Zginęli zaledwie 10 min. od domu. Tak teraz wygląda miejsce katastrofy pod Rzeszowem

1 miesiąc temu 38

Data utworzenia: 1 grudnia 2025, 16:10.

Mgła wciąż wisi między drzewami. W tym lesie, kilkaset metrów od najbliższej drogi, zginęli dwaj bracia, Krzysztof i Mariusz S. Ich śmigłowiec Robinson R44 rozbił się w sobotę, 29 listopada. Dziś teren wygląda jak scena z katastroficznego filmu: spalone szczątki, porozrzucane fragmenty instrumentów, zniszczony las i rozstawione słupki śledczych.

Cierpisz pod Rzeszowem. Miejsce katastrofy. Foto: Komenda Powiatowa Państwowej Straży Pożarnej w Łańcucie/Facebook / Fakt.pl

Miejsce tragedii znajduje się około 700 m od asfaltowej drogi między Malawą a Wolą Rafałowską (woj. podkarpackie). Dojazd był niemożliwy. Strażacy i służby ratunkowe musieli używać quadów, specjalistycznych pojazdów terenowych i iść pieszo. Teren jest stromy, grząski, miejscami zasypany resztkami śniegu i błotem.

Maszyna dzień po przeglądzie

Wrak maszyny był niemal całkowicie spalony. Zidentyfikować można było tylko pojedyncze elementy, m.in. fragment pulpitu z zegarami i szczątki oznaczone logotypem producenta. Na miejscu znaleziono również dokumenty. Jak przekazała prokuratura, świadczą one o tym, że dzień przed wypadkiem helikopter przeszedł przegląd techniczny. Części kokpitu i instalacji rozrzucone były na dziesiątki metrów.

— To był bardzo trudny teren. Mgła, śliskie podłoże, brak widoczności. Bez quadów nie dałoby się tam wejść — mówią strażacy, którzy brali udział w akcji.

Zboczył z kursu i zahaczył o drzewa

Śledczy ustalili, że śmigłowiec wystartował z Krosna, miał międzylądowanie w Zagorzycach, a potem kontynuował lot w stronę Przeworska. Na wysokości miejscowości Malawa maszyna niespodziewanie zboczyła z kursu i zaczęła tracić wysokość. Zahaczyła o wierzchołki drzew i runęła. Uderzenie było potężne. Śmigłowiec stanął w ogniu niemal natychmiast.

Obaj bracia zginęli na miejscu. Zaledwie 30 km dzieliło ich od domu. Lot taką maszyną w normalnych warunkach trwałby około 10 min.

— Może chcieli przeczekać mgłę, może planowali chwilę gdzieś zawisnąć w powietrzu? Nie wiemy. Ale mieli tak blisko… — mówią mieszkańcy Studziana, rodzinnej miejscowości ofiar.

Bracia zginęli w śmigłowcu. W Studzianie płacze cała wieś

Latali często

Jeden z braci, Mariusz S. należał do Aeroklubu Rzeszowskiego. Mieszkańcy mówią, że bracia latali często, szczególnie w sprawach firmowych, ale też dla przyjemności. Śmigłowiec był znanym widokiem nad okolicą.

Nowe zdjęcia z miejsca katastrofy strażacy opublikowali 1 grudnia. Dwa dni po tragedii w lesie zostało już tylko wypalone miejsce i białe taśmy wyznaczające granice tego, co się tam wydarzyło. Śledczy z prokuratury oraz Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych wciąż analizują dane z miejsca wypadku.

Przyczyna nie została jeszcze ustalona. Jednym z najbardziej prawdopodobnych scenariuszy jest nagłe pogorszenie warunków pogodowych.

/12

Komenda Powiatowa Państwowej Straży Pożarnej w Łańcucie/Facebook / Fakt.pl

Cierpisz pod Rzeszowem. Miejsce katastrofy.

/12

Komenda Powiatowa Państwowej Straży Pożarnej w Łańcucie / Facebook

Miejsce tragedii zostało odgrodzone taśmą.

/12

Komenda Powiatowa Państwowej Straży Pożarnej w Łańcucie / Facebook

Fragment pulpitu sterowniczego maszyny znaleziony w lesie. Wszystko spalone, porozrzucane.

/12

Komenda Powiatowa Państwowej Straży Pożarnej w Łańcucie / Facebook

Wrak śmigłowca Robinson R44 widoczny między drzewami. Na miejscu wciąż pracują śledczy.

/12

Komenda Powiatowa Państwowej Straży Pożarnej w Łańcucie / Facebook

Do tragedii doszło 29 listopada.

/12

Komenda Powiatowa Państwowej Straży Pożarnej w Łańcucie / Facebook

Śmigłowiec spłonął doszczętnie.

/12

Komenda Powiatowa Państwowej Straży Pożarnej w Łańcucie / Facebook

W wypadku zginęło dwóch braci.

/12

Komenda Powiatowa Państwowej Straży Pożarnej w Łańcucie / Facebook

Pojazdy terenowe i quady straży pożarnej. Tylko takim sprzętem można było dotrzeć na miejsce katastrofy.

/12

Komenda Powiatowa Państwowej Straży Pożarnej w Łańcucie / Facebook

Szczątki rozbitej maszyny.

/12

- / -

Śmigłowiec, którym lecieli bracia.

/12

Komenda Wojewódzka PSP w Rzeszowie / Straż Pożarna

Z maszyny nic nie zostało.

/12

Komenda Wojewódzka PSP w Rzeszowie / Straż Pożarna

Mężczyźni zginęli na miejscu.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

Newsletter

Najlepsze teksty z Faktu! Bądź na bieżąco z informacjami ze świata i Polski

Zapisz się

Masz ciekawy temat? Napisz do nas list!

Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas!

Napisz list do redakcji

Przeczytaj źródło