Jeśli wojna skończy się klęską Ukrainy, to jakie miałoby to konsekwencje dla Polski? Jak nasz region potraktowałaby wtedy republikańska administracja Donalda Trumpa? Na czym opiera się wiara tych, którzy demonstrują pewność, że wobec obszarów na zachód od Bugu amerykańskie podejście będzie na pewno odmienne?
„Między Moskwą a Waszyngtonem koordynacja w sprawie kwestii ukraińskiej weszła na poziom znacznie wyższy niż przyjęto publicznie przyznawać. I na wiele aspektów tej kwestii gospodarz Białego Domu patrzy teraz oczyma rosyjskiego kolegi” – do takiego wniosku doszedł rosyjski komentator Maksim Jusin z „Kommiersanta” po niedawnej konferencji Donalda Trumpa po rozmowach z Wołodymyrem Zełenskim. Nie chcę przesądzać, na ile Jusin ma rację, a na ile daje się powodować własnymi życzeniami. Istotniejsze jest, iż nie jest w swojej ocenie odosobniony – ani w Rosji, ani na Zachodzie.
Intuicyjne przejmowanie przez Trumpa (a jeszcze bardziej przez jego otoczenie) rosyjskiej perspektywy jest mocno zauważalne. Zarówno jeśli chodzi o przyjmowane lub odrzucane propozycje rozwiązań pokojowych, jak i w nieco trudniej uchwytnej kwestii nastawienia, odruchowego bycia po tej albo przeciwnej stronie barykady. A także – wreszcie – w kwestii samego pojmowania procesu pokojowego.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Piotr Skwieciński
Fot. Wojtek Górski
Zobacz
Popularne Zobacz również Najnowsze
Przejdź do strony głównej

20 godziny temu
6







English (US) ·
Polish (PL) ·