Szefowa MEN o podwyżkach dla nauczycieli. „To moja deklaracja”

2 tygodni temu 23

Szefowa MEN podkreśliła, że zarówno ona jak i Donald Tusk i minister finansów chcą powiązana pensji nauczyciela ze wskaźnikami gospodarczymi. Barbara Nowacka odniosła się też do zawetowania przez Karola Nawrockiego reformy edukacji.

Barbara Nowacka we wtorek 23 grudnia odniosła się w Polsat News do sugestii, że planowana na w 2026 r. waloryzacja wynagrodzeń nauczycieli na trzy proc. może okazać się za mała, jeśli inflacja będzie wyższa. – Proszę pamiętać, że w tym roku podwyżka też była zakładana na pięcioprocentową inflację, ale na szczęście okazała się niższa. Gdyby się działy sytuacje kryzysowe dla nauczycieli, to ja będę rozmawiała z ministrem finansów, żeby ich wspierać, bo są dla nas priorytetem – stwierdziła.

– Ja już nie chcę mówić o tej zamierzchłej historii, ale zaczęliśmy od podwyżek i do 2027 roku doprowadzimy do tego, żeby pensje nauczycieli były powiązane ze wskaźnikami gospodarczymi. To jest deklaracja pana premiera Donalda Tuska, ministra Domańskiego i moja – zapewniła minister edukacji narodowej. Nowacka zaznaczyła, że „zarobki są lepsze, bo dla nauczycieli wchodzących do zawodu, czyli początkujących, pierwsza podwyżka w 2024 roku wyniosła 33 proc”..

Wyższe zarobki dla nauczycieli. Szefowa MEN komentuje

Szefowa MEN wyjaśniała, że miało to na celu pozwolić nauczycielom „trochę lepiej zarabiać niż to było do tej pory i zachęcić do zawodu”. – To jest wyzwanie dla nas wszystkich – żeby pokazać, że zawód nauczyciela to jest najlepszy zawód na świecie i wysiłek nie tylko finansowy, ale dotyczący warunków pracy – stwierdziła Nowacka. Właśnie po to nowelizowana była Karta Nauczyciela, ale też, aby „zachęcać te osoby, które są już doświadczone, nie odpływały z zawodu”.

– Tak, to jest wysiłek i o tym wszyscy ministrowie w krajach UE, z którymi regularnie się spotykam, mówią. To jest dla nas największe wyzwanie, żeby młody człowiek nie marzył o byciu influencerem, instagramerem, ale nauczycielem – mówiła minister edukacji narodowej. Nowacka dodała, że „są programy wspierające i nauczyciele finansowo oczywiście po prostu muszą lepiej zarabiać”.

Barbara Nowacka uderzyła w Karola Nawrockiego

– Pan prezydent, obawiam się, że nie przeczytał ustawy i nie zechciał zainteresować się jej duchem. Szkoła musi być ambitna i to jest ustawa, która pozwalała na ambitne zmiany dostosowane do XXI wieku, która przygotowywała wyjście pod reformę „Kompas jutra”. Bez tego reformę i tak zrobimy, bo ona jest w szkole potrzebna – komentowała z kolei szefowa MEN weto Karola Nawrockiego. Według Nowackiej „prezydent woli, żeby były treści nauczania zamiast efektów kształcenia”.

– Jeżeli to mu się nie podoba i uważa za ideologię, to znaczy, że jego doradcy nie odrobili podstawowego swojego obowiązku: zrozumienia, o czym jest ustawa. Nie zainteresowało to ich na żadnym kroku. Nie byli na komisjach sejmowych, nie dyskutowali o tym, nie słuchali debaty w parlamencie, opowiadali nonsensy – wymieniała minister edukacji narodowej. Nawrocki „m.in. zawetował wyższą dotację podręcznikową, czyli żeby szkoły mogły kupić więcej podręczników”.

Szefowa MEN o wecie Nawrockiego. „Prezydent ma wiedzę, że to tylko spowoduje chaos”

Nowacka tłumaczyła, że „tam nie było podstaw programowych, jak im się wydaje, albo edukacji zdrowotnej”. Szefowa MEN wyjaśniła, że to wszystko i tak będzie działało w ramach rozporządzeń. – Głupszego weta naprawdę nie było, ponieważ to weto nie ma nic wspólnego z zapisami ustawy. Pan prezydent przyjął sobie za cel rzucanie kłód pod nogi rządowi. To jest jeden z naszych priorytetów, ta reforma – oceniła Nowacka. Minister edukacji narodowej zakończyła, że weto „wywoła chaos”.

Czytaj też:
Zasady ws. włosów i stroju w szkole. MEN zabrało głos po aferze
Czytaj też:
MEN odejdzie od głośnej reformy? „Jedyny punkt, w którym eksperci są zgodni”

Przeczytaj źródło