Świat, który znaliśmy przez ostatnich 80 lat, ulega gwałtownemu resetowi geopolitycznemu. Stany Zjednoczone odchodzą od tradycji polityki transatlantyckiej, redefiniując Europę nie jako partnera, lecz jako przestrzeń do zarządzania. Ameryka porzuca wielką strategię prymatu – opartą na utrzymaniu globalnego porządku i poszanowaniu prawa międzynarodowego – na rzecz brutalnie rozumianych, partykularnych interesów narodowych.
Materiał powstał na podstawie wywiadu Wojciecha Mulika (Goniec.pl) z analitykami i ekspertami Strategy&Future. W materiale nie zabrakło też wypowiedzi ekspertów takich jak: Jacek Bartosiak, prof. Bogdan Góralczyk i Albert Świdziński.
Rewolucja ładu powojennego: Core 5 i „ekonomiczna Jałta”
Eksperci wskazują, że jesteśmy świadkami geopolitycznego trzęsienia ziemi, którego przyczyną nie jest ani wojna w Ukrainie, ani neoimperialna polityka Rosji, lecz fundamentalna zmiana podejścia Stanów Zjednoczonych do Europy. Amerykański zwrot strategiczny podważa podstawy porządku, na którym zbudowano powojenny Zachód.
Zarówno Donald Trump, jak i obiektywne ograniczenia strukturalne USA prowadzą do zerwania z wizją Europy jako realnego partnera. Celem staje się przekształcenie jej w obszar możliwy do kontroli i zarządzania. Symbolem tej zmiany jest koncepcja Core 5 – nowego koncertu mocarstw, obejmującego USA, Chiny, Rosję, Indie oraz Japonię lub Arabię Saudyjską.
W tym układzie Europa nie jest centrum, lecz teatrem działań. Porządek oparty na wartościach zostaje zastąpiony przez „nagą siłę” (hard power), a Unia Europejska – jako projekt soft power – staje się przedmiotem rozgrywek.
Najbardziej brutalnym sygnałem tej zmiany są ujawnione przez „Wall Street Journal” nieoficjalne propozycje pokojowe, zakładające m.in. przywrócenie rosyjskich dostaw energii do Europy. Po dwóch latach agresji na Ukrainę oznaczałoby to zniesienie izolacji Moskwy i powrót Rosji do światowej gospodarki. Jeden z europejskich urzędników nazwał to wprost „gospodarczą wersją Jałty”.
Jak w rozmowie z Gońcem zwracają uwagę eksperci, dla USA to narzędzie stabilizacji cen, kontroli łańcuchów dostaw i zwiększenia przewidywalności – kosztem politycznej podmiotowości Europy. Ameryka widzi także możliwość inwestowania w rosyjskie sektory strategiczne jako element gry przeciwko Chinom.
Polska jako „komunikat imperialny” i mit 5% PKB
Polska klasa polityczna – zarówno prawa, jak i lewa – od dwóch dekad żyje w micie Ameryki jako niezmiennego gwaranta bezpieczeństwa. Tymczasem nowy paradygmat zakłada, że USA nie bronią sojuszy, lecz równowagi sił. Ich celem nie jest zwycięstwo jednej strony, lecz niedopuszczenie do hegemonii w Europie.
Eksperci określają jako „głęboki błąd” wiarę, że wydatki obronne na poziomie 5% PKB są gwarancją bezpieczeństwa. W rzeczywistości służą one głównie kupowaniu przychylności Waszyngtonu, a nie budowie realnej zdolności do samodzielnej obrony.
Symbolicznym momentem tej zmiany były słowa amerykańskiego ambasadora, że „Polska jest postrzegana jako część Ameryki”. Jak tłumaczą analitycy, nie jest to komplement, lecz komunikat imperialny – definicja relacji zależności.
To opis kraju, którego nie trzeba informować i który nie uczestniczy w procesie decyzyjnym.
Polska nie figuruje w żadnych kluczowych dokumentach strategicznych ani planach pokojowych. O fundamentalnych decyzjach dowiaduje się z mediów – podobnie jak w 1939 roku. Jak mówią Gońcowi eksperci:
„Polska nie jest ofiarą wielkiej geopolityki. Polska jest ofiarą własnej niezdolności do myślenia strategicznego”.
Presja na Kijów i brutalna logika interesu
Reset amerykańskiej strategii bezpośrednio przekłada się na wojnę w Ukrainie. Waszyngton dąży do szybkiego zakończenia konfliktu – niezależnie od warunków pokoju. Obejmuje to presję polityczną, delegitymizację Zełenskiego oraz narrację o rzekomym zmęczeniu społeczeństwa ukraińskiego wojną.
W języku geopolityki przekaz jest jasny: zaakceptuj stratę terytoriów, bo Rosja jest większa, a USA nie będą walczyć za ciebie. Dla Waszyngtonu łatwiej jest wywierać presję na Ukrainę i Europę niż na Moskwę.
Polskim elitom umyka kluczowa prawda: sojusze nie są trwałe, a ideologia nie zastępuje interesów. Dla USA Rosja to zasób – terytorium, surowce, położenie względem Chin. Polska musi zrozumieć, że interes amerykański nie zawsze jest zbieżny z polskim.
Intermarium – ostatni test dojrzałości państwa
Jeśli Polska nie chce pozostać peryferium, musi wypracować własną strategię narodową. Elity wychowane w „pauzie geopolitycznej” po 1989 roku nie potrafią funkcjonować w świecie brutalnej rywalizacji mocarstw.
Europa jest Polsce niezbędna – nie jako mit, lecz jako realna przestrzeń instytucjonalnej siły, wspólnego rynku i wpływu politycznego. Tego USA nigdy nie zapewnią.
Wojna w Ukrainie stworzyła unikalną szansę na redefinicję pozycji Polski poprzez projekt Intermarium (Międzymorza). To moment, w którym państwo musi urealnić swoją zdolność do samodzielnej egzystencji strategicznej – tak jak robią to Izrael, Turcja, Korea Południowa, Finlandia czy Szwecja.
Polska stoi dziś przed najpoważniejszym testem dojrzałości państwowej od 1989 roku.
Jeśli go nie zda – inni ułożą jej przyszłość bez niej.
Źródło: Goniec

1 miesiąc temu
20


English (US) ·
Polish (PL) ·