Wędkarz opisał bój, który stoczył z gigantycznym sumem. Ryba o okazałych gabarytach została zmierzona, a po krótkiej sesji zdjęciowej wróciła do wody.
Tomasz Antczak przygodę z wędkowaniem zaczął w dzieciństwie. Miał nie więcej niż 12 lat, kiedy jego tata zaczął zabierać go na ryby. Po kilkunastu latach uzyskał kartę wędkarską. „Łowiłem w Wiśle leszcze na feeder, najchętniej w nocy, uwielbiałem ciszę i spokój. Jednak wiele razy zakłócały ją odgłosy żerujących sumów. Po kilku takich koncertach zacząłem się zastanawiać, jak je złowić” – przekazał na łamach „Wiadomości wędkarskich”.
Sumy stały się obsesją wędkarza. „Przygoda zaczęła się od nowa”
Z upływem czasu zaczął pogłębiać swoją wiedzę – czytał artykuły o sumach, szukał wiadomości w internecie na ich temat, a także oglądał poświęcone im filmy. Jak sam przyznał, „sumy stały się jego obsesją” i postanowił się z nimi zmierzyć.
„Kupiłem ponton z silnikiem i jakąś tanią echosondę, a także moje pierwsze wędziska i kołowrotki sumowe. Było to 7 lat temu i można powiedzieć, że w tym momencie moja wędkarska przygoda zaczęła się od nowa. Spędzałem nad wodą mnóstwo czasu, ucząc się wędkarstwa sumowego, ale pierwszy sezon zamknąłem na zero. Nie odpuściłem; w kolejnym roku złowiłem swojego pierwszego suma, który mierzył 189 cm” – czytamy. Potem na jego koncie pojawiły się kolejne okazy.
Wędkarz kupił sprzęt do łowienia wertykalnego i wciąż pogłębiał swoją wiedzę. „Pierwszy sum złowiony metodą wertykalną miał 130 cm, tydzień później pokonałem barierę dwóch metrów rybą mierzącą 222 cm, tego samego dnia wróciłem nad wodę i kolejny raz pokonałem swój PB – 228 cm! Obecnie za dnia łowię wertykalnie, a wieczorem rozstawiam zestawy stacjonarne. W ubiegłym roku złowiłem 26 ryb powyżej dwóch metrów, w tym moje obecne PB – 247 cm. To był mój najlepszy sezon. Za namową kolegów trzy lata temu zacząłem przygodę z przewodnictwem wędkarskim” – przekazał pan Tomasz.
Wędkarz stoczył z sumem prawdziwy bój. „Gonić za kolosem”
Wędkarz opisał także przygodę z 24 lipca 2025 r. W ciągu dnia złowił dwa sumy o długości 164 i 186 cm, ale na tym nie poprzestał i w nocy czekał na dalszy rozwój wydarzeń.
„Dźwięk dzwonka usłyszałem około 23, szczytówka uginała się tak mocno, że trudno było wyjąć wędzisko z podpórki. Czułem moc ryby i jej ogromny ciężar, a gdy weszła w główny nurt rzeki nie pozostało nic innego, jak wsiąść do łódki i gonić za kolosem. W czasie walki oddaliliśmy się kilkaset metrów od stanowiska. Gdy ryba zaczęła puszczać bąble pomyślałem: »jest mój!« Ale radość była przedwczesna. Sum odzyskał siły i raz jeszcze ruszył do walki. W końcu jednak poddał się. Miara pokazała 235 cm. Po krótkiej sesji zdjęciowej kolos wrócił do wody” – podsumował.
Czytaj też:
Padł rekord Polski. Wędkarz: Ryba miała niespotykane kształtyCzytaj też:
Nocny połów zaskoczył wędkarkę. Karaś pobił rekord łowiska
Źródło: WPROST.pl / „Wiadomości wędkarskie”








English (US) ·
Polish (PL) ·