Paolo Campolo był jedną z osób, które rzuciły się na pomoc uwięzionym w płonącym barze w Crans-Montana w Szwajcarii. Obecnie przebywa on w szpitalu, gdzie opowiedział, co dokładnie wydarzyło się podczas dramatycznego sylwestra.
Fot. X - L'essentiel DE (zrzut ekranu) / REUTERS/Stephanie Lecocq
Kulisy pożaru w Crans-Montana
Paolo Campolo mieszka około 50-100 metrów od baru w Crans-Montana w Szwajcarii, gdzie w sylwestrową noc wybuchł pożar. 55-latek otrzymał o tym informację od swojej córki, która zadzwoniła do niego około godziny 1:30 w nocy. - Natychmiast pojechałem na miejsce zdarzenia - zrelacjonował mężczyzna w wywiadzie dla dziennika "20 Minutes". Kiedy 55-latek dotarł na miejsce, okazało się, że pomocy potrzebuje wiele osób. Drzwi były jednak zablokowane lub zamknięte.
Mężczyzna powiedział o sytuacji strażakowi, który podobno miał zapewnić, że służby "zajmą się tym", a następnie odejść. Paolo Campolo nie zamierzał jednak czekać, podobnie jak pozostali świadkowie zdarzenia. - Wraz z przechodzącą osobą, wyważyliśmy drzwi i wyprowadziliśmy ludzi - powiedział 55-latek. Jak poinformował, ocalonych zostało przez niego od piętnastu do dwudziestu osób. - Nie myśli się ani przed, ani po. Po prostu robi się to, co trzeba - powiedział Paolo Campolo.
Zobacz wideo Ciężarówka płonęła na autostradzie A4! Policjanci pomagali gasić pożar
Bohater trafił do szpitala
55-latek zdawał sobie sprawę, że jego heroiczny wyczyn niósł ze sobą ryzyko zatrucia dymem. Jak się okazało, uszkodził on jego drogi oddechowe, w związku z czym sam znalazł się pod opieką lekarzy w szpitalu w Sion. - Myślę, że wszyscy, którzy pomagali na miejscu zdarzenia, mają teraz ten sam problem - powiedział mężczyzna. Poważniejsze obrażenia wystąpiły jednak u poszkodowanych osób, które obecnie zmagają się z poparzeniami.
Pożar w sylwestra
Do zdarzenia doszło 31 grudnia w barze w Crans-Montana (Szwajcaria), gdzie odbywał się sylwester. W pewnym momencie doszło do pożaru. Według doniesień CNN w lokalu znajdowało się wówczas około 200 osób. Wiele z nich próbowało uciec, kierując się w stronę schodów. Zablokować miały ich jednak drzwi. Jak ustalili dziennikarze, powodem pożaru były prawdopodobnie zimne ognie na butelkach szampana , które znalazły się zbyt blisko sufitu.
Więcej informacji na ten tematznajduje się w artykule: "Pożar w ośrodku narciarskim w Crans-Montanie. MSZ potwierdza: Wśród rannych Polak".
Źródła: 20 minutes, CNN
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!








English (US) ·
Polish (PL) ·