Ukraińcy potrzebowali sukcesu jak powietrza. I mają go

1 miesiąc temu 15

Ukraińcy oficjalnie ogłosili sukces 12 grudnia. Tego dnia portal DeepState opublikował aktualizację swojej mapy. Zaznaczył na niej praktycznie cały Kupiańsk jako wyzwolony, wraz ze znacznymi przyległymi terenami. Wówczas pojawiło się też nagranie, na którym Wołodymyr Zełenski stoi przed znakiem przy wjeździe do miasta. Prezydent Ukrainy, na potrzeby propagandowe, sfilmował się nieco ponad kilometr w linii prostej od miejsca, gdzie do niedawna mieli być Rosjanie.

Ewidentnie zmiana sytuacji na mapie i operacja z udziałem prezydenta były skoordynowane, by uzyskać jak najlepszy efekt informacyjny. A wszystko tuż przed kolejnymi negocjacjami nad potencjalnym porozumieniem pokojowym, które odbywały się w weekend i trwają również dzisiaj. Wobec dominującej w Białym Domu narracji o tym, że Ukraina przegrywa i zwycięstwo Rosji to tylko kwestia czasu, Ukraińcy mają dowód na to, iż potrafią jeszcze odnosić sukcesy. Ze wszech miar było to coś, czego Ukraina potrzebowała jak powietrza po miesiącach doniesień o problemach i porażkach.

Sukces Rosjan na wątłej podstawie

Tak naprawdę walki prowadzące do obecnej sytuacji trwały już od wielu tygodni. Dopiero teraz Ukraińcy zdecydowali się ogłosić sukces, choć wiele wskazuje na to, że nie jest pełny. Rosjanie na dobre wdarli się do Kupiańska w październiku. Zrobili to po trwających wiele miesięcy powolnych walkach. W ich trakcie przeszli na północ od miasta przez dzielącą je rzekę Oskił. Zrobili to w trudnym, zalesionym i podmokłym terenie. Potem skręcili na południe i zdołali pokonać słabą ukraińską obronę, docierając w szybkim tempie do centrum. Wiadomo było, że lokalne oddziały Ukraińców nie radzą sobie i do zmiany tego stanu rzeczy potrzeba posiłków. Te były jednak uwiązane głównie w rejonie Pokrowska, którego obrona pękła w tym samym okresie. 20 listopada generał pułkownik Sergiej Kuzowlew oficjalnie zameldował Władimirowi Putinowi "całkowite zdobycie Kupiańska". Odpowiadając na pytanie prezydenta, wyraźnie potwierdził - "całego".

W rzeczywistości Rosjanie kontrolowali wówczas centrum miasta położone na zachodnim brzegu Oskiłu. Od wdarcia się tam w październiku nie zdołali jednak istotnie powiększyć swojego stanu posiadania. Przede wszystkim nie zdołali poszerzyć wąskiego odcinka terenu, którym dostali się do miasta od północy i przez który szło zaopatrzenie dla sił w centrum. Było więc oczywiste, że znaleźli się na wrażliwej pozycji. Odpowiednio silny ukraiński kontratak na drogę zaopatrzeniową i przecięcie jej, oznaczałby poważny problem.

Sytuacja była jasna dla wszystkich zaangażowanych. Jak można przeczytać na przykład w tekście Jurija Butusowa na portalu "Censor.net" (opartym na relacji oficera, który brał udział w operacji), ukraińskie dowództwo miało zacząć szykować kontruderzenie jeszcze pod koniec września, kiedy Rosjanie dopiero pewnie uchwycili pozycje wyjściowe do ataku na Kupiańsk od północy. Kluczowy stał się rejon wsi: Kindrasziwka, Radkiwka i Zapadne, od których zaczął się październikowy atak Rosjan, skutkujący wdarciem się rosyjskich oddziałów do miasta. Jeszcze w tym okresie, od połowy października do końca listopada pojawiały się szczątkowe informacje o ukraińskich kontratakach w tej okolicy. Jednak były niewystarczające, by powiedzieć coś więcej.

Teraz Ukraińcy twierdzą, że właściwie od 20 listopada, kiedy generał Kuzowlew ogłaszał zdobycie całego Kupiańska, ich grupy szturmowe od zaplecza odcięły siły rosyjskie w mieście. Kluczowe stało się zdobycie Radkiwki i Zapadnego, a następnie dojście prawie do rzeki. Później miały pójść ataki wymierzone w rosyjskie pozycje na północy miasta, aby jeszcze bardziej utrudnić sytuację Rosjan w jego centrum. Aktualnie daleko jeszcze do końca walk, które w terenie miejskim idą mozolnie. Kupiańsk nie został całkowicie oczyszczony z Rosjan, którzy ciągle mają się trzymać w odizolowanych pozycjach w centrum. Ostatnie nagrania ukraińskie pokazują czyszczenie budynków w jego południowej części, około 1,5 kilometra od miejsca, gdzie swój filmik nagrywał Zełenski.

Sytuacja w Kupiańsku 20 listopada, kiedy Rosjanie oficjalnie ogłosili jego 'zdobycie'

Sytuacja w Kupiańsku 20 listopada, kiedy Rosjanie oficjalnie ogłosili jego 'zdobycie'Fot. map.ukrdailyupdate.com

Mapa w większej rozdzielczości

Przybliżona sytuacja w Kupiańsku 14 grudnia

Przybliżona sytuacja w Kupiańsku 14 grudniaFot. map.ukrdailyupdate.com

Mapa w większej rozdzielczości

Małe siły, ale istotny sukces

Skala starć miała być względnie mała. Według źródła Butusowa, do obrony rejonu trzech kluczowych wsi, Rosjanie wydzielili siły wielkości batalionu, czyli maksymalnie około pół tysiąca ludzi. Do tego mieli znaczące wsparcie sił dronowych. Nie padły oficjalne informacje o wielkości sił ukraińskich, ale mówi się o szeregu pododdziałów szturmowych, wyjętych z różnych brygad oddziałów Gwardii Narodowej przy znacznym wsparciu bezzałogowców. Najpewniej były tam też setki ludzi, a nie tysiące. Operacja miała być szczegółowo zaplanowana, przygotowana i szybko zrealizowana, przez co listopadowe uderzenie miało zaskoczyć Rosjan i pozwolić na szybki sukces. Bliżej nieznana taktyka ataku pozwoliła Ukraińcom przedostać się przez rosyjską obronę i strefę śmierci, ustanowioną przez drony. Straty opisują jednak jako "znaczące". Jednocześnie znacznie większe, rzędu tysiąca zabitych, mieli ponieść Rosjanie i to nie tylko w bezpośrednim ukraińskim kontrataku, ale podczas trwających kolejne tygodnie rosyjskich próbach odbicia utraconych pozycji.

Wszystko to odbyło się w kompletnej ciszy informacyjnej. Dopiero teraz pojawiają się filmiki, które  potwierdzają przynajmniej częściowo sukcesy Ukraińców - na przykład nagrania z walk na południu miasta. Kluczowe jest jednak to z rejonu północnych przedmieść Kupiańska, gdzie ich żołnierze dotarli do ostatnich zabudowań przed rzeką, czyli faktycznie przecięli rosyjski szlak zaopatrzeniowy. Niestety nie ma przy tym dość dowodów, aby móc z całą pewnością potwierdzić ponowne opanowanie całej okolicy przez Ukraińców. Za wcześnie mówić o "odbiciu Kupiańska". Pewne jest natomiast, że udało im się odwrócić bardzo niekorzystną dla nich sytuację w mieście. Rosjanie, którzy tam pozostali, o ile jeszcze żyją, to znajdują się w bardzo trudnym położeniu, ponieważ pozbawieni są pewnego połączenia ze swoim zapleczem. By móc ocenić, gdzie znajdują się obecnie czyje siły, trzeba poczekać na udostępnienie kolejnych nagrań. 

Odrzucenie Rosjan z Kupiańska to niewątpliwie istotny sukces Ukraińców na tym odcinku frontu. To największe w całej okolicy miasto długo stanowiło istotny punkt ich ugrupowania, które broniło północne pogranicze obwodów charkowskiego oraz ługańskiego. Gwałtowne postępy Rosjan na początku jesieni, zakończone zajęciem centrum sprawiły, że Kupiańsk stracił znaczenie jako dogodny punkt dla logistyki, dowodzenia i wsparcia wszystkich ukraińskich oddziałów w regionie. To utrudniło ich sytuację, a teraz pojawia się szansa, że po wyrzuceniu z niego resztek rosyjskich oddziałów, częściowo powróci do roli, którą pełnił. Jeszcze większe znaczenie ma jednak wymiar propagandowy. Ukraińcy ogromnie czegoś takiego potrzebowali i udało im się ten cel zrealizować. Pokazali, że Rosjan można jednak zatrzymać i odrzucić. Nie zmieni to ogólnej sytuacji na froncie, ale dla morale i dyplomacji ma niebagatelne znaczenie.

Przeczytaj źródło