Tak Stoch pożegnał się z Zakopanem. To nie tak miało być

1 dzień temu 6

Kamil Stoch skoczył po raz ostatni w Pucharze Świata na Wielkiej Krokwi w Zakopanem. Ostatecznie zakończył rywalizację już po pierwszej serii, natomiast kibice zgotowali mu przepiękne pożegnanie. Trzech Polaków awansowało do drugiej serii, a najlepiej poradził sobie Kacper Tomasiak, który był tuż za czołową dziesiątką. Po raz pierwszy w karierze w Zakopanem triumfował Anze Lanisek.

Kamil Stoch screen

8030 dni, blisko 264 miesiące - tyle czasu minęło pierwszym a dzisiejszym konkursem Kamila Stocha w Pucharze Świata. Stoch debiutował w PŚ 17 stycznia 2004 r. na Wielkiej Krokwi, kiedy to skoczył 105,5 metra i zajął 49. miejsce w konkursie. W niedzielne popołudnie Stoch skakał na Wielkiej Krokwi po raz ostatni w Pucharze Świata. To na tyle wzniosły moment, że w Zakopanem pojawił się prezydent Karol Nawrocki.

Zobacz wideo Kubacki wraca do gry o igrzyska?! Maciej Maciusiak po trzecim miejscu Polaków w Zakopanem

42. miejsce Stocha w ostatnim konkursie w Zakopanem. Tak się pożegnał z Wielką Krokwią

Wszyscy na Wielkiej Krokwi liczyli na to, że Stoch będzie skakał daleko i pojawi się w drugiej serii. Tak się jednak nie stało. Kamilowi nie dopisały warunki i ostatecznie uzyskał 119,5 metra. Finalnie zajął 42. miejsce w niedzielnym konkursie. Poza Stochem do drugiej serii nie dostał się Dawid Kubacki, który skoczył zaledwie trzy metry dalej od Kamila.

Ostatecznie do drugiej serii awansowało trzech Polaków. Najlepszym z nich był Paweł Wąsek ze skokiem na 129 metrów, co dało mu dziewiąte miejsce. Tuż za nim był Kacper Tomasiak po skoku na 126,5 metra. Na 20. miejscu uplasował się Maciej Kot. 

W trakcie pierwszej serii doszło do niecodziennej sytuacji. Jedna z dmuchaw, która była na górze skoczni, uderzyła Jasona Colby'ego przy okazji jego próby. Amerykanin zdążył wrócić na górę i dostał szansę, by powtórzyć swój skok. Finalnie skoczył 118,5 metra i zakończył udział w konkursie na pierwszej serii.

Przed długi czas w konkursie prowadził Słowak Hektor Kapustik, a potem wyprzedził go Benjamin Oestvold. Ostatecznie najlepszy w pierwszej serii był Jan Hoerl, który uzyskał 144,5 metra - zabrakło 2,5 metra do rekordu skoczni, który należy do Yukiyi Sato. Hoerl wyprzedził Anze Laniska i Manuela Fettnera, którzy skoczyli po 138 i 135,5 metra. Przed Wąskiem i Tomasiakiem był jeszcze Władimir Zografski, Marius Lindvik i Jonas Schuster.

Prevc nie wyrównał rekordu Ahonena. Anze Lanisek wygrywa pierwszy raz w Zakopanem

Druga seria rozpoczęła się od kilku dalekich prób. Na początku liderem był Johann Andre Forfang, który skoczył na 140. metr. Paru skoczków lądowało co najmniej na 134. metrze. W tę stronę nie poszedł Kot, który w drugiej próbie uzyskał 127,5 metra. Ostatecznie zakończył konkurs na 18. miejscu, bo wielu skoczków miało gorsze warunki od niego.

Zobacz też: Fatalne wieści z Zakopanego. Chodzi o pożegnalny konkurs Stocha

Słabo w drugiej serii poradził sobie Prevc. Tuż przed jego skokiem jury obniżyło belkę z 14. na 13. stopień, a Słoweniec skoczył zaledwie 113,5 metra. W ten sposób Prevc nie wyrówna rekordu Janne Ahonena z trzynastoma kolejnymi konkursami na podium. Finalnie zajął 28. miejsce w Zakopanem, ale na jego korzyść przemawia fakt, że do Zakopanego nie przyjechali jego główni rywale o Kryształową Kulę, czyli Ryoyu Kobayashi czy Ren Nikaido.

Druga seria kompletnie się nie ułożyła dla Tomasiaka i Wąska. Pierwszy z nich skoczył 121 metrów, a drugi - 109,5 metra. Polacy nie mieli dobrych warunków. Finalnie Tomasiak zajął jedenaste miejsce w Zakopanem, a Wąsek był 23.

Hoerl prowadził po pierwszej serii, ale ostatecznie zajął drugie miejsce w konkursie. Zwycięzcą został Lanisek, który triumfował po raz pierwszy na Wielkiej Krokwi. Jego przewaga nad Hoerlem wynosiła 13,3 pkt. Podium uzupełnił Manuel Fettner.

Teraz Puchar Świata przenosi się do Japonii, a konkretniej do Sapporo, gdzie 17 i 18 stycznia odbędą się dwa konkursy indywidualne. Po nich ostatecznie poznamy trójkę skoczków, którzy będą reprezentować Polskę na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w Mediolanie. Aktualnie za faworytów możemy wskazywać Tomasiaka, Stocha i Kota, ale trzeba czekać na to, jaką decyzję podejmie trener Maciej Maciusiak.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Google News Facebook Instagram YouTube X TikTok
Przeczytaj źródło