asystenci są na każde zawołanie posła? — Nie, tak to nie działa — podkreśla Michnik. Jak tłumaczy, taka dyspozycyjność dotyczy przede wszystkim etatowych pracowników biur poselskich. — W przypadku współpracy społecznej wszystko opiera się na umowie. Jak się umówimy, tak działamy — dodaje. — Miałem tygodnie, w których pracowałem naprawdę sporo, ale zdarzały się też takie, w których było niewiele pracy — relacjonuje były asystent.

Asystenci posłów bez pieniędzy z Sejmu. Co im przysługuje?

Jak wyjaśniła "Faktowi" Kancelaria Sejmu, asystenci społeczni nie otrzymują żadnych odrębnych świadczeń finansowych bezpośrednio z budżetu Sejmu. "Przejazdy asystentów społecznych posła podróżujących na polecenie posła mogą być finansowane z ryczałtu na prowadzenie biura poselskiego" — przekazano nam. Chodzi o koszty rozliczane na podstawie dokumentów zatwierdzonych przez posła, które potwierdzają faktycznie poniesione wydatki. Jednocześnie Kancelaria podkreśla, że "nie są one pokrywane osobno przez Kancelarię Sejmu".

Asystenci społeczni mogą jednak korzystać z ograniczonych form wsparcia organizacyjnego. "Na wniosek posła współpracownik społeczny może skorzystać z nieodpłatnego noclegu w Domu Poselskim" — informuje Kancelaria Sejmu.

Czytaj również: Czarzasty "zagoni" posłów do pracy? Były marszałek: niektórych zagonić trzeba

Sejmowi rekordziści. Tylu mają współpracowników społecznych

"Fakt" sprawdził, którzy posłowie korzystają z największej liczby asystentów społecznych. Zestawienie otwiera Grzegorz Płaczek z Konfederacji, który zgłosił aż 70 współpracowników. Kolejne miejsca zajmują:

  • Roman Fritz (Konfederacja Korony Polskiej) — 38
  • Bartłomiej Pejo (Konfederacja) — 32
  • Włodzimierz Skalik (KPP) — 29
  • Małgorzata Tracz (KO) — 27
  • Tomasz Zieliński (PiS) — 26
  • Piotr Kandyba (KO) — 25
  • Małgorzata Pępek (KO) — 21
  • Łukasz Osmalak (Polska 2050) — 20

Dane pochodzą z oficjalnych wykazów publikowanych na stronie Sejmu. Czy istnieje jednak limit liczby asystentów społecznych, których może zgłosić poseł? "Liczba współpracowników społecznych nie jest określona, poseł może również nie korzystać ze wsparcia w tej formie" — informuje nas Kancelaria Sejmu.

Czytaj więcej: Zaskakujące głosowanie na ostatnim posiedzeniu Sejmu. Wszyscy byli "za"

/2

Damian Burzykowski / newspix.pl

Asystenci społeczni to, obok pracowników biur poselskich, jedna z form wsparcia, z jakich mogą korzystać posłowie przy wykonywaniu mandatu.

/2

gov.pl / -

Poseł Konfederacji Grzegorz Płaczek ma ponad 70 asystentów społecznych.

Przeczytaj źródło