Zakulisowa wojna w PiS. Jedna rozmowa zmieniła wszystko

1 dzień temu 6

Jeszcze niedawno był jednym z najbliższych ludzi Jarosława Kaczyńskiego. Dziś Ryszard Terlecki znika z pierwszego planu. Oto kulisy jego odsunięcia.

Przez wiele lat Ryszard Terlecki był uważany za jednego z najbardziej zaufanych i najbliższych współpracowników Jarosława Kaczyńskiego. W ostatnich tygodniach polityka znacznie rzadziej można zobaczyć u boku prezesa PiS. Były wicemarszałek Sejmu znacząco ograniczył także swoją aktywność w mediach.

W sierpniu „Newsweek” donosił, że zaledwie jedna rozmowa miała zdecydować o tym, że Ryszard Terlecki został odstawiony na boczny tor. Chodzi o wydarzenia, które miały się rozegrać na początku kampanii prezydenckiej.

Zakulisowe napięcia w PiS. Po rozmowie stracił wpływy

Polityk PiS miał wprost stwierdzić, że Karol Nawrocki to nie jest dobry kandydat i poniesie on spektakularną klęskę. Co więcej, Ryszard Terlecki miał przygotować scenariusz zakładający, że Jarosław Kaczyński odejdzie ze stanowiska i odda stery w partii.

Miał wówczas przekonywać, że jeśli PiS zmieni kierownictwo, to Karol Nawrocki nie będzie musiał się tłumaczyć z ośmioletnich rządów ugrupowania Jarosława Kaczyńskiego i będzie miał choć minimalne szanse na zwycięstwo. – Ryszard Terlecki poszedł na rozmowę w cztery oczy, by powiedzieć: Jarek, odejdź, bo będzie katastrofa w wyborach prezydenckich – mówił informator tygodnika.

Jak donosi „Newsweek”, aktualnie Ryszard Terlecki obok Piotra Glińskiego jest jednym z największych stronników Mateusza Morawieckiego we władzach PiS. „Uwolniony z partyjnych obowiązków, pozbawiony zaufania Kaczyńskiego przyjął rolę Mateuszowego wykidajły, który leje po gębach jego znacznie liczniejszych przeciwników” – pisze tygodnik.

Terlecki ostro o politykach PiS. Zaskakujące słowa

W tym kontekście można przytoczyć chociażby głośną wypowiedź Ryszarda Terleckiego, że sprawa Zbigniewa Ziobry może zatopić PiS. – Bardzo go lubię, tylko był słabym ministrem – to z kolei słowa byłego wicemarszałka Sejmu o Mariuszu Kamińskim.

Co więcej, to właśnie Ryszard Terlecki zaczął publicznie mówić o frakcji maślarzy skupionej wokół Jacka Sasina i Przemysława Czarnka, chociaż były szef MEN, Patryk Jaki czy Tobiasz Bocheński przekonywali, że nikt w partii tak ich nie nazywa. Dodawał, że stanowią oni problem dla PiS.

Według dziennikarzy ostatnia aktywność Ryszarda Terleckiego to dowód na to, że PiS nie tylko jest coraz bardziej podzielone, ale także Jarosław Kaczyński ma coraz mniejszy wpływ na swoich współpracowników.

Czytaj też:
Kontrowersje na Jasnej Górze. Tak ks. Boniecki podsumował Nawrockiego
Czytaj też:
Tak Nawrocki zmienia Pałac Prezydencki. To, co zrobił Giertych, zaskakuje

Przeczytaj źródło