W naszym wojsku są perły, o których głośno się nie mówi. Eksperci wskazują też na to, co idzie źle

1 miesiąc temu 18

Zadanie postawione naszym rozmówcom było proste: wskazać, co przychodzi im do głowy, gdy mają wskazać trzy plusy i trzy minusy naszych zbrojeń. Ten tekst współgra z innym poświęconym temu tematowi, w którym eksperci tłumaczą, dlaczego nasze plany rozwoju wojska są nierealistyczne i rzeczywistość niedługo powie nam "sprawdzam".

Mariusz Cielma - redaktor naczelny miesięcznika "Nowa Technika Wojskowa"

Plusy

Są obszary, które dobrze zdefiniowaliśmy, zaplanowaliśmy i realizujemy.
+ Obrona powietrzna, która od kilkunastu lat jest traktowana jako priorytet. Oczywiście nowym wyzwaniem są bezzałogowce, ale staramy się przygotowywać na to zagrożenie.

+ Wojska Rakietowe i Artylerii (WRiA). Zrobiliśmy naprawdę duże i kompleksowe zakupy. Inwestycje w ten obszar są słuszne i dobrze prowadzone. Potrzebna jest nam siła ognia i możliwość trzymania przeciwnika na dystans.

+ Wojska Obrony Terytorialnej. O ile początkowo byłem temu pomysłowi przeciwny, tak teraz uważam, że jest to formacja, która realnie podnosi odporność państwa. Jest potrzebna i sprawdza się. To blisko 50 tysięcy ludzi ze sporą rotacją, co pozwala budować realne rezerwy dla wojska zawodowego. Dodatkowo WOT przybliża wojsko do społeczeństwa.

Minusy- Co do zasady, cały plan modernizacji i rozbudowy wykracza poza nasze możliwości finansowe i demograficzne. Chcemy praktycznie podwoić w krótkim czasie siły zbrojne - bez mobilizacji czy stanu nadzwyczajnego. Funkcjonujemy w świecie planów, których nie jesteśmy w stanie zrealizować. Potrzebujemy sprawnego systemu w krótkiej perspektywie, a to co robimy, wymaga dużo czasu. Niech ktoś zejdzie na ziemię.

- W wielu obszarach modernizacja nie idzie płynnie, co wynika pewnie po części z przerostu ambicji. Nie ma równomiernego rozwoju. Na przykład dużo inwestujemy we wspomniane WRiA czy siły pancerne, ale na przykład wyposażenie piechoty, systemy przeciwpancerne, wozy opancerzone i wiele innych to ciągle stan przedwojenny. Szarpana modernizacja.

- Zapóźnienie innowacyjne. W mojej opinii nie podążamy w wystarczającym stopniu za tym, co dzieje się w Ukrainie. Na przykład robotyzacja pola walki to u nas ciągle wielki eksperyment. Nie przygotujemy się do wojny zrobotyzowanej. Nasi wojskowi mówią, że nie będziemy tak prowadzić wojny, że nie możemy utknąć w okopach jak Ukraińcy, bo budujemy inną, nowoczesną armię. Obawiam się, że to myślenie życzeniowe. My też możemy tak utknąć i się na to nie przygotowujemy.

Dawid Kamizela - redaktor portalu "Strefa Obronna"

Plusy+ Zaczęliśmy w sposób racjonalny modernizować Marynarkę Wojenną - fregaty Miecznik, okręty podwodne Orka, niszczyciele min Kormoran i inne są tego dowodem. Oceniając ostatnie lata i plany na kolejne - ma to sens. Jednak i w tym obszarze są problemy, takie jak zaniedbanie kwestii śmigłowców pokładowych dla fregat czy jednostek zaopatrzeniowych Supply.

+ W końcu ruszyło w sposób zrównoważony i kompleksowy budowanie zdolności do rozpoznania z kosmosu. Mamy kontrakty z dużymi międzynarodowymi graczami, takimi jak Airbus i IECEYE, ale też inwestujemy miliony w krajowy program Piast i własne kompetencje w tym zakresie.

+ Kontynuowanie procesu modernizacji obrony przeciwlotniczej i jej ogólny kierunek. Doświadczenia Ukrainy jednoznacznie pokazują, jak konieczne jest jej zapewnienie na średnich oraz krótkich dystansach. To robimy i w nieodległej perspektywie będziemy mieć ten punkt zrealizowany. 

Minusy- Wiele zakupów zagranicznego uzbrojenia odbywa się bez zadbania o krajowe zdolności do jego konserwacji, napraw i remontów, albo z zapewnieniem ich w stopniu minimalnym. Regularnie najpierw podpisywane są umowy na zakup sprzętu, a dopiero potem, już po wydaniu pieniędzy, na przemysł zrzuca się problem stworzenia dla niego zaplecza. Dość unikalne podejście wśród poważnych państw.

- Mimo ciągłego straszenia nieodległym konfliktem, który ma być zawsze za trzy lata, trwa kompletna zapaść, zaniedbanie, sabotaż czy jak to można dosadniej nazwać, jeśli chodzi o rozwój polskiej zbrojeniówki. Na badania i rozwój utrzymuje się minimalne wydatki. Nie ma też realnego wsparcia państwa dla eksportu uzbrojenia, a wręcz dochodzi do torpedowania takich zamiarów.

- Plany dotyczące rozbudowy ilościowej wojska są zupełnie nieadekwatne do zdolności finansowych i demograficznych Polski. Co z tego, że kupujemy, czy chcemy kupić tysiące czołgów, bojowych wozów piechoty i temu podobnych, według określonej wizji, jak mają wyglądać Wojska Lądowe, kiedy do jej realizacji potrzeba odpowiedniej liczby ludzi i pieniędzy. Wojsko nie chce się przyznać, że istotna część planów jest niewykonalna, bo boi się krytyki. I prawdą jest też, że jak chcemy mieć tak duże siły zbrojne, to nie uciekniemy od przymusowej służby wojskowej. 

Andrzej Kiński - redaktor naczelny miesięcznika "Wojsko i Technika"

Plusy+ Kompleksowa modernizacja Wojsk Rakietowych i Artylerii z bardzo dużym udziałem polskiego przemysłu. Choć to proces zainicjowany już kilkanaście lat temu, jest przemyślany i konsekwentnie realizowany do dzisiaj. W ostatnich latach przyspieszył, szczególnie w obszarze polowych systemów rakietowych (niestety importowanych z Republiki Korei i ze Stanów Zjednoczonych) z powodu wojny w Ukrainie. W wielu obszarach, np. systemach kierowania ogniem, nasza artyleria ma najnowocześniejsze rozwiązania w całym NATO. Mamy prawdziwie cyfrową artylerię, której wielu - wydawałoby się poważniejszych graczy - mogłoby nam pozazdrościć.

+ Modernizacja naziemnej obrony przeciwlotniczej i budowa jej wręcz wielowarstwowego systemu. Jeśli dodatkowo zacznie być realizowany program San, czyli warstwa przeciwdronowa, to ten system będzie jeszcze skuteczniejszy. W tym obszarze na pewno będziemy jednym z liderów NATO. Należy odnotować zauważalny udział polskiego przemysłu zwłaszcza w najniższym piętrze OPL, a także w radiolokacyjnych środkach wykrywania celów i systemach C2. Pozostanie do uzupełnienia jeszcze obrona przeciwrakietowa najwyższego piętra, choć tu dostępne dziś są tylko kosztowne rozwiązania ze Stanów Zjednoczonych lub Izraela.

+ Rosnące zaangażowanie polskiego przemysłu w proces modernizacji technicznej wojsk. Choć kwotowo jeszcze nie jest to deklarowane przez polityków 50 proc. udziału, które chcielibyśmy osiągnąć, to jednak zmierzamy w tym kierunku i jesteśmy blisko osiągnięcia celu. Kompetencje i możliwości rosną, a to ma duże znaczenie z punktu widzenia całej gospodarki. Impuls modernizacyjny ostatnich lat jest odczuwalny i widać, że ten przemysł staje się coraz bardziej nowoczesny, a nawet konkurencyjny. Nie mamy czego się wstydzić, choć oczywiście trzeba znać miarę - nie będziemy w stanie tworzyć od razu najbardziej skomplikowanych systemów uzbrojenia. Można rzec, mamy produkty z górnej strefy stanów średnich, choć niektóre plasują się nawet w czołówce światowej. Należy podkreślić rosnące znaczenie prywatnego przemysłu obronnego, co jest pozytywne samo w sobie.

Minusy- Dominujący wpływ polityki w niektórych programach, co czasami skutkuje nie do końca przemyślanymi czy nieoptymalnymi decyzjami. Przykład: 96 śmigłowców AH-64 Apache zamówionych w Stanach Zjednoczonych. Nie neguję zasadności samego zakupu tych maszyn, ale ich liczba, biorąc pod uwagę realia finansowe i potrzeby wojska, jest za duża.

- Zbytnie preferencje dla zachodnich dostawców uzbrojenia. Nadal mamy do czynienia z nierównością w traktowaniu podmiotów zagranicznych i polskiego przemysłu na drodze do uzyskania kontraktu. Sprzęt zagraniczny de facto automatycznie jest akceptowany i nie przechodzi u nas takiego samego procesu certyfikacji, jaki musi przejść polski. To jest postawienie sprawy na głowie, zwłaszcza że w wielu państwach obowiązujące normy nie są tak wymagające, jak w Polsce. Nasze firmy chcąc sprzedać swój produkt własnemu wojsku, muszą pokonać więcej barier i ponieść dodatkowe koszty, co automatycznie podraża ich produkty. Dotyczy to zwłaszcza firm prywatnych.

- Akcyjność modernizacji naszego wojska. Tak naprawdę prowadzimy ją od 1999 roku i momentu wejścia do NATO. Bardzo długo robiliśmy to jednak wyspowo, w sposób nieskoordynowany, w stylu: akcja w jednym obszarze przy jednoczesnym ignorowaniu innych. Oczy polityków i społeczeństwa otworzyła dopiero inwazja Rosji na Ukrainę w 2022 roku, za czym poszła lawina środków finansowych. Gdyby te procesy były długofalowe i konsekwentne, gdyby niektóre decyzje podjęto wcześniej, to w wielu aspektach bylibyśmy dzisiaj w znacznie lepszej sytuacji. Dotyczy to np. obrony przeciwlotniczej. Pozytywnym przykładem może być jedynie wspomniana modernizacja WRiA. Akcyjność prowadzi natomiast do tego, że teraz przepłacamy lub "z półki" kupujemy za granicą to, co nie jest optymalne z punktu widzenia potrzeb wojska.

Antoni Walkowski - redaktor portalu Defence24.pl

Plusy + Konsekwentnie budujemy nowoczesne Wojska Rakietowe i Artylerii. Nie tylko na dużą skalę kupujemy działa i wyrzutnie rakiet, ale też tworzymy szeroką otoczkę systemową niezbędną do ich sprawnego wykorzystania: łączność, systemy zarządzania walką czy bezzałogowce. Skala planów i konsekwencja w ich realizacji budzi szacunek. Biorąc pod uwagę to, co się dzieje w Ukrainie, programowi modernizacji artylerii należy wystawić wysoką ocenę. 

+ Przełamano impas w programie Orka, czyli zakupie okrętów podwodnych. Po 27 latach udało się podjąć decyzję kierunkową. Można to też odnieść do całej Marynarki Wojennej. Przez długi czas była ubogim krewnym w Siłach Zbrojnych. To zmieniło się wraz z transformacją energetyczną i wzrostem znaczenia Bałtyku dla bezpieczeństwa gospodarczego kraju. W ciągu około pięciu ostatnich lat MW zyskała na znaczeniu i coś się ruszyło. Na pewno można zrobić jeszcze więcej i lepiej, ale samo  pokonanie długoletniego marazmu zasługuje na wyróżnienie. 

+ Siły Powietrzne są w dobrym położeniu, jeśli chodzi o nowoczesność sprzętu. Modernizacja obrony powietrznej imponuje rozmachem. Co więcej, lotnicy właśnie przymierzają się do zakupów tak zwanych "mnożników siły", w tym samolotów tankowania powietrznego. W perspektywie kilku lat spodziewam się decyzji o pozyskaniu nowych maszyn wczesnego ostrzegania i rozpoznania radioelektronicznego. Niestety lotnictwo nadal mamy nieliczne względem potrzeb dużego państwa na tzw. wschodniej flance NATO. 

Minusy - Choć artyleria rozwija się niezwykle szybko, to zaplecze dla niej powstaje powoli. Od niedawna ten proces nieco przyspiesza. Produkcja amunicji i zamówienia bezzałogowców różnych typów pozostają poniżej potrzeb, a za deklaracjami nie idą realne liczby. 

- Poziom nakładów MON na badania i rozwój w przemyśle obronnym jest skandalicznie niski. Biorąc pod uwagę nasze możliwości gospodarcze i demograficzne, jest oczywiste, że nie osiągniemy pełnej autarkii w produkcji sprzętu wojskowego. W wybranych obszarach możemy być jednak w pełni samowystarczalni.  Mamy potencjał, ale brakuje planu i konsekwencji. Jeśli zgodnie ze słowami wicepremiera nasz przemysł zbrojeniowy ma stać się "kołem zamachowym" polskiej gospodarki, to musimy przeznaczać na to adekwatne środki. 

- Mamy poważny problem z planowaniem długoterminowym i myśleniem o utrzymywaniu drogiego sprzętu w okresie kilkudziesięciu lat. Kupujemy wszystko "na wczoraj", ludzi potrzebujemy "na przedwczoraj". Tymczasem dobrze zaplanowana modernizacja Sił Zbrojnych to proces idący w dekady, a nie przedmiot bieżącej polityki. Kupiliśmy 96 śmigłowców AH-64 Apache, a nie mamy wybranego systemu szkolenia załóg ani wizji rozwiązania tego problemu. Takich przykładów jest więcej. Kwestie takie jak zaopatrzenie w amunicję, szkolenie personelu, zaplecze przemysłowe i techniczne są spychane na dalszy plan przy zakupach broni. To rzeczy mało atrakcyjne wizerunkowo, ale kardynalne dla sprawnego funkcjonowania wojska. 

Jarosław Wolski - autor kanału na Youtube "Wolski o Wojnie", publicysta i ekspert branżowy

Plusy+ Dowództwo Komponentu Wojsk Obrony Cyberprzestrzeni (DWKOC) - "cyberwojsko" nam się zdecydowanie udało. Podobnie jak prowadzony przez nie program modernizacji łączności w wojsku. To także zdecydowanie jasny punkt, który pokazuje, że można zrobić coś super w bardzo krótkim czasie.

+ Agencja Rozpoznania Geoprzestrzennego i Usług Satelitarnych (ARGUS) - nasz własny system rozpoznania satelitarnego. Mamy teraz więcej satelitów na orbicie niż Rosjanie. Za parę lat będzie to kilka razy więcej. O ile do tej pory głównie wykorzystywaliśmy satelity, wspólnie z innymi państwami, tak teraz mamy własne i szybko rozbudowujemy swoje możliwości. To, że mamy polskie systemy zdolne do wczesnego ostrzegania i rozpoznania satelitarnego, to jest coś niesamowitego. W 2013 roku wyśmiewano się z oficerów, którzy chcieli coś takiego rozwijać.

+ Odrodzenie WRiA. Czasem krok do przodu, czasem krok do tyłu, ale mamy dużo środków artyleryjskich i są one coraz nowocześniejsze. Mamy ponownie rakiety taktyczne, czyli faktycznie odtwarzamy coś bardzo wartościowego, co zatraciliśmy po końcu zimnej wojny.

Minusy- Nie mamy wystarczającego zabezpieczenia przeciw dronom na niskim szczeblu - czyli batalion i niżej, bezpośrednio w rejonie walk. Prowadzimy prace nad obroną państwa na poziomie strategicznym, ale nie niżej. Wojna w Ukrainie tworzy nowe realia, a my nie robimy prawie nic, aby się do tego systemowo przystosować.

- Nie dbamy też o tworzenie naszych własnych sił dronowych na niskim poziomie. Ucieka nam ta rewolucja, bo w wojsku dron dalej kojarzy się wyłącznie z dużą, wyspecjalizowaną platformą. Nie ma pomysłu na proste i masowo używane maszyny bezpośrednio na froncie.

- Brak właściwych pomysłów na tworzenie i szkolenie rezerw osobowych. To gigantyczna luka, w ogóle jeśli chodzi o szkolenie w wojsku. Nie ulega wątpliwości, że trzeba przywrócić Zasadniczą Służbę Wojskową w jakiejś nowej formie, a nie powtarzać to, co było. Pominąwszy fakt, że mamy ogromny problem z infrastrukturą i instruktorami, którzy mogliby te nowe rezerwy szkolić.

Przeczytaj źródło