Niejasna sytuacja finansowa pracowników TV Republika? "Nikt nie wie, na co idą pieniądze ze zbiórek"

19 godziny temu 5

TV Republika w ostatnim czasie wyraźnie przyspieszyła i coraz śmielej walczy o uwagę widzów, sięgając po sprawdzoną strategię znaną z dużych stacji informacyjnych — znane nazwiska. Na antenie pojawiło się już wiele rozpoznawalnych twarzy kojarzonych przez lata z Telewizją Polską, w tym Danuta Holecka, Anna Popek czy Rafał Patyra. Ruchy kadrowe budzą spore emocje, zwłaszcza że równolegle stacja regularnie apeluje do widzów o finansowe wsparcie, ogłaszając kolejne zbiórki m.in. na nowe oświetlenie studyjne, wozy transmisyjne czy zaplecze techniczne. Nie tylko ten kontrast — między medialnym rozmachem a publicznymi prośbami o datki — budzi wątpliwości. Jak się okazuje, pracownicy stacji Tomasza Sakiewicza narzekają na wypłaty, które często mają przychodzić w ratach lub trzeba na nie czekać miesiącami.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Jakie są problemy z wypłatami w TV Republice?

Kto mówi o problemach finansowych w TV Republice?

Jak długo trwają opóźnienia w wypłatach dla pracowników?

Co mówi Jarosław Olechowski na temat zarzutów o niewypłacanie pensji?

Pracownicy TV Republika skarżą się na brak wypłat

Do Plejady zgłosiło się kilku pracowników TV Republika, którzy opowiadają o sytuacji finansowej, jaka ma panować w ich pracy.

W grudniu znaczna część pracowników nie otrzymała wynagrodzeń za listopad. Opóźnienia w wypłatach mają charakter systemowy. Wynagrodzenia są regularnie opóźniane od wielu lat o kilka tygodni lub nawet o trzy miesiące i wypłacane w częściach, bez wskazania jednoznacznych terminów. W efekcie znaczna część pracowników została bez środków finansowych na okres świąteczny. Brakuje pieniędzy na podstawowe potrzeby: opłaty za mieszkanie, rachunki, żywność, bilety komunikacji miejskiej

— słyszymy od jednej z pracownic.

— Sytuacja ta pozostaje w sprzeczności z publicznym wizerunkiem stacji, która deklaruje przywiązanie do wartości chrześcijańskich, emituje msze święte i programy o charakterze moralnym, regularnie komentuje wzrost kosztów życia i trudną sytuację obywateli, jednocześnie nie regulując na czas zobowiązań wobec własnych pracowników. Równolegle stacja organizuje duże wydarzenie sylwestrowe, szeroko promowane medialnie, zapowiadane jako widowisko o dużej skali, z udziałem zagranicznych artystów. Z perspektywy sytuacji pracowniczej rodzi to pytania o priorytety finansowe spółki — dodaje.

Inny pracownik mówi:

Atmosfera w pracy jest — lekko mówiąc — średnia. A pensje wypłacane w ratach to już powoli normalka. Trzeba szukać czegoś innego, ale ten rynek jest mały, więc wiele osób godzi się na to, że jest jak jest

TV Republika

TV RepublikaLongfin Media / Shutterstock

W dalszej części rozmowy rozwinięty został temat wspomnianej wyżej atmosfery w TV Republika.

Pracownicy nie są szanowani, wręcz poniżani, obrażani, a niektóre zachowania wydawców są wręcz psychopatycznymi histerycznymi krzykami. Pozostajemy bez realnych narzędzi wpływu na sytuację — zgłaszanie problemów wewnętrznie nie przynosi rezultatów

— mówi jedna z pracownic.

Inny wspomniał o wydawcach i żonie Michała Rachonia, Katarzynie Gójskiej, a także jej synu, który również ma pracować w stacji.

— Atmosfera w Republice jest słaba. Oprócz żony Rachonia zatrudniony jest też jej dwudziestoparoletni syn, oczywiście na stanowisku dyrektorskim. W Republice pracuje też żona Jarka Olechowskiego, ale nikt do końca nie wie, czym się zajmuje. Oni na pewno dostają pensje na czas, nie to, co my — stwierdza i dodaje:

Nikt nie wie, na co dokładnie idą pieniądze ze zbiórek, skoro kasy dla ludzi nie ma. Miesiącami czekamy na pieniądze, a w tym czasie Rachoń lata co chwilę do USA. Mój dziadek ze swojej niewielkiej emerytury też na Republikę płacił, ale uświadomiłem go, na co te pieniądze naprawdę idą i przestał

TV Republika

TV RepublikaLongfin Media / Shutterstock

TV Republika odpowiada na zarzuty. "Czarny PR"

Co na to główny wydawca TV Republika Jarosław Olechowski? W rozmowie z Plejadą odnosi się do zarzutów niewypłacania na czas pieniędzy pracownikom.

Nie ma u nas takiej sytuacji, żebyśmy nie płacili wynagrodzeń czy pensji. Ludzie otrzymują wynagrodzenia w terminie. Oczywiście, każdy ma różne terminy. Jeżeli ktoś ma działalność gospodarczą, jakąś spółkę, no to tam są np. 30-dniowe terminy płatności. Ale to jest standardowa procedura stosowana przez wiele firm. To nie jest tak, że to my sobie tak wymyśliliśmy. Natomiast ja nie mam żadnej informacji, żeby ktoś nie dostał w ogóle pensji za listopad. Obawiam się, że to jest jakiś czarny PR, który jest wokół nas robiony. Gdyby był problem systemowy z wypłatami, to bym o tym wiedział. Zresztą nie robilibyśmy wtedy sylwestra — zaznacza i dodaje:

Część osób nie jest pracownikami etatowymi. Rozliczają się przez jakieś spółki albo przez działalności gospodarcze, które też mają różne terminy płatności. My mamy taką zasadę, że staramy się płacić do 20. dnia miesiąca. Czasem jest tak, że ktoś nie złoży rachunku lub zapomni podpisać, a bardzo często się to zdarza, i wtedy dzwonią do mnie, że nie dostali wypłaty, a się okazuje, że jakichś tam kwestii formalnych nie dopełnili

W dalszej części rozmowy Olechowski, po konsultacji z księgową, mówi o kilku wypłatach, które rzeczywiście nie zostały wypłacone.

Część osób, nawet jeżeli nie wynikało z faktury, że powinna dostać płatność przed świętami, to dostawała zaliczki, np. połowy wynagrodzenia, żeby na święta te pieniądze znacznie szybciej przyszły. Natomiast jest kilka osób takich, gdzie mamy jakieś, może nie wątpliwości, bo nie sądzę, żeby to było intencjonalne działanie, ale które wystawiły te rachunki czy faktury na wyższe kwoty, niż to wynika z danych rozliczenia produkcji u naszych kierowników produkcji. Oni wyjaśniają, dlaczego te kwoty są wyższe i tych wypłat tam nie było. Nie ma takiej sytuacji, że systemowo ktoś nie dostał pieniędzy. To absolutnie nieprawda — tłumaczy.

Tomasz Sakiewicz, Jarosław Olechowski

Tomasz Sakiewicz, Jarosław OlechowskiPawel Wodzynski/East News / East News

Anna Popek o atmosferze w TV Republika: działanie na froncie pod ostrzałem informacji

Plejada skontaktowała się także z Anną Popek, która od dłuższego czasu jest jedną z najważniejszych twarzy w TV Republika. Na pytanie dotyczące wypłat odpowiada wymijająco:

To jest praca w prywatnej firmie prowadzącej biznes. A w biznesie — wiadomo — dostajesz nie to, na co zasługujesz, a to, co wynegocjujesz

A co prezenterka sądzi o atmosferze w stacji?

— Mogę mówić tylko za siebie. Ja prowadzę poranne programy. O godz. 5.30 przychodzimy do stacji pierwsi. Jest tylko nocny stróż i my. I nie ma tam jeszcze tej szczególnej atmosfery redakcji newsowej, o której pan być może mówi. Praca w newsach jest trochę jak działania na froncie pod ostrzałem informacji. Trzeba przesiać te prawdziwe od fejków, zweryfikować, a to wszystko pod presją czasu. W tej branży kto pierwszy, ten wygrywa. Koledzy pracują w szybkim tempie. Szukają newsów z całego świata z różnych stref czasowych i to jest wyjątkowa specyfika, więc emocje to sprawa normalna. Żeby przetrwać w newsach, trzeba mieć dobrą, ale krótka pamięć i... kulturę osobistą. Jeśli podniosło się głos, przeprosić, wyjaśnić i iść dalej. Dobrym miejscem do tego jest nasza kuchnia — duża, przestronna — tam nad kubkiem kawy można o wszystkim porozmawiać i załagodzić ewentualne spory. Zwłaszcza że zadania czekają — ludzi trzeba informować. Nie wszyscy przecież śledzą media społecznościowe polityków — podsumowuje Anna Popek.

Tomasz Sakiewicz, Anna Popek

Tomasz Sakiewicz, Anna PopekWojciech Olkusnik/East News / East News

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. W serwisie Plejada.pl każdego dnia piszemy o najważniejszych wydarzeniach show-biznesowych. Bądź na bieżąco! Obserwuj Plejadę w Wiadomościach Google. Odwiedź nas także na Facebooku, Instagramie, YouTube oraz TikToku.

Chcesz podzielić się ciekawym newsem lub zaproponować temat? Skontaktuj się z nami, pisząc e-maila na adres: plejada@redakcjaonet.pl.

Przeczytaj źródło