Data utworzenia: 23 grudnia 2025, 16:45.
Święta to nie tylko czas dzielenia się opłatkiem i prezentami. — Biorąc pod uwagę nasze spotkania przy stole świątecznym, czy chęć spędzenia sylwestra ze znajomymi i bliskimi, to oczywiście rośnie ryzyko zakażeń patogenami przenoszonymi drogą kropelkową. Nie chodzi tu tylko i wyłącznie o grypę — to także COVID-19, RSV, a nawet bakterie powodujące zapalenia płuc czy anginę — mówi "Faktowi" prof. Tomasz Dzieciątkowski, wirusolog z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Tegoroczny sezon grypowy komplikuje pojawienie się nowej odmiany grypy A (H3N2), określanego jako wariant K. — Ten nowy wariant może być trudniej "wychwytywany" przez szczepionki przygotowane na aktualny sezon — podkreśla profesor.
Wirusolog nie ma złudzeń: nasze zachowania społeczne w tym okresie sprzyjają infekcjom. — Taki mamy klimat i taki sezon — dodaje żartobliwie.
Główny Inspektorat Sanitarny poinformował, że Święta Bożego Narodzenia i Nowy Rok miną pod znakiem fali grypy. Z danych GIS wynika, że w całej Europie coraz więcej osób zgłasza się do lekarzy z objawami infekcji dróg oddechowych. W Polsce aktywność wirusa grypy oraz SARS-CoV-2 jest największa. Ważną cechą tegorocznego sezonu grypowego jest jednak pojawienie się nowego wariantu grypy A (H3N2) — określonego jako wariant K.
Nowa mutacja grypy
Prof. Dzieciątkowski uspokaja: — Grypa H3N2 to stary, dobrze znany wirus, który po raz pierwszy pojawił się jako tzw. grypa Hongkong w późnych latach 60. Od tego czasu regularnie odnotowuje się ją w różnych wariantach na całym świecie. To nie jest żadna nowość. Jednak teraz mamy nowy subwariant, określany jako subklad K. To właśnie on odpowiada za wzrost liczby zachorowań w USA, Wielkiej Brytanii i coraz częściej również w Polsce.
Jak mówi ekspert, ten nowy wariant może być trudniej "wychwytywany" przez szczepionki przygotowane na aktualny sezon epidemiczny. — Szczepionka wciąż chroni, choć może nie w stu procentach. Nawet jeśli zachorujemy, objawy będą łagodniejsze, a ryzyko powikłań i hospitalizacji mniejsze — zaznacza profesor.
Nowy wariant grypy atakuje. Gorączka i ból mięśni to nie wszystko. Pojawia się też taki objaw
"Mutant" — czy jest się czego bać?
— Nowy wariant wirusa grypy nie wykazuje szczególnej zjadliwości, ale ponieważ jest nowym mutantem, to w populacji nie ma pamięci immunologicznej, zatem wiele osób po kontakcie zachoruje — powiedział Główny Inspektor Sanitarny dr Paweł Grzesiowski podczas brieftingu prasowego 22 grudnia 2025 r.
Prof. Tomasz Dzieciątkowski uspokaja w sprawie nowego wariantu grypy. — Hasło mutant to jest coś, co budzi, że tak powiem, powszechne przerażenie. A jeżeli akurat byśmy popatrzyli na to zdroworozsądkowo, to każdy z nas jest mutantem. Każdy z nas jest mutantem, bo każdy z nas wygląda nieco inaczej. I tutaj w przypadku wirusów też mniej więcej jest podobnie — dodaje nasz ekspert.
— Generalnie nowy wariant wirusa może mieć trochę inną budowę antygenową, co może osłabiać skuteczność szczepień. Czy to powód do paniki? Zdecydowanie nie. Trzeba być po prostu uważnym — uspokaja profesor.
I dodaje: jeśli poczujemy, że coś nas "rozbiera", warto ograniczyć kontakty w miejscach publicznych i poinformować rodzinę, że będziemy się izolować, aby ich nie zakazić — to wyłącznie przejaw odpowiedzialności.
— Osoby, które jeszcze się nie zaszczepiły, mogą to zrobić teraz, choć należy pamiętać, że odporność rozwija się dopiero po około dwóch, trzech tygodniach. W ten sposób szczepienie może jeszcze ochronić przed drugą falą zachorowań przewidywaną w lutym i marcu — dodaje na koniec prof. Dzieciątkowski.
Czy będzie kolejna pandemia? Znany wirusolog z Polski ostrzega
Święta i Sylwester? To czas, gdy łatwo o infekcję
Czy spotkania przy świątecznym stole sprzyjają rozprzestrzenianiu się grypy? Niestety, tak. Prof. Dzieciątkowski wyjaśnia: grypa i inne wirusy przenoszą się łatwiej w sezonie jesienno-zimowym. Zazwyczaj mamy dwa szczyty zachorowań: jeden w grudniu, drugi — silniejszy — na przełomie lutego i marca. A jeśli do tego spotykamy się z rodziną lub znajomymi, ryzyko rośnie. Nie chodzi tylko o grypę. To też COVID-19, RSV czy bakterie wywołujące zapalenie płuc i anginę — podkreśla ekspert w rozmowie z "Faktem".
Grypa w Polsce przyspiesza. Ekspertka przewiduje skok zakażeń po świętach
Testy combo są dobrym rozwiązaniem
Wielu Polaków narzeka ostatnio na katar, kaszel i inne objawy przeziębienia. — Jednak wiele z tych osób, które poczują się gorzej, sięga teraz po testy combo, pozwalające sprawdzić, czy to grypa, COVID czy RSV. To dobre rozwiązanie, bo w przypadku poważniejszych infekcji możemy szybko zareagować.
Profesor przypomina, że na grypę — nawet na jej wariant ochrzczony mianem K — dostępne są leki przeciwwirusowe. — Trzeba zgłosić się do lekarza lub na teleporadę, bo leki te są na receptę. Najlepiej podać je w ciągu 36-48 godzin od pojawienia się objawów. Wtedy są najskuteczniejsze — tłumaczy "Faktowi".
Dla osób, które miały kontakt z chorym, możliwa jest nawet profilaktyka: niższa dawka leku przez 10 dni może zmniejszyć ryzyko zachorowania.
GIS ostrzega: liczba zachorowań szybko rośnie!
- / Archiwum prywatne
Na podstawie najnowszych danych GIS, liczba zachorowań na grypę w Polsce rośnie. Obecnie to już 80 przypadków na 100 tys. mieszkańców, a wśród dzieci do 14 lat nawet 360 przypadków na 100 tys. W najbliższych tygodniach możemy spodziewać się kolejnego wzrostu, a szczyt zachorowań przewidywany jest na przełomie stycznia i lutego.

3 tygodni temu
31






English (US) ·
Polish (PL) ·