Putin chce robić biznes z Europą. Cynicznie wykorzystuje wojnę w Iranie

13 godziny temu 7
ZIZOO.PL
Konflikt na Bliskim Wschodzie trwa, a w międzyczasie ceny ropy poszybowały mocno w górę. Władimir Putin postanowił wykorzystać tę sytuację. Dyktator Rosji stwierdził, że "jest gotów" dostarczać krajom Zachodu surowce energetyczne. Ale oczywiście postawił warunek. W związku z wojną na Bliskim Wschodzie żegluga przez Cieśninę Ormuz spadła o 90 proc. To właśnie tamtędy transportowana jest około jedna piąta światowej ropy naftowej i LNG. Jak informowaliśmy w naTemat, w poniedziałek ceny ropy za baryłkę wzrosły do 120 dol. (ok. 440 zł). Putin złożył propozycję Europie Tymczasem Europę chce "uratować" Władimir Putin. Przypomnijmy, że po tym, jak Rosja w 2022 roku zaatakowała Ukrainę, Unia Europejska zakazała importu rosyjskiej ropy naftowej drogą morską. Kontynuowano dostawy na Węgry i Słowację, ale od stycznia eksport jest praktycznie wstrzymany z powodu uszkodzenia w Ukrainie rurociągu Przyjaźń. Tymczasem rosyjski przywódca stwierdził, że "jest gotów" wrócić do robienia biznesu z Europejczykami. Zaproponował rosyjską ropę i gaz, ale oczywiście pod jednym warunkiem. – Jeśli europejskie firmy i europejscy nabywcy nagle zdecydują się na zmianę swojego podejścia i zaoferują nam długoterminową, zrównoważoną współpracę, wolną od nacisków politycznych, to proszę bardzo. Nigdy nie odmawialiśmy – oświadczył Putin, cytowany przez AFP. – Potrzebujemy jednak sygnału, że są gotowi i chętni do współpracy z nami oraz że będzie to [współpraca] trwała i stabilna – dodał dyktator i wychwalił rosyjskie firmy energetyczne. Tusk zabrał głos ws. wzrostu cen paliw w Polsce Dodajmy, że gwałtowny wzrost cen paliw na stacjach benzynowych komentował już premier Donald Tusk. – Prezydent Trump powiedział bardzo wyraźnie i brutalnie, żeby się nie przejmować, że tylko głupcy przejmują się wysokimi cenami ropy, a mądrzy ludzie rozumieją, że urosły tylko na chwilę i za chwilę spadną radykalnie. Ja chcę wierzyć w te słowa. Na pewno pan Czarnek powinien wierzyć, bo tam to zaufanie jest bezgraniczne – przekazał podczas poniedziałkowej konferencji prasowej. Premier wspomniał, że tym razem w jego wypowiedzi nie ma krzty ironii. Dodatkowo wskazał, że trwa szukanie dostępnych narzędzi, które pozwolą na złagodzenie kolejnych podwyżek cen dla kierowców. – Nie ironizuję. Chcę podejmować i podejmuję odpowiedzialne decyzje. Ani Orlen, ani nikt inny nie ma prawa zarobić na tej sytuacji. Szukamy ostrożnych narzędzi tak, żeby te ceny nie wystrzeliły ponad to, co dzieje się wokół nas. W Polsce paliwa nie będą dwa razy tańsze niż u sąsiadów. Będziemy pilnować, żeby nikt na tym nie zarobił. Czekamy na spełnienie obietnicy, że wojna zaraz się skończy – tłumaczył szef rządu.
Przeczytaj źródło