Wielkie lanie w finale Pucharu Polski. Trener zagrał va banque i srogo za to zapłacił

5 godziny temu 5

Kibice Asseco Resovii liczyli w finale Pucharu Polski na wielki triumf, a zamiast tego dostali wielkie lanie. Siatkarze Bogdanki LUK - z Wilfredo Leonem na czele - rozbili ich 3:0 (25:15, 25:20, 25:20), a rzeszowianom zostało zaciskanie zębów i ukrywanie twarzy w ręcznikach. Klub z Lublina odniósł historyczny sukces, a trener Stephane Antiga dodatkowo dopisał do CV niezwykłe osiągnięcie.

PP siatkarzy Polsat Sport

Kibice i siatkarze Asseco Resovii tuż po ostatniej akcji pierwszego seta przecierali oczy ze zdumienia na widok decyzji podjętej przez sędziów finału Pucharu Polski. I choć, bazując na powtórkach, można być właściwie pewnym, że arbitrzy popełnili wtedy wielki błąd, to trudno nie odnieść wrażenia, że nie zmieniło to wiele. Bo zawodnicy Bogdanki LUK Lublin brutalnie ich wypunktowali, nie zostawiając im żadnych złudzeń.

Zobacz wideo Paweł Zatorski komentuje awans Asseco Resovii Rzeszów do turnieju finałowego TAURON Pucharu Polski

Wśród fanów rzeszowskiej drużyny już w sobotni wieczór można było usłyszeć pytanie "Jak nie teraz, to kiedy?". Utytułowany klub czeka bowiem na triumf w PP od 39 lat i wydawało się, że dodatkowe okoliczności również teraz mu sprzyjały. Występ w turnieju finałowym poprzedził bardzo pewnym zwycięstwem 3:0 w Lidze Mistrzów we wtorek u siebie. Ich półfinałowy rywal imprezy w Krakowie – PGE Projekt Warszawa – grał w tych europejskich rozgrywkach dzień później na wyjeździe (dodatkowo zaliczył problemy z transportem w pierwszą stronę), a Bogdanka dopiero w czwartek wieczorem. O ile w sobotę ekipa z Podkarpacia gładko wygrała ze stołecznym przeciwnikiem, to od zespołu z Lublina odbiła się jak od ściany.

W ekipie mistrzów Polski wszystkie elementy układanki funkcjonowały dobrze. Bazowali na swoich powszechnie znanych atutach – potężnej zagrywce i świetnym bloku. Jednym z zawodników, który siał największe spustoszenie w polu serwisowym, był Wilfredo Leon. Przyjmujący kadry słynie z tego, że w meczach o dużą stawkę zwykle prezentuje się wyśmienicie i tak samo było teraz.

A przewaga lublinian w pierwszym secie rosła błyskawicznie – 1:5, 2:9, 8:20. Te liczby musiały boleć fanów z Rzeszowa. W pewnym momencie operator kamery pokazał rozgrywającego Marcina Janusza, który się mocno skrzywił. Regularnie na blok rywali nadziewał się atakujący Karol Butryn, ale przyjmujący też nie byli w stanie skończyć akcji. Nie pomagały przerwy brane przez trenera Massimo Bottiego ani zmiany. Na sam koniec tej odsłony sędziowie przyznali punkt Bogdance, uznając, że to jeden z graczy Resovii dotknął pierwszy siatki, choć powtórki wyraźnie sugerowały co innego. Tyle że ich przegrana była tak dotkliwa, że trudno uznać, że coś by to zmieniło.

W kolejnych dwóch partiach trwały chaos i niemoc w szeregach Resovii. Słabo radził sobie też m.in. Paweł Zatorski. Tylko że w klubie z aż trzema libero w składzie…nie miał go kto zmienić. Botti bowiem zdecydował się na ryzykowny wariant, który przyniósł mu powodzenie w ćwierćfinale PP przeciwko Aluronowi CMC Warcie Zawiercie. Michała Poterę i Erika Shojiego zgłosił bowiem jako przyjmujących, a jako rezerwowy libero został wpisany rezerwowy środkowy.

Najbardziej wyrównana była ostatnia partia, do połowy której Resovia nawet prowadziła nieznacznie. Ale na tym jej dobra passa się skończyła. Dzięki temu Bogdanka po raz pierwszy w historii zdobyła PP. Tak samo jak Leon, który dołączył do klubu z Lublina rok temu i poprowadził go już w poprzednim sezonie do sensacyjnego mistrzostwa kraju, triumfu w Pucharze Challenge. A w tym dołożył już Superpuchar Polski i teraz PP.

Wyjątkowy wyczynem popisał się także trener Stephane Antiga, który wcześniej zdobył już PP jako siatkarz i trener kobiecego klubu. Tego ostatniego dokonał z drużyną z…Rzeszowa.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Google News Facebook Instagram YouTube X TikTok
Przeczytaj źródło