Zaczęło się od telefonu od rzekomego pracownika bankowego. Numer identyfikacyjny, artykuły kodeksu karnego, sprytna narracja o przestępczej grupie – i zakaz kontaktowania się z policją, by „nie zepsuć śledztwa”. Mój kolega Tomek prawie wpadł w pułapkę. Opowiada, jak to wyglądało krok po kroku.

5 godziny temu
9






English (US) ·
Polish (PL) ·