Nie będzie zapowiadanej od dawna reformy rynku pracy. Państwowa Inspekcja Pracy nie dostanie uprawnień do przekształcania śmieciowych form zatrudnienia w etaty. Zdecydował o tym osobiście Donald Tusk. – Premier zwariował! Wyrzucił do kosza 11 mld zł – komentuje politolog i ekspert OPZZ Bartosz Rydliński.
Jedni mówili, że na posiedzeniu Rady Ministrów wybuchła potężna awantura między Agnieszką Dziemianowicz-Bąk, ministrą pracy, i Katarzyną Pełczyńską-Nałęcz, ministrą funduszy i rozwoju regionalnego a premierem Donaldem Tuskiem o uprawnienia PIP. Inni twierdzą, że nie było awantury, tylko wymiana zdań.
Pewne jest jedno – po ostatnim w ubiegłym roku posiedzeniu Rady Ministrów premier zdecydował o wyrzuceniu tej reformy do kosza, choć projekt ustawy w ogóle nie był omawiany podczas obrad rządu.
Tusk się wściekł?
Tak naprawdę to nikt nie wie, co dokładnie znalazło się w proponowanej ustawie, a diabeł zawsze tkwi w szczegółach. Za to nieoficjalne informacje na ten temat wielu napawały grozą.
© ℗
Materiał chroniony prawem autorskim.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Wprost.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.







English (US) ·
Polish (PL) ·