Marcin Sośniak, prawnik z zespołu migracyjnego Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka: Od pierwszych dni kryzysu migracyjnego Polska postawiła na rozwiązania radykalne, nie rozważając nawet żadnych pośrednich kroków, które być może pogodziłyby i kwestie bezpieczeństwa, i praw człowieka.
W czwartek Europejski Trybunał Praw Człowieka ma rozstrzygnąć sprawę pushbacków dotyczących trzech rodzin z dziećmi, które jesienią 2021 r. próbowały przekroczyć polsko-białoruską granicę. Sześć lat temu, jeszcze przed kryzysem na granicy, zapadło najważniejsze jak dotąd orzeczenie dotyczące polskiej polityki migracyjnej – chodziło o grupę Czeczenów, którzy bezskutecznie próbowali złożyć wnioski o ochronę międzynarodową na przejściu w Terespolu. Co zmieniło się od tego czasu?
Z tego, co powinno – nic. A doszły jeszcze zmiany na gorsze. We wspomnianej przez panią sprawie Polska została uznana winną poważnych naruszeń europejskiej konwencji praw człowieka, czyli art. 3 mówiącego o zakazie tortur oraz art. 13 dotyczącego prawa do skutecznego środka odwoławczego. Ten wyrok zapadł w czasach, kiedy nikt nawet nie przewidywał możliwości zawieszenia prawa do ubiegania się o ochronę międzynarodową, a mimo to takie wnioski nie były przyjmowane. Wówczas wynikało to z niezgodnej z prawem praktyki organów Straży Granicznej. To przykre, ale trzeba też przyznać wprost: nie wydaje się, żeby Polska zamierzała zastosować się do wyroku ETPC z 2020 r. Prędzej chyba zakończy się kryzys humanitarny na granicy. To zaś rodzi uzasadnione obawy, że w podobny sposób będą ignorowane również te wyroki trybunału, które zapadną już wkrótce, właśnie w sprawach pushbacków. O ile oczywiście trybunał podzieli zarzuty skarżących.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Zobacz
Popularne Zobacz również Najnowsze
Przejdź do strony głównej

1 dzień temu
6






English (US) ·
Polish (PL) ·