- Joan Garcia jest dziś jednym z najlepszych bramkarzy na świecie - powiedział zachwycony trener Barcelony Hansi Flick o MVP sobotnich derbów stolicy Katalonii. Wszystko wskazuje jednak na to, że 24-latka nie zobaczymy na mundialu w USA, Kanadzie i Meksyku.
Fot. Bruna Casas / REUTERS
Kiedy sędzia sobotniego meczu Espanyol – Barcelona (0:2) w lidze hiszpańskiej zagwizdał po raz ostatni, Wojciech Szczęsny podniósł się z ławki rezerwowych i ruszył w kierunku kolegi po fachu. To nie strzelec wspaniałego gola w 86. min Dani Olmo, ani zdobywca drugiej bramki w 90. min Robert Lewandowski byli bohaterami wieczoru. 24-letni bramkarz Joan Garcia utrzymał Barcelonę w grze o zwycięstwo do czasu, aż dwaj rezerwowi napastnicy rozstrzygnęli spotkanie.
Zobacz wideo Oto cała prawda o talencie Lewandowskiego. "Ktoś, kto to mówił, po prostu kłamie"
Szczęsny zachwycił się Garcią
Dla Joana Garcii był to najtrudniejszy moment w karierze. Do Espanyolu trafił dekadę temu i to w nim rozkwitał jego wielki talent. Był najlepszym bramkarzem ubiegłego sezonu Primera Division, jego interwencje utrzymały drużynę w najwyższej klasie rozgrywkowej. Już po derbach Barcelony w listopadzie 2024 roku Szczęsny (jeszcze jako rezerwowy Inakiego Penii w Barcelonie) podszedł do Joana, by zamienić z nim kilka słów. Chciał poznać kolegę po fachu, którego refleks, zwinność i instynkt wydały mu się nadnaturalne. Niedługo później 35-letni Polak stanął do bramki Barcelony, by przeżyć z nią jeden z najlepszych sezonów w swojej karierze.
Wszyscy w klubie z Camp Nou byli zachwyceni postawą Szczęsnego w poprzednich rozgrywkach. W dodatku pod koniec sezonu do zdrowia wrócił charyzmatyczny kapitan Marc-Andre ter Stegen. Niemiecki bramkarz palił się do powrotu na boisko, mimo wszystko, mając dwóch tak doświadczonych i dobrych speców od gry rękami, szefowie Barcelony zdecydowali się wydać 25 mln euro na Joana Garcię. Dla zadłużonego klubu to duży wysiłek, a przecież chodziło o bramkarza.
Joan Garcia - wróg nr 1 kibiców Espanyolu
Transfer wywołał ogromne kontrowersje. Według kibiców Espanyolu ich bramkarz dopuścił się zdrady. Jeśli chciał odejść, mógł wybrać każdy inny zespół, byle nie FC Barcelonę – niechęć między klubami z Katalonii jest głęboka i ma ponad 125 lat tradycji.
Przejście Garcii z Espanyolu do Barcelony porównywano do transferu Luisa Figo z Barcelony do Realu Madryt w 2000 roku. Kiedy "zdrajca" Figo przybył z Królewskimi na Camp Nou w kolejnym sezonie, trybuny zapłonęły od nienawiści. Jeden z kibiców rzucił w stronę Portugalczyka odcięty świński łeb.
Sfrustrowani fani Espanyolu nazwali Joana Garcię "szczurem". Media społecznościowe kipiały od emocji związanych z powrotem syna marnotrawnego. W sobotę wracał na stadion, na którym wyrósł na znakomitego bramkarza. Wracał już w barwach największego rywala. Presja w mediach narastała przez wiele dni przed derbami Barcelony. Espanyol gra w tym sezonie znakomicie, miał więc realną szansę przełamania passy porażek z lokalnym gigantem.
Joan Garcia był w tak trudnej sytuacji pierwszy raz w karierze. Można mieć wielki talent, ale trzeba mieć nerwy ze stali, by wytrzymać podobną presję. Wytrzymał. Był w sobotę najlepszy na boisku. Bronił w kilku niewiarygodnych sytuacjach, gdy atakujący Espanyol uzyskiwał przewagę nad Barceloną. Dzięki niemu drużyna Flicka zachowała remis do 86. min, gdy rezerwowy Dani Olmo popisał się genialnym strzałem. Drugi z rezerwowych Robert Lewandowski zdobył gola cztery minuty później. Wszyscy byli jednak świadomi kto jest największym bohaterem wieczoru. MVP meczu został Joan Garcia, któremu koledzy z zespołu i niemiecki trener poświęcili wiele słów uznania.
Barceloński dziennik "Sport" dał bramkarzowi obrońców tytułu maksymalną notę 10. To się zdarza niezwykle rzadko. Madrycki dziennik "Marca" pisze o nim jako o jednym z najlepszych bramkarzy świata. Parady Garcii sławi "El Pais" i wszystkie hiszpańskie media. Powraca pytanie: co zrobi selekcjoner "La Roja" Luis de la Fuente? Nie może przecież ignorować klasy Joana Garcii, a jednak trener mistrzów Europy ma wśród bramkarzy kadry ustaloną hierarchię. Numerem 1 jest Unai Simon z Athletic Bilbao, numerem 2 David Raya z Arsenalu, numerem 3 Alex Remiro z Realu Sociedad. To trio współpracuje ze sobą świetnie, a przecież atmosfera w szatni jest kluczowa. De la Fuente boi się zaryzykować.
De la Fuente nie chce Garcii w kadrze Hiszpanii
Selekcjoner Hiszpanów rozkłada ręce. Mówi, że po prostu jego kraj przeżywa teraz jakiś nieprawdopodobny urodzaj wśród bramkarzy. Docenia klasę Joana Garcii, ale nie chce burzyć tego, co daje narodowej drużynie numer 1 w rankingu FIFA. Simon, Raya i Remiro niczym nie zasłużyli, by z nich zrezygnował.
Zobacz też: Wystarczyło pół godziny. Tak Hiszpanie podsumowali Lewandowskiego
Dziwna to sytuacja. Naciski na selekcjonera, by postawił na Joana Garcię, narastają. Takie mecze jak derby Barcelony przekonują wszystkich, że powinien być w reprezentacji, która szykuje się do mundialu w USA, Kanadzie i Meksyku. Hiszpanie chcą tam walczyć o złoto. Tyle że Simon zagrał niedawno mecz życia w Lidze Mistrzów z PSG. Bronił tak samo dobrze jak Garcia w sobotę. Trener obrońców tytułu w Champions League Hiszpan Luis Enrique żartował, że nie chce więcej widzieć Simona na drodze swojego zespołu. Przecież właśnie Luis Enrique, jako selekcjoner "La Roja", zrobił z bramkarza Athletic numer 1 w drużynie narodowej na Euro 2020.
Barcelona też ma kłopot urodzaju wśród bramkarzy, ale Joan Garcia jest bezdyskusyjnie pierwszym wyborem Flicka. Niemiecki trener mówił o tym otwarcie, nawet po kontuzji 24-latka i operacji łękotki pod koniec września. Do bramki stanął wtedy Szczęsny, spisywał się dobrze, w klasyku z Realem Madryt na Santiago Bernabeu obronił rzut karny Kyliana Mbappe. Ale gdy tylko Garcia wrócił do zdrowia w połowie listopada, Polak oddał mu miejsce między słupkami. Bez żalu. Wszyscy są świadomi, kto w Barcelonie jest najlepszy na tej pozycji. Jak długo erupcji talentu 24-latka może się opierać Luis de la Fuente?
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

1 tydzień temu
12




English (US) ·
Polish (PL) ·