Manchester United zremisował z Leeds United 1:1 w meczu 20. kolejki angielskiej Premier League. "Czerwone Diabły" w ostatnich pięciu spotkaniach wygrały tylko raz, a nad głową Rubena Amorima znów zaczynają zbierać się czarne chmury. Portugalczyk po końcowym gwizdku stwierdził, że nie przychodził do klubu wyłącznie w roli pierwszego trenera. Określił się również jasno w sprawie swojej przyszłości.
Lee Smith / Action Images via Reuters
Ostatnie lata nie są usłane różami dla kibiców Manchesteru United. "Czerwone Diabły" wciąż nie są w stanie jakkolwiek nawiązać do sukcesów, które klub święcił za kadencji Sir Alexa Fergusona. Receptą na wieloletnie bóle fanów klubu z czerwonej części miasta miało być zatrudnienie Rubena Amorima w listopadzie 2024 roku.
Zobacz wideo Kosecki znalazł winnego swojego wstydliwego wypadku: Coś czuję, że to ty mi te spodenki poluźniłeś
Ubiegły sezon Manchester United zakończył na odległym, 15. miejscu w ligowej tabeli, a w finale Ligi Europy musiał uznać wyższość Tottenhamu Hotspur. Mimo to, włodarze klubu postanowili obdarzyć portugalskiego szkoleniowca kredytem zaufania i powierzyć mu misję prowadzenia drużyny w kolejnych rozgrywkach.
Zespół wzmocniono o kilku nowych piłkarzy, na których łącznie wydano 250 milionów euro. Na Old Trafford trafili m.in. Benjamin Sesko, Bryan Mbeumo, Matheus Cunha czy Senne Lammens. I początek sezonu ligowego był nawet niezły w wykonaniu "Czerwonych Diabłów" - udało się pokonać Chelsea i Liverpool czy rewelacyjny Sunderland. Fani jednak mieli z tyłu głowy wstydliwą porażkę w 2. rundzie EFL Cup przeciwko Grimsby Town po rzutach karnych. Kryzys formy w końcu przyszedł i w lidze.
Jak nie idzie, to nie idzie. Amorim mówi jasno w sprawie przyszłości w United
Sześć remisów, dwie porażki i tylko trzy zwycięstwa - to bilans Manchesteru United w Premier League od 1 listopada. Na pięć ostatnich meczów "Czerwone Diabły" zdobyły tylko sześć na piętnaście możliwych punktów. Dwie ostatnie kolejki to remisy 1:1 z Wolverhampton Wanderers i Leeds United. Nic więc dziwnego, że po niedzielnym meczu padły pytania o przyszłość Amorima w klubie.
- Nie zamierzam odchodzić. Będę wykonywał swoją pracę, dopóki nie przyjdzie ktoś, kto mnie zastąpi - stwierdził Portugalczyk i dodał: - Przyszedłem tutaj, żeby być menedżerem Manchesteru United, a nie tylko trenerem. Wiem, że nie nazywam się Thomas Tuchel, Jose Mourinho czy Antonio Conte, ale jestem menadżerem i tak będzie przez kolejne 18 miesięcy lub do momentu, gdy zarząd zdecyduje się na zmianę.
Te słowa niejako sugerują, że Amorim przede wszystkim chce być dla swoich piłkarzy mentorem, a nie wyłącznie trenerem. Portugalczyk jest wyraźnie poirytowany plotkami, które od dłuższego czasu krążą wokół jego osoby. Kolejne wpadki mogą sporo kosztować 40-letniego szkoleniowca.
Teraz "Czerwone Diabły" czeka kolejny mecz wyjazdowy - tym razem przeciwko Burnley. A na wyjazdach Manchesterowi United idzie wybitnie słabo, bowiem w piętnastu ostatnich spotkaniach w delegacjach zawsze tracili przynajmniej jednego gola.
Po dwudziestu seriach gier podopieczni Rubena Amorima mają na swoim koncie 31 oczek. Strata do liderującego Arsenalu wynosi aż 17 punktów.
Zobacz też: Anglicy oszaleli na punkcie Casha! "Ale ma sezon!"
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

1 tydzień temu
32






English (US) ·
Polish (PL) ·