Nauczycielka w centrum skandalu? Szefowa MEN reaguje. „To jest tym bardziej haniebne”

10 godziny temu 5

Barbara Nowacka ponownie zabrała głos w sprawie incydentu, do którego doszło w szkole podstawowej w Kielnie. Szefowa MEN w ostrych słowach zrecenzowała zachowanie części środowisk prawicowych i Episkopatu.

Tydzień temu stało się głośno o incydencie, do którego doszło pod koniec 2025 r. w szkole podstawowej w Kielnie. Wówczas nauczycielka języka angielskiego miała zażądać zdjęcia krzyża ze ściany w sali lekcyjnej. Gdy uczniowie nie wykonali tego polecenia, miała sama zerwać symbol religijny ze ściany i wyrzucić go do kosza.

Sprawa wywołała oburzenie. Przed szkołą został zorganizowany protest, a wójt gminy Szemud złożył do Prokuratury Rejonowej w Wejherowie zawiadomienie w tej sprawie.

– Bez względu na to, w co kto wierzy, każdy ma prawo do poszanowania godności swojej wiary. I to wydaje mi się fundamentalne – komentowała wówczas minister edukacji w programie „Rozmowa Piaseckiego” na antenie TVN24. – Błąd, który nie powinien mieć miejsca w szkole. Zachowanie, które jest po prostu niedopuszczalne żadną normą społeczną – podkreśliła Barbara Nowacka.

Awantura o krzyż w szkole w Kielnie. Nauczycielka zabrała głos

Po kilku dniach głos w sprawie zabrała nauczycielka, która miała wyrzucić krzyż do kosza. W rozmowie z TVN24+ powiedziała, że doszło do „głupiego żartu, który wymknął się spod kontroli”. Z jej relacji wynika, że w czasie zajęć, gdy sięgała do szafy po pomoce naukowe, zauważyła, że ktoś powiesił krzyż nad klatką chomika – klasowego zwierzęcia. – W tej klasie nigdy wcześniej nie było żadnego krzyża – stwierdziła nauczycielka.

– Od początku to było jasne, że to nie jest przedmiot czci religijnej, tylko fragment halloweenowego przebrania – przekazała.

Poprosiłam, by tę zabawkę zdjęli, a gdy nie posłuchali, po prostu ją wyrzuciłam – dodała. Nauczycielka podkreśliła, że jest osobą tolerancyjną i zastrzegła, że nigdy nie wyrzuciłaby do kosza czegoś, co dla innej osoby jest przedmiotem czci. – I jeśli ostatecznie tak się stało, ktoś poczuł się urażony, to jest mi naprawdę przykro – dodała.

Szefowa MEN grzmi. „To jest tym bardziej haniebne”

Po tym, gdy nauczycielka przedstawiła swoją wersję wydarzeń, Wirtualna Polska zwróciła się do MEN z prośbą o komentarz.

– Wyjaśnienia przedstawione przez nauczycielkę z Kielna rzuciły inne światło na sprawę i sprawiły, że jej odbiór jest dziś inny. Tym bardziej haniebne jest to, że część środowisk prawicowych oraz Episkopat zamiast dać czas na spokojne wyjaśnienie wszystkich okoliczności, uczyniły z tej sytuacji głośny spór społeczny i polityczny – oceniła Barbara Nowacka.

– Organizowanie demonstracji pod szkołą, z udziałem dzieci i w obecności mediów nie pomaga nikomu – dokłada jedynie ogromnej presji nauczycielom, uczniom i rodzicom. W centrum tej sytuacji są szkoła i nauczycielka, które dziś przede wszystkim potrzebują wsparcia, spokoju i poczucia bezpieczeństwa, a nie publicznych ocen i emocjonalnych reakcji – podkreśliła szefowa MEN. Jak dodała, wszystkie okoliczności sprawy są wyjaśniane przez Rzecznika Dyscyplinarnego dla Nauczycieli przy Wojewodzie Pomorskim.

Czytaj też:
Takie będą ferie zimowe w Polsce. Meteorolodzy odkrywają karty
Czytaj też:
Zapytała szefową MEN o „chaos w szkołach”. Wiceminister przedstawiła dane

Źródło: WPROST.pl / Wirtualna Polska

Przeczytaj źródło