Ratownik GOPR: Ludzie boją się hipotermii w górach. A to się może zdarzyć w centrum miasta

20 godziny temu 5
Ratownicy Grupy Krynickiej Gopr w akcji.
Ratownicy Grupy Krynickiej Gopr w akcji. Fot. Grupa Krynicka GOPR/Facebook

– Nie trzeba spektakularnych szlaków górskich, żeby się spotkać z hipotermią. To może się zdarzyć np. w centrum Krakowa. Postępowanie w przypadku ratowania takiej osoby jest takie samo, jak gdyby była znaleziona w górach – mówi Roman Gurgul, starszy ratownik GOPR w rozmowie z naTemat.pl. Tłumaczy, jak ocenić, w jakim stadium hipotermia oraz jak postępować z wyziębioną osobą. Ta wiedza może pomóc komuś uratować zdrowie lub życie.

Daj napiwek autorowi

– Ludzie nie spodziewają się spektakularnej hipotermii w środku miasta, w parku w centrum. Myślą o górach albo o rybaku, który wpadł pod krę lodu zimą. A pod lód może wpaść dziecko, które bawi się z innymi dziećmi czy dorosłymi, na zamarzniętej rzece w mieście – Roman Gurgul.

– Hipotermia miejska to też ten przypadek, gdy pan, który wracał o piątej rano od kolegi z szachów, źle się poczuł, bo miał cukrzycę, albo po prostu był zmęczony i przysiadł na ławce. Zasnął. A na dworze była temperatura minus dziesięć, piętnaście stopni. Gdy został znaleziony po dwóch, trzech godzinach, mógł być już w stanie zagrożenia życia. Nie trzeba spektakularnych szlaków górskich, żeby się spotkać z hipotermią. To może się zdarzyć np. w centrum Krakowa. Postępowanie w przypadku ratowania takiej osoby jest takie samo, jak gdyby była znaleziona w górach. I podobnie jak w górach taka osoba może nie przeżyć – dodaje ratownik.

Co to jest hipotermia? Ratownik tłumaczy

– Hipotermia to stan, w którym temperatura ciała spada poniżej 35°C. Z praktycznego punktu widzenia, najczęściej dzielimy ją na trzy etapy: łagodny (temperatura ciała 32-35°C), umiarkowany (28-32°C) i ciężki (poniżej 28°C) – mówi Roman Gurgul z GOPR.

O hipotermii głębokiej mówimy wtedy, gdy temperatura spada poniżej 35 stopni, ale ciężko to stwierdzić, nawet mając dobrej jakości termometr czołowy czy douszny, bo temperatura powinna być mierzona doodbytniczo lub przełykowo, specjalnymi termometrami. Dopiero wtedy możemy być pewni, że mamy do czynienia ze stanem zagrożenia życia, a nie tylko zdrowia – dodaje ratownik.

Jak zorientować się, że to hipotermia, i na jakim jest etapie, bez mierzenia temperatury, na podstawie innych objawów, gdy spotkamy wyziębionego człowieka?

Hipotermia. Stadium I

"Początkowo poszkodowany może być przytomny i mieć jedynie drżenia mięśniowe, spowodowane niską temperaturą otoczenia. Temperatura ciała wciąż mieści się w granicy 35–32 °C".

Hipotermia. Stadium II

"Gdy temperatura ciała spada poniżej 32 stopni, pogarsza się stan świadomości. Mogą zanikać wcześniejsze drżenia mięśniowe, bo organizm "wypłukuje się" z mechanizmów kompensacyjnych i nie jest już w stanie produkować ciepła przez wprowadzanie mięśni w drżenie".

Hipotermia. Stadium III

"Przy temperaturze poniżej 28 stopni °C, człowiek najczęściej traci przytomność bądź jest na granicy jej utraty – splątany/apatyczny. Wtedy naprawdę należy się bać, bo to już ewidentnie taki stan, gdy człowiek wchodzi w stan zagrożenia życia, a nie tylko zdrowia, choć najczęściej ma jeszcze (w temperaturze 28 – 24 stopnie °C), zachowane oznaki życia".

Hipotermia. Stadium IV

"Po spadku temperatury o kolejne kilka stopni, czyli poniżej 24 stopni °C, najczęściej zatrzymują się już funkcje życiowe".

Hipotermia. Stadium V

"Piąty stopień to nieodwracalne wychłodzenie ciała – temperatura poniżej 15 °C i na zwykłych termometrach brakuje skali, by ją wykazać. Nawet dobre termometry douszne mają zakres 34 – 42 stopnie °C".

– Jeśli znajdujemy osobę w tym stadium hipotermii, może mieć twardą klatkę piersiową i całe ciało. Historia jednak pokazała, że są osoby, które przeżyły V stadium hipotermii – mówi Roman Gurgul z GOPR. – Warto więc podjąć się resuscytacji i masować klatkę piersiową, jeśli nie jest twarda i ugina się pod naszymi rękami. Hipotermia obniża stopniowo metabolizm, co lepiej rokuje w przypadku ewentualnego zatrzymania krążenia, więc jeśli tylko się da, uciskajmy klatkę piersiową aż do momentu przybycia ratowników – dodaje ratownik.

Co robić, by człowiek nie zamarzł? Jak rozgrzać osobę, która ma hipotermię?

Jak postępować, gdy ktoś w naszym otoczeniu zaczyna słabnąć z wychłodzenia? – Gdy osoba poszkodowana jest mocno wychłodzona, ale w pełni przytomna i w pełnym kontakcie z nami, ma jedynie drżenia mięśni, to aktywizujemy ją – by się poruszała i nie leżała, nie siedziała, nie stała w miejscu – mówi Gurgul.

Oczywiście, jeśli mamy możliwość, dajmy tej osobie coś ciepłego do picia. Pod warunkiem, że jest przytomna i ma odruch połykania – dodaje.

– Umieśćmy też, jak najszybciej, w obrębie klatki piersiowej i brzucha jedno- lub wielorazowe ogrzewacze, (można je kupić w każdym sklepie turystycznym). Najlepiej przymocować je taśmą klejącą, jeśli mamy ją w apteczce – mówi Roman Gurgul. I sugeruje, by nie mocować ogrzewaczy bezpośrednio na skórę, bo w skrajnych przypadkach, np. mając niesprawdzony produkt, możemy poparzyć skórę osoby, której próbujemy pomóc. Włóżmy ogrzewacze między warstwy ubrania.

– A ubranie, jeśli jest mocno przemoczone, zmieńmy na świeże, jeśli mamy możliwość, ale w niesprzyjających warunkach atmosferycznych, szczególnie górskich i wysokogórskich, nie rozbierajmy człowieka do naga, by go bardziej nie wyziębić zaznacza ratownik. – Nawet jeśli warstwy wewnętrzne ubrania, najbliżej ciała, są mokre, zostawmy je. Ciało człowieka w hipotermii nie musi być idealnie suche, ale ważne, by było ciepłe – dodaje.

Należy też pamiętać o tym, żeby izolować taką osobę od podłoża, bo najwięcej ciepła tracimy właśnie poprzez kontakt z podłożem. Musimy zapobiec też wystawieniu tej osoby na wiatr, deszcz, śnieg, wodę. Ważne więc, by odizolować ją termicznie od dołu i od góry. W hipotermii III-V stopnia, gdy pogarsza się stan przytomności, im więcej warstw i pomysłów na "skokonowanie" leżącej osoby, tym lepiej – tłumaczy ratownik.

– Jeśli to warunki zimowe, to trzeba wykopać w śniegu dołek, umieścić w nim tę osobę i tak osłonić od wiatru. Są też specjalne, szybko rozkładane mini namioty, które w formie płachty możemy na siebie zarzucić – mówi Gurgul. – A jeśli można gdzieś w pobliżu wzniecić płomień, zróbmy to, by stworzyć wokół poszkodowanego więcej ciepła.

logo

Samochód, którym ratownicy GOPR wyjeżdżają na akcje w góry. Samochód, którym ratownicy GOPR wyjeżdżają na akcje w góry.

Apteczka na wyjście w góry w zimie wyposażenie. Ratownik górski podpowiada, co spakować do plecaka

Wybierasz się w góry zimą i nie wiesz, co włożyć do apteczki? Roman Gurgul z GOPR podpowiada:

  • Termos z gorącym płynem;
  • Batony energetyczne;
  • Ogrzewacze chemiczne (minimum dwa)
  • Namiot ratunkowy/ Płachtę biwakową/
  • Dodatkową odzież;
  • Dwa koce ratunkowe (jeden do izolacji od podłoża, drugi do izolacji z wierzchu);
  • Naładowany telefon;
  • Naładowany powerbank z kablem;
  • Latarkę (najlepiej czołową);
  • Coś do rozniecania ognia lub mini palnik z małą butlą.
  • – Jeśli pozwala nam na to budżet, to warto kupić płachtę biwakową i namiot ratunkowy – są w każdym dobrym sklepie turystycznym. Nie są to tanie rzeczy, ale gdy ktoś planuje długie wycieczki, warto o tym pomyśleć. A jeśli to wyprawy kilkuosobowe, kwota rozkłada się na kilka osób i nie jest nie do przejścia – mówi.

    – Jeśli w takim namiocie są dwie-trzy osoby, to szybko wytworzymy ciepło od własnych ciał, dzięki czemu ogrzeje się osoba w hipotermii. I będzie mogła wtedy przetrwać dużo dłużej, czekając na przybycie ratowników – tłumaczy ratownik GOPR.

    Wypadek w górach? Dzwoń, używając aplikacji "Ratunek"

    – Widząc, że ktoś jest w hipotermii, wezwijmy jak najszybciej ratowników, bo droga dotarcia do poszkodowanego zimą może być dużo dłuższa niż latem. Musimy np. pokonać jej część skuterami, ale bywa tak, że w pewnym momencie skutery już dalej nie mogą jechać. I przesiadamy się na narty lub rakiety śnieżne. Droga, która zwykle trwa godzinę, może wydłużyć się do pięciu czy siedmiu – mówi Gurgu.

    – W przypadku wypadków górskich najlepiej dzwonić wyłącznie poprzez aplikację "Ratunek" lub 985 czy 601 100 300.

    Jak długo może przeżyć osoba w hipotermii?

    – Wszystko zależy od organizmu – każdy człowiek ma inną wytrzymałość na niskie temperatury. Oczywiście, większe szanse ma ktoś młody i w średnim wieku. Osoba starsza, obciążona wiekiem i zażywanymi na co dzień lekami czy kilkuletnie dziecko (tak małe dzieci spotykamy w górach, nawet wysokich), mają gorszą termoregulację niż 30- latek, więc szybciej tracą ciepło – wyjaśnia.

    – Wiadomo, że jeśli ktoś w trakcie takiej wędrówki turystycznej spożyje alkohol, to ten alkohol go na początku rozgrzewa, ale później, poprzez rozszerzenie się naczyń krwionośnych, szybciej traci się ciepło – temperatura ciała spada. Dlatego, jeśli dojdzie do wychłodzenia, nie należy się zbytnio "rozgrzewać" alkoholem – ostrzega.

    Co robić, jeśli ktoś jest już apatyczny, splątany i wygląda na to, że zaczyna tracić przytomność, albo znajdujemy już nieprzytomną, choć oddychającą osobę na miejscu zdarzenia?

    – W przeciwieństwie do sytuacji, gdy ktoś jest zmarznięty, ale całkowicie przytomny i w pełnym kontakcie z nami i należy go aktywizować, to tutaj – w przypadku pogorszenia stanu świadomości, zachęcanie do jakichkolwiek ruchów jest zakazane – mówi Roman Gurgul.

    – Takie osoby często mają już odmrożone kończyny dolne i górne, więc tym bardziej nie możemy ich zachęcać do ruchu, ani masować im kończyn. Taką osobę trzeba położyć na wznak i dobrze odizolować od podłoża, a także okryć warstwowo – mówi.

    Osobę w głębokiej hipotermii trzeba położyć na wznak, cały czas obserwować i co minutę kontrolować czynności życiowe, czekając na przybycie ratowników. – Jeśli zatrzyma się krążenie, to bardzo ważne jest to, by utrzymywać czynności życiowe, choćby masując naprzemiennie przez dwie, trzy osoby klatkę piersiową, zmieniając się co minutę, dwie. Tak, by masaż trwał aż do przybycia ratowników. Równocześnie ogrzewajmy poszkodowanego wspomnianymi wcześniej sposobami – mówi ratownik.

    – Raczej nie próbujmy ewakuacji takiej osoby z gór samopas, chyba że będzie nas np. dwadzieścia osób i możemy taką osobę wielowarstwowo ogrzewać i jeszcze leżącą „ciągnąć” za nami zaimprowizowanym środkiem transportu. Wtedy tak możemy się zbliżać w kierunku ratowników. Oczywiście, jeśli mamy pewność, że to jest dobry kierunek i że dzięki temu dużo szybciej się z nimi spotkamy – zastrzega.

    Przeczytaj źródło