Trump uderzył w Wenezuelę. Co z cenami paliw? Ekspert wyjaśnia

1 tydzień temu 15

Jedna decyzja polityczna może uruchomić lawinę, której skutki odczują rynki na całym świecie. Ekspert ostrzega, że atak USA na Wenezuelę może wstrząsnąć układem sił na rynku ropy naftowej. Możliwy wzrost podaży surowca może doprowadzić do spadku cen i jednocześnie pogłębić problemy Rosji ze sprzedażą własnej ropy.

Jak ocenia Jakub Bogucki, ekspert portalu e-petrol.pl, polityczne przetasowania w Wenezueli mogą doprowadzić do zwiększenia nadpodaży ropy naftowej na globalnym rynku. Jego zdaniem taki scenariusz sprzyjałby spadkowi cen surowca, a jednocześnie pogłębiłby problemy Rosji ze sprzedażą własnej ropy.

Przypomnijmy, że w sobotę prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump poinformował, że amerykańskie siły przeprowadziły operację przeciwko Wenezueli. W jej wyniku schwytano przywódcę kraju, Nicolasa Maduro oraz jego żonę. Prokuratorka generalna Stanów Zjednoczonych Pam Bondi przekazała, że oboje zostali oskarżeni w USA o przestępstwa związane z narkotykami i terroryzmem oraz że będą sądzeni w Nowym Jorku. W odpowiedzi władze Wenezueli oskarżyły Stany Zjednoczone o atak i wprowadziły na terenie kraju stan wyjątkowy.

Kiedy rynki zareagują?

Jak w rozmowie z PAP zwraca uwagę Bogucki, realne skutki działań USA wobec Wenezueli będzie można ocenić dopiero w poniedziałek, po otwarciu giełd. To wtedy okaże się, jak inwestorzy zareagują na te wydarzenia.

– Nie będzie to efekt rewolucyjny. Wenezuela była i tak blokowana, jeśli chodzi o swoje możliwości eksportu ropy. Krótkotrwały efekt działań Stanów Zjednoczonych w Wenezueli nie powinien wpłynąć radykalnie na rynek – podkreślił ekspert, zaznaczając, że zupełnie inaczej wyglądałaby sytuacja w przypadku ataku na Iran lub inne państwa Bliskiego Wschodu.

Pytany o wpływ wydarzeń w Wenezueli na dostawy ropy naftowej do Chin, Bogucki zauważył, że Pekin już teraz ogranicza zakupy surowca. – Cały czas ta nadpodaż ropy naftowej wisi nad rynkiem, więc jeżeli dostępna będzie większa ilość ropy z Wenezueli w wyniku zmian politycznych w tym kraju, to dla Chin może być to korzyść, jeszcze jedna okazja do kupowania taniej ropy – wskazał.

Rosja pod presją taniej ropy

Zdaniem eksperta ewentualna zmiana władzy w Wenezueli oznaczałaby pojawienie się kolejnego znaczącego eksportera ropy naftowej. – Globalna nadpodaż jeszcze się może powiększać – ocenił Bogucki, dodając, że w dłuższej perspektywie taki rozwój sytuacji sprzyjałby dalszym spadkom cen.

– Zmiany w Wenezueli dopiero się zaczynają i trudno ocenić, jak szybko będą przebiegać – zaznaczył. Jednocześnie podkreślił, że napływ taniej ropy na rynki światowe byłby szczególnie problematyczny dla Rosji. – Rosja już ma kłopot z upłynnieniem swojej ropy – dodał.

W opinii Boguckiego jedyną chwilową korzyścią dla Moskwy jest fakt, że „prezydent Trump teraz koncentruje się na sytuacji w Wenezueli i mniej patrzy na to, co się dzieje między Rosją i Ukrainą”. – Myślę, że jest to chwilowa sytuacja – ocenił ekspert.

Jak zaznaczył, działania USA wobec Wenezueli są również czytelnym sygnałem dla Rosji. – Taką demonstracją siły, która może być zrozumiana w Rosji w taki sposób: Amerykanie nie będą się cackać z kimś, kto będzie im utrudniał życie gospodarcze i polityczne – dodał.

Sankcje, blokada i ciężka ropa z Wenezueli

Portal e-petrol.pl informował 2 stycznia, że Wenezuela zmaga się z niemal całkowitym paraliżem eksportu paliw, co doprowadziło do krytycznego wypełnienia krajowych zbiorników magazynowych. Amerykańska blokada morska, wymierzona w tankowce objęte sankcjami, znacząco ogranicza eksport.

Serwis przypominał, że Wenezuela produkuje głównie bardzo ciężką ropę naftową, wymagającą rozcieńczania przed transportem i przetwarzaniem. W procesach produkcyjnych powstają również znaczne ilości paliw resztkowych, w tym oleju opałowego o wysokiej zawartości siarki, który trafia głównie na rynki azjatyckie.

Trump „pozwoli mieć innym krajom ropę”

„Będziemy mocno zaangażowani w sektor naftowy w Wenezueli” – powiedział prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump w sobotnim wywiadzie dla Fox News. Dodał, że atak na Wenezuelę jest sygnałem, iż inne państwa „nie będą już pomiatać” USA. – Cóż, myślę, że będziemy w to mocno zaangażowani. Co mogę powiedzieć, mamy najwspanialsze firmy naftowe na świecie, największe, najlepsze i będziemy bardzo zaangażowani – stwierdził amerykański przywódca.

Trump dodał również, że „pozwoli innym krajom mieć ropę”, dlatego nie spodziewa się problemów ze strony Chin w kontekście Wenezueli.

Od kilku miesięcy Stany Zjednoczone zwiększają presję na władze w Caracas, prowadząc między innymi operacje przeciwko jednostkom podejrzanym o przemyt narkotyków do USA. W wyniku tych działań zginęło dotąd ponad 110 osób.

Czytaj też:
Trump na konferencji po ataku na Wenezuelę. „Było ciemno, było zabójczo”
Czytaj też:
Trump grozi kolejnemu prezydentowi. „Musi uważać na swój tyłek”

Przeczytaj źródło