„Śnieżna autostrada” nadciąga nad Polskę. Najgorsze dopiero przed nami

1 tydzień temu 18

Początek stycznia zaskoczył nawet doświadczonych synoptyków. Zima pokazała swoją najsurowszą twarz tam, gdzie nikt się tego nie spodziewał – a to dopiero początek. Do Polski nadciąga „śnieżna autostrada”.

2 stycznia to niewątliwie jeden z ciekawszych dni w historii polskich obserwacji meteorologicznych. Dane opublikowane przez IMGW pokazały bowiem ciekawą anomalię: na nizinach zalega więcej śniegu niż w Tatrach.

Najbardziej spektakularna sytuacja ma miejsce w Mławie. Stacja synoptyczna odnotowała tam aż 51 centymetrów pokrywy śnieżnej, co jest bezprecedensowym wynikiem dla tej części kraju. Tym samym niewielkie miasto na północnym Mazowszu stało się nieformalnym „polskim biegunem zimna”.

Duże ilości śniegu notuje również Olsztyn, stolica Warmii i Mazur, gdzie pokrywa osiąga 43 centymetry. W Warszawie zmierzono 22 centymetry, a w Jeleniej Górze – 28 centymetrów. Dla porównania w Zakopanem, u podnóża Tatr, leży 45 centymetrów śniegu, czyli mniej niż w Mławie.

„Śnieżna autostrada” nadciąga. Najgorsze dopiero przed nami

Rozkład zimowych elementów aury w Polsce jest bardzo nierównomierny. Podczas gdy wschodnia i centralna część kraju zmaga się z głębokimi zaspami, zachód – w tym Szczecin, Zielona Góra czy Wrocław – o poranku notował jedynie symboliczne ilości śniegu lub całkowicie ciemną, nietkniętą śniegiem ziemię.

Synoptycy ostrzegają jednak, że ten spokój nie potrwa długo. Analizy map opadów wskazują, że w piątkowy wieczór przez środek kraju przejdzie zwarty pas intensywnych opadów, określany przez meteorologów jako „śnieżna autostrada”.

Strefa ta ma rozciągać się od Gorzowa Wielkopolskiego i Poznania, przez Bydgoszcz i Konin, aż po Łódź i Warszawę. Prognozowane natężenie opadów na poziomie 1-2 milimetrów na godzinę oznacza przyrost pokrywy śnieżnej nawet o 2 centymetry w ciągu godziny.

Drogi w tym pasie, w tym autostrada A2, mogą być zasypywane białym puchem w bardzo szybkim tempie. Miejscowości takie jak Mława, gdzie już teraz zalega około pół metra śniegu, otrzymają kolejną dostawę opadów. Południe kraju, w tym Kraków i Katowice, ma w piątkowy wieczór pozostać poza strefą najsilniejszych opadów śniegu.

Kierowcy muszą mieć się na baczności

W nocy z piątku na sobotę obszar opadów jeszcze się rozszerzy. Śnieg zacznie padać również tam, gdzie dotychczas go brakowało. Przelotne, ale powszechne opady obejmą niemal cały kraj – od wybrzeża Bałtyku po Małopolskę i od zachodniej granicy po wschodnie regiony.

Choć ich intensywność będzie mniejsza niż wieczorem – mowa o opadach poniżej 1 centymetra na godzinę – ich zasięg sprawi, że w sobotni poranek drogi w całej Polsce mogą być białe i śliskie.

Szczególnie trudne warunki prognozowane są w pasie od Wielkopolski po Mazowsze, gdzie już teraz notuje się rekordowe wartości pokrywy śnieżnej, a do soboty warstwa ta jeszcze wzrośnie.

Czytaj też:
Najpierw siarczysty mróz, potem drastyczna zmiana. Już jest długoterminowa prognoza IMGW
Czytaj też:
Pociągi nie pojadą tędy do odwołania. „Zagrożenie dla ruchu kolejowego”

Przeczytaj źródło