Akt oskarżenia, który przygotowała Prokuratura Okręgowa w Warszawie składa się z siedmiu zarzutów. Grzegorz Braun, europoseł Konfederacji Korony Polskiej, oskarżony jest m.in. o to, że wtargnął do Narodowego Instytutu Kardiologii i miał użyć przemocy wobec dyrektora Narodowego Instytutu Kardiologii, prof. Łukasza Szumowskiego. Został też oskarżony o to, że uszkodził choinkę bożonarodzeniową w budynku Sądu Okręgowego w Krakowie.
Europoseł odpowie także za swój najgłośniejszy czyn, czyli zgaszenie świecznika chanukowego w budynku Sjemu. Braunowi zarzucono naruszenie nietykalności cielesnej lekarki Magdaleny Gudzińskiej-Adamczyk, która uczestniczyła w uroczystości poświęconej żydowskiemu świętu Chanuki. Próbowała ona powstrzymać polityka, a ten skierował w jej stronę strumień gaśnicy z substancją proszkową.
Zarzuty wobec Grzegorza Brauna. Poseł broni się przed sądem i atakuje sędziów
Sprawa trafia na wokandę Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi-Południe. Na sali rozpraw Grzegorz Braun stwierdził, że sąd nie wykazał wystarczającej wnikliwości w analizie materiałów dowodowych, które — jak twierdzi — są pełne insynuacji.
— Pan sędzia dał mi powód, by przypuszczać, że nie jest celem pana sędziego wnikliwe i dogłębne zapoznanie się i przeanalizowanie faktów, które dały osnowę fantasmagorii, jaką jest akt oskarżenia zlecony przez prokuraturę — zaczął na początku swojego przemówienia.
I dodał: — Pan prokurator [...] włączył do aktu oskarżenia kontrfaktyczne, gołosłowne insynuacje w kwestiach tak ewidentnych, jak wypowiedziane bądź niewypowiedziane przeze mnie słowa.
W ten sposób odniósł się do zgaszenia świec chanukowych w Sejmie, czym europoseł — zdaniem śledczych — obraził uczucia religijne wyznawców judaizmu. Kiedy jedna ze znajdujących się tam kobiet zainterweniowała, Braun skierował na nią strumień z gaśnicy. Miały też paść słowa: "tacy jak pani, to wstyd, nie powinno was być".
W sądzie Braun jednak podkreślił, że to on sam został napadnięty. — Osoba ta napadła mnie w moim ówczesnym miejscu pracy, jakim był Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, a insynuowanie, jakobym wypowiadał jakieś nieżyczliwe względem napastnika słowa, jest jawnie kontrfaktyczne — stwierdził.
Nie zabrakło też inwektyw w stronę sądu. — Ten sąd nasuwa wątpliwości co do swoich, powiedzmy, kompetencji.
Kolejnym zarzutem Brauna jest to, że sąd wyznaczył terminy rozpraw, które kolidowały z jego harmonogramem pracy. W jego opinii, takie działanie może być odebrane jako brak szacunku dla jego funkcji publicznej.
Co więcej, wyraził obawy, że sąd zamierza procedować bez przesłuchania wszystkich świadków powołanych przez prokuraturę, co w jego ocenie stanowiłoby ograniczenie jego prawa do obrony. — Sąd wziął z dobrodziejstwem inwentarza żałosny plon pracy prokuratorów — ocenił.
Poseł zwrócił też uwagę na publiczne wypowiedzi przedstawicieli rządu, w tym ministra sprawiedliwości i jego zastępców, które — jak twierdzi — mogą być odbierane jako próba wywierania presji na wymiar sprawiedliwości.
— Natchnęło mnie przypuszczenie graniczące z pewnością, że mamy do czynienia z ustawką. Wyrokowanie w tej sprawie jest już przewidziane i kto wie, może ktoś ma już w ogóle jakieś gotowe notatki do uzasadnienia wyroku, który ma na mnie zapaść — perorował Grzegorz Braun. Jednocześnie zwrócił się również do ministra Waldemara Żurka.
— A pan minister sprawiedliwości w swoich cyklicznych nawiązaniach do mojej osoby, nasuwa mi podejrzenie, że ma jakiś osobisty stosunek do mnie, co go zaliczałoby go do kategorii psychofanów mojej skromnej osoby — ocenił Braun.
Kolejną kwestią poruszoną przez polityka jest status sędziego prowadzącego sprawę. Według niego został on mianowany w procedurze, która — jak wskazuje — budzi kontrowersje i jest kwestionowana zarówno przez krajowe, jak i międzynarodowe instytucje prawne. Poseł odwołał się m.in. do wyroków Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej oraz polskich sądów wyższej instancji, które w przeszłości uchylały wyroki wydane przez tzw. neo-sędziów. I zaapelował o zmianę składu orzekającego.

1 miesiąc temu
17







English (US) ·
Polish (PL) ·