Internet zapłonął. W nocy z 7 na 8 stycznia widzowie z całego świata uruchomili Netfliksa, który nie był gotowy na tak duże wzmożenie ruchu. Wszystko przez to, że w prawdziwym świecie wydarzyły się nawet dziwniejsze rzeczy od tych przedstawionych w serialu braci Duffer.
Bezprecedensowa sytuacja miała miejsce dokładnie tydzień po emisji finałowego odcinka "Stranger Things". Ten zbiera mieszane opinie, ale - zdaniem niektórych widzów - nie był to prawdziwy finał. Jako że antagonistą widowiska była istota o parapsychicznych zdolnościach, fani zaczęli snuć domysły, że końcówka odcinka jest jedynie wykreowaną przez nią fałszywą wersją wydarzeń.
Ekscytująca teoria, nazwana przez internautów "Conformity Gate", nabierała na sile. Fani analizowali takie detale jak fryzury aktorów, dialogi, kostiumy, ułożenie rąk statystów, elementy scenografii, publikacje Netfliksa i powiązanych profili z mediów społecznościowych czy daty wcześniejszych odcinków. Ich zdaniem wszystko zdawało się wskazywać na to, że 7 stycznia wydany zostanie prawdziwy finał “Stranger Things”. Część spostrzeżeń była mocno naciągana, ale Netflix, twórcy i obsada zdawali się celowo dolewać oliwy do ognia.


Liczba poszlak wzrosła, gdy 5 stycznia Netflix opublikował na TikToku wideo promocyjne, na którym jeden z bohaterów stoi na tle zegara z widoczną godziną 1:07. 6 stycznia Jamie Campbell Bower, odtwórca jednej z głównych ról, wziął udział w programie The Tonight Show. Z tej okazji przygotowane zostało wideo, które trwa dokładnie 1 minutę i 7 sekund oraz kończy się słowami "jutro się zacznie". 7 stycznia, kilka godzin przed rzekomą premierą, Netflix opublikował reklamę z Millie Bobby Brown, w której zachęca użytkowników serwisu do "kwestionowania wszystkiego". Fani "Stranger Things" poczuli się więc jeszcze bardziej zmotywowani do kwestionowania prawdziwości finału wyemitowanego tydzień wcześniej.


I co? Fani weszli na Netfliksa zobaczyć prawdziwy finał "Stranger Things", a tam… nic
Ewidentnie Netflix nie przewidział aż tak dużego zainteresowania. O godzinie 2:00 czasu polskiego media społecznościowe zostały zalane zrzutami ekranu z komunikatami o braku odpowiedzi serwera, które czekały na użytkowników Netfliksa. Pokrywa się to z danymi serwisu Downdetector, który dokładnie o tej porze odnotował falę zgłoszeń awarii.
![]()
Vecna nie okazał się jednak aż tak potężny, za jakiego go uważano. W sekcji "Stranger Things" nie pojawiło się bowiem absolutnie nic. Zero. Żadnego dodatkowego odcinka. Żadnej nowej zapowiedzi. Nikt w Netfliksie nie pokusił się nawet o wrzucenie jakiegoś mema.
Efekt końcowy jest jednak jasny. "Stranger Things" ma na koncie największą nie-premierę w historii popkultury.
PS: Akrostych.

1 dzień temu
9







English (US) ·
Polish (PL) ·