Jarek Janiszewski to znany polski kompozytor, wokalista i dziennikarz. Lider zespołów Bielizna i Czarno-Czarni oraz autor tekstów do kultowych piosenek: "Nogi", "Trąbo Twist", "Jedzą rybę". Fani serialu "Daleko od noszy" doskonale kojarzą jego głos z czołówki serii, bowiem motywem przewodnim produkcji był utwór "Nie choruj", który śpiewa właśnie Jarek Janiszewski.
Rok 2025 miał być dla zespołu Bielizna czasem świętowania – 40-lecie zespołu, powrót po latach i triumf płyty "Bagno", której tytułowy utwór trafił na szczyt Listy Przebojów Trójki. Tymczasem na scenie zapadła cisza. Choroba lidera wszystko zmieniła. Nie wiadomo, czy jeszcze kiedykolwiek będzie mógł zaśpiewać. Niegdyś showman, radiowiec, konferansjer – człowiek, którego usta "nigdy się nie zamykały", dziś musi mierzyć się z opadającą wargą, brakiem mimiki i utratą wzroku w jednym oku. Wszystko zaczęło się niewinnie – od bólu zatoki.
Każdy ma jakieś swoje przypadłości. Ja od 30 czy 40 lat miałem problemy z zatokami. Na początku tego roku w lewej zatoce, która kiedyś mi doskwierała, pojawił się drobny krwiak, który zaczął rosnąć. Byłem przekonany, że jak pójdę do laryngologa, dostanę antybiotyki, i to przejdzie. Nie przeszło, tylko wciąż rosło, w dodatku zaczęła się tam zbierać ropa. Ja dalej byłem przekonany, że zrobi się punkcję, wszystko wyczyści i będzie okej.
— mówił Jarek Janiszewski w rozmowie z dziennikarzem serwisu Zawsze Pomorze.
- Przeczytaj też: "Wakacje z blondynką", "To nie ja", "Niech żyje bal","Mydełko Fa". Czy wiesz, kto jest autorem tych tekstów? Sprawdź się!
Jakie są objawy choroby Jarka Janiszewskiego?
Kiedy Jarek Janiszewski ma zamiar jechać do sanatorium?
Co powoduje problemy z nerwem twarzowym u Jarka Janiszewskiego?
Jak Jarek Janiszewski stara się radzić sobie z chorobą?
Jarek Janiszewski z "Czarno-czarnych" walczy z dramatem. "Nie wiadomo, skąd się wziął ten grzyb"
Szybko okazało się jednak, że sprawa jest śmiertelnie poważna. Doszło do porażenia trójdzielnego nerwu twarzy. Groźna infekcja, atakujący nerwy rzadki grzyb, tygodnie w szpitalu i dramatyczne rokowania.
Nie wiadomo, skąd się wziął ten grzyb. Czasami to jest tak, że mamy go w organizmie i on się uaktywnia, czasami pojawia się z powietrza, z jedzenia. Dlatego leżałem w szpitalu sześć tygodni, po to tylko, żeby tego grzyba wytępić. Ten grzyb jest unikatowy do tego stopnia, że teraz, jak tam chodzę, bo jestem pod kontrolą, to chcą ze mnie zrobić taki szczególny przypadek do badań
— tłumaczy muzyk.
Jarek JaniszewskiKarol Makurat / Reporter
Kiedy wokalista został wypisany ze szpitala prawie nie mówił. Porażenie sprawiło wylew do lewego oka, w którym Janiszewski stracił wzrok. Mimo bólu i niepewności, stara się być optymistą.
Mogło być jeszcze gorzej. Z miesiąca na miesiąc powracam trochę do lepszej kondycji. W tej chwili chodzę na rehabilitację: masaż i akupunkturę. Pod koniec stycznia jadę do sanatorium, gdzieś w góry. Lekarze będą o mnie dbać. Zobaczymy – walka trwa. Wszyscy mówią, że problemy z porażeniem nerwowym się likwiduje długo. Rok, półtora roku, dwa lata.
— Wszystko się może cofnąć. Wzrok – ciężko powiedzieć, ale mimika może być lepsza. Trzeba będzie jeszcze zrobić kolejny lifting, operację plastyczną, jedną czy drugą. Jedną już miałem, ale to są trudne sprawy: z jednej strony poprawi się wymowa, ale będą problemy z jedzeniem. Bo te nerwy są ze sobą połączone — wyjaśnia Jarek Janiszewski.
Jarek Janiszewski o chorobie. "Muszę przeć do przodu i się nie załamywać"
63-letni wokalista pytany o to, czy rozmyślał nad tym, że przez chorobę może na zawsze utracić możliwość robienia tego, co kocha, stwierdził:
Nauczyłem się jednego, że trzeba życie – tak jak mówił kiedyś Nikodem Dyzma – łapać za grzywę i walić w mordę. Filozofia moja jest taka, że z załamywania się czy popadania w głębsze refleksje nic nie wynika. To nie poprawi mojego stanu. Muszę po prostu przeć do przodu i nie załamywać się.
— Czytam teraz – tym jednym okiem – mniej książek, ale oglądam filmy, słucham muzyki. Daję sobie jakoś radę i muszę się w tym wszystkim odnaleźć. Zawsze mówiłem sobie: może być gorzej. Ludzie giną w Ukrainie każdego dnia, a u nas żyjemy, jakbyśmy sobie z tego nie zdawali sprawy — podsumował Jarek Janiszewski.
Jarek JaniszewskiStanisław Bielski / Reporter
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. W serwisie Plejada.pl każdego dnia piszemy o najważniejszych wydarzeniach show-biznesowych. Bądź na bieżąco! Obserwuj Plejadę w Google. Odwiedź nas także na Facebooku, Instagramie, YouTubie oraz TikToku.
Chcesz podzielić się ciekawym newsem lub zaproponować temat? Skontaktuj się z nami, pisząc maila na adres: plejada@redakcjaonet.pl.

18 godziny temu
5




English (US) ·
Polish (PL) ·