Czarna kominiarka na sesji Rady Gminy. „Wójt czy Zorro z Moskorzewa?”

6 dni temu 11

Wójt gminy Moskorzew poruszył na ostatniej sesji sprawę szkalujących ulotek. Przekonywał, że roznosili je ludzi w czarnych kominiarkach. „Niepoważne i przynosi wstyd dla całej gminy” – przekonywał pełnomocnik wojewody, który w ulotce składał życzenia.

Na ostatniej w 2025 r. sesji budżetowej Rady Gminy w Moskorzewie (woj. świętokrzyskie) wójt Marcin Wiekiera w pewnym momencie założył kominiarkę. Chciał w tej sposób pokazać, jak po terenie gminy tuż przed Świętami Bożego Narodzenia roznoszono szkalujące ulotki, które oczerniały włodarza, jak i całą radę. Wiekiera wyjaśnił, że o sprawie poinformowali go mieszkańcy, którzy „czują się zagrożeni, a on sam dostawał nawet wiadomości na telefon prywatny”.

Moskorzew. Wójt grzmi: Pewne normy i granice zostały przekroczone. Musimy zareagować

– Pewne normy i granice zostały tutaj przekroczone i musimy zareagować w sposób stanowczy i uciąć tę sprawę raz na zawsze – stwierdził Wiekiera. Wójt na sesji upewniał się, że nikt nie ma z tą sprawą nic wspólnego. – Przynajmniej niech się pod tymi wypocinami podpisze ta osoba i wtedy możemy podyskutować na argumenty – przekonywał Wiekiera. Ulotki osoby w czarnych kominiarkach miały roznosić „jak przestępcy”. Wójt zgłosił sprawę na policję i do prokuratury.

W piśmie pojawił się pełnomocnik wojewody ds. współpracy z przedstawicielami środowisk lokalnych i sołectwami. Zapraszał mieszkańców na dyżury do sąsiedniej gminy i złożył im życzenia bożonarodzeniowe. Piotr Matan odniósł się sprawy w obszernym wpisie w swoich mediach społecznościowych. „Wójt czy Zorro z Moskorzewa? Nie miałem ochoty odnosić się do tej sytuacji, bo uważam ją za całkowicie niepoważną. Ale chyba nie mam wyjścia” – zaczął na wstępie.

Pełnomocnik wojewody o „cyrku”. Rozdzwoniły się telefony

Według pełnomocnika zachowanie wójta jest „niepoważne i przynosi wstyd dla całej gminy”. Matan zaznaczył, że po „cyrkowej” sesji rozdzwoniły się telefony i próbowano go w to wciągnąć. Pełnomocnik zapewnił, że „jest autorem tylko i wyłącznie życzeń świątecznych na ulotce oraz zaproszenia na jego profil na Facebooku”. Matan wyjaśniał, że były sfinansowane z prywatnych środków samorządowców i drukowane w drukarni z innego województwa.

Roznosić je mieli wolontariusze przez nawet trzy dni, więc „był czas na ich złapanie”. „Nikt ich nie chciał przegonić, ani nikt nie straszył ich policją. Ulotki były zostawiane również w sklepie. Co jest idealnym zaprzeczeniem absurdalnych oskarżeń. Wolontariusze mogli mieć czapkę na głowie (ponieważ jest zima). A jeśli ktoś twierdzi, że ulotki były roznoszone przez ludzi w kominiarkach, to chyba za dużo naoglądał się bajek w okresie międzyświątecznym” – podsumował pełnomocnik.

Czytaj też:
Potężna awantura na Radzie Gminy. „Umiesz trzymać język za zębami?”, „Nie drzyj ryja”
Czytaj też:
Skandal w szkole ws. krzyża? Zawiadomienie do prokuratury ws. znieważenia symbolu religijnego

Przeczytaj źródło