„Vladimir”: fabuła
Choć zadebiutował na Netflixie zaledwie 5 marca, błyskawicznie stał się jedną z najchętniej oglądanych produkcji. 8-odcinkowa adaptajca brawurowej powieści Julii May Jonas z 2022 roku umiejętnie łączy elementry thrillera, romansu i czarnej komedi. Główna bohaterka, M., jest profesorką literatury (w tej roli absolutnie doskonała Rachel Wiesz), która zmaga się z konsekwencjami skandalu wywołanego przez jej męża (John Slattery), również wykładowcy na tej samej uczelni. John zostaje oskarżony o niestosowne relacje ze studentkami, a jej nie pozostaje nic innego, jak robić dobrą minę do złej gry. A tak jej się przynajmniej początkowo wydaje. Skandal Johna zbiega się z pojawieniem sie na uczelni nowego, pociągającego adiunkta – charyzmatycznego pisarza Vladimira (Leo Woodall). Wkrótce popada w obsesję na punkcie młodszego kolegi, uciekając w świat fantazji...

mat. pras. Netflix
Postać Rachel Weisz jest nie tylko główną bohaterką, ale i narratorką. To ona opowiada swoją historię i regularnie zwraca się do widzów bezpośrednio, łamiąc czwartą ścianę. Ten zabieg dodaje serialowi świeżowi i sprawia, że szybko się do niej przywiązujemy. Kibicujemy jej, nawet gdy zachowuje się nierozważnie i lekkomyślnie. Z czasem granice między fantazją a rzeczywistością coraz bardziej się zacierają, a widz ma wrażenie, że wraz z bohaterką zatraca się w świecie kłamstw, manipulacji i pragnień, które prowadzą do granic szaleństwa. Produkcja stawia pytania o moralność, granice pragnienia, konsensualność relacji i podwójne standardy.
Rachel Weisz i Leo Woodall: duet doskonały
Nagrodzona Oscarem Rachel Weisz („Wierny ogrodnik”) jest magnetyczna i bez wysiłku kradnie każdą scenę, w której się pojawia. Kroku dotrzymuje jej Leo Woodall jako tytułowy Vladimir, lecz trudno oprzeć się wrażeniu, że po raz kolejny gra taką samą rolę. Jego kreacje w produkcjach „Biały Lotos”, „Jeden dzień”, „Bridgert Jones” były dość podobne i aż chciałoby się, żeby dostał do pogrania trochę więcej. Bo nie mam wątpliwości, że jest wstanie stanąć na wysokości zadania. Oprócz nich w obsadzie znajdują się John Slattery, Ellen Robertson oraz Jessica Henwick. Co ciekawe, Rachel Wiesz jest nie tylko odtwórczynią głównej roli, ale także producentką wykonawczą.
Serial podzielił widzów i krytyków. Dlaczego?
Choć „Vladimir” błyskawicznie trafił na szczyty popularności w Polsce, opinie na temat serialu są mocno podzielone – zarówno wśród widzów, jak i krytyków. Produkcja zgormadziła 68% pozytywnych recenzji w serwisie Rotten Tomatoes. Recenzenci podkreślają doskonałą grę Rachel Weisz oraz odwagę twórców w podejmowaniu kontrowersyjnych tematów takich jak starzenie się, kobiece pożadanie, powójne standardy i rola władzy w relacjach międzyludzkich. Doceniają ponadto cięty humor, błyskotliwe dialogi oraz łamanie czwartej ściany, które nadaje opowieści ironiczny ton.
Z drugiej strony nie brakuje zarzutów, że „Vladimir” za bardzo koncentruje się na fantazjach M. i kontrowersjach, przez co pozostałe postaci pozostają niedostatecznie rozwinięte. Część odbiorców uważa, że serial jest przekombinowany, frustrujący i trudny w odbiorze. Inny zarzut dotyczy autentyczności. „Jak mamy uwierzyć, że główna bohaterka przechodzi kryzys związany ze swoją seksualnością, skoro wygląda jak Rachel Weisz?” – piszą. Jedno jest pewne: serial polaryzuje i nie pozostawia nikogo obojętnym. Na pewno nie jest to produkcja, która spodoba się wszystkim. „Vladimir” jest dostępny na Netflixie. Zobaczcie zwiastun:
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.

mat. pras. Netflix







English (US) ·
Polish (PL) ·