Teleskop Webba odkrył planetę, której istnienia jest trudne do zrozumienia na gruncie współczesnych teorii. PSR J2333-2650b krąży wokół szybko obracającej się gwiazdy neutronowej wielkości miasta. Masą dorównuje Jowiszowi i ma niezwykłą atmosferę złożoną z helu i węgla, w której krążą chmury sadzy. Głęboko we wnętrzu planety chmury te mogą kondensować się i tworzyć diamenty. Naukowców zaskoczyła również niezwykła orbita i kształt planety.
Planeta krąży wokół dziwacznej gwiazdy o masie Słońca i rozmiarach miasta. Nigdy wcześniej nie widzieliśmy też tak niezwykłej atmosfery, mówi główny autor badań, Michael Zhang z University of Chicago. Naukowcy byli kompletnie zaskoczeni odczytem danych. Dzięki temu, że PSR J2322-2650b krąży wokół pulsara, możliwe jest badanie planety na całej jej orbicie. Pulsar w milisekundowych odstępach emituje impuls elektromagnetyczny ze swoich biegunów. To głównie promieniowania gamma i inne intensywne rodzaje promieniowania, które są niewidoczne dla pracującego w podczerwieni Teleskopu Webba. To unikatowy układ, gdyż możemy obserwować planetę podświetlaną przez gwiazdę, ale nie widzimy samej gwiazdy. Otrzymujemy więc spektrum samej planety, wyjaśnia studentka Maya Beleznay z Uniwersytetu Stanforda, która pomagała w modelowaniu kształtu planety i geometrii jej orbity. Zwykle naukowcy nie są w stanie obserwować egzoplanet tak szczegółowo, gdyż światło ich gwiazdy jest znacznie silniejsze niż światło odbite samej planety.
Gdy uczeni bliżej przyjrzeli się planecie, byli zaskoczeni. Spodziewali się w jej atmosferze takich molekuł, jakie zwykle obserwują w atmosferach innych planet: wody, metanu i dwutlenku węgla. Zamiast tego zobaczyli molekularny węgiel, głównie C3 i C2. Przypuszczają, że w jądrze planety, ze względu na panujące tam olbrzymie ciśnienie, węgiel zamieniany jest w diament.
Planeta znajduje się bardzo blisko swojej gwiazdy. Jest około 100-krotnie bliżej niż Ziemia od Słońca. Obiega pulsar w niecałe 8 godzin, a olbrzymia grawitacja gwiazdy powoduje, że planeta ma kształt przypominający cytrynę.
Całość przypomina rzadko obserwowane układy – zwane „czarnymi wdowami” – w których szybko obracającemu się pulsarowi towarzyszy niewielka gwiazda o niskiej masie. Pulsar wysysa materię z lżejszego towarzysza, co powoduje, że obraca się coraz szybciej i emituje coraz silniejsze promieniowanie. To z czasem prowadzi do odparowania mniejszej gwiazdy. Jednak tutaj pulsarowi nie towarzyszy gwiazda, a planeta.
Czy powstała ona jak zwykła planeta? Nie, gdyż jej skład jest zupełnie inny. Może powstała w wyniku zerwania zewnętrznych warstw gwiazdy? Prawdopodobnie nie, gdyż w wyniku procesów jądrowych nie powstaje czysty węgiel, mówi Zhang.
Roger Romani, jeden z najwybitniejszych na świecie ekspertów od „czarnych wdów” ma pewną hipotezę. Gdy towarzysz pulsara stygnie, w jego wnętrzu zaczyna krystalizować się węgiel i tlen. Kryształy czystego węgla unoszą się do góry i mieszają z helem. To właśnie widzimy. Jednak coś musi trzymać tlen i azot z dala od atmosfery. I w tym tkwi tajemnica, mówi Romani. Dobrze jest nie wiedzieć wszystkiego. Niecierpliwie czekam, by rozwiązać poznać tę tajemnicę. Dobrze jest mieć zagadkę do rozwiązania, dodaje uczony.

1 tydzień temu
15





English (US) ·
Polish (PL) ·