Psychoterapia w Polsce do zmiany. Nowa ustawa niby pomaga, ale budzi kontrowersje

1 dzień temu 12

SPIS TREŚCI

  1. Większe wymagania to większe bezpieczeństwo pacjentów
  2. Regulacja potrzebna, ale projekt ustawy rozmija się ze światowymi standardami
  3. Musimy zwiększyć nacisk na większą dostępność i jakość usług
  4. Pacjent musi być w centrum uwagi
  5. Projekt ustawy nie służy ani pacjentom ani terapeutom
  6. Polacy potrzebują psychoterapii

Większe wymagania to większe bezpieczeństwo pacjentów

Coraz więcej z nas potrzebuje wsparcia psychoterapeuty. W ciągu ostatnich 5 lat skorzystało z niego już ponad 6,5 mln Polaków. Potrzeby są znacznie większe, ale dostanie się do psychoterapeuty w Polsce, nie jest łatwe. Na wizytę trzeba czekać miesiącami, a nawet latami z powodu ograniczonej liczby miejsc i konieczności skierowania od lekarza. Prywatna pomoc jest zaś droga. W łatwiejszym dostępie do terapii mają pomóc nowe regulacje prawne, które jasno określą, kto w Polsce może prowadzić psychoterapię.

Obowiązujące przepisy opierają się na ustawie z dnia 8 czerwca 2001 r. i dopuszczają możliwość powadzenia terapii zarówno przez osoby, które ukończyły podyplomowe czteroletnie szkolenie i są certyfikowanymi specjalistami, jak i takich, którzy mają za sobą np. dziesięciogodzinny kurs online. Celem nowych przepisów ma być uporządkowanie rynku, wyeliminowanie osób bez kwalifikacji, zapewniając bezpieczeństwo pacjentom i zwiększając transparentność. Dla osób niespełniających wymogów przewidziane są kary, w tym czasowe zawieszenie lub pozbawienie prawa wykonywania zawodu.

Dotąd też z powodu licznych trudności nie wdrożono w pełni wszystkich zapisów ustawy. Na realizację czeka m.in. utworzenie obowiązkowego samorządu zawodowego, który gwarantowałby psychoterapeutom status zawodu zaufania publicznego — podobnie jak lekarz, czy adwokat, a także powstanie rejestru psychoterapeutów, podmiotów szkolących i egzaminujących.

Nowa ustawa uwzględnić ma również zapisy dotyczące szczegółowych wymogów kwalifikacyjnych, obejmujących np. podyplomowe szkolenia, nadzór i ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej. Podniesie to standardy, szczególnie w kontekście psychoterapii, która w nowej regulacji będzie wymagała konkretnych kwalifikacji. Zaliczać się będą do nich np. czteroletnie szkolenie podyplomowe, praktyka kliniczna, psychoterapia własna i superwizja.

To bardzo ważne, bo — jak podkreśla w rozmowie z Medonetem Joanna Gutral, psycholożka, doktor nauk społecznych — aktualnie na rynku psychoterapii panuje pełna dowolność — psychoterapeutą może mianować się każdy, kto uzna to za stosowne.

— Nieważne, czy na naukę technik psychoterapeutycznych poświęcił lata, dni, a może po prostu uznał, że potrafi rozmawiać z ludźmi i otworzył swoją praktykę — mówi ekspertka i dodaje: — To ogromne zagrożenie dla pacjenta — często w kryzysie, ufnego, zdezorientowanego, który po prostu szuka pomocy w cierpieniu.

Zobacz też: Nowa ustawa o zawodzie psychologa jest niezbędna. "Proszę, zróbcie to dobrze" [KOMENTARZ]

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Jakie zmiany w przepisach dotyczących psychoterapii są planowane?

Ile osób skorzystało z psychoterapii w Polsce w ciągu ostatnich 5 lat?

Jakie kwalifikacje będą wymagane od przyszłych psychoterapeutów?

Dlaczego obecny projekt ustawy budzi kontrowersje?

Regulacja potrzebna, ale projekt ustawy rozmija się ze światowymi standardami

Zawód należy uregulować i jest to bezsprzeczne. Ekspertka wskazuje jednak, że niestety aktualnie procedowany poselski projekt ustawy stoi w sprzeczności z obowiązującymi na świecie standardami.

— Miałby to być jedyny zawód zaufania publicznego bez wymaganego bazowego wykształcenia kierunkowego i jednolitego egzaminu państwowego — podkreśla Joanna Gutral. — 78 proc. Polek i Polaków uważa, że psychoterapeuta powinien być psychologiem — słusznie, wszak ustawa o ochronie zdrowia psychicznego definiuje psychoterapię jako oddziaływanie metodami psychologicznymi. Niemniej w aktualnej propozycji nie ma konieczności posiadania dyplomu psychologa, by móc przystąpić do szkolenia z psychoterapii — dodaje.

Psycholożka przekonuje, że to tak jakby chirurg nie musiał najpierw ukończyć medycyny, a adwokat prawa. W efekcie romanista już po dwóch latach podyplomowego szkolenia będzie mógł samodzielnie świadczyć psychoterapię. I to przez kilka lat, zanim będzie musiał przystąpić do certyfikacji, czyli zwieńczenia procesu szkolenia.

— Postrzegam to jako absurd, zwłaszcza że decydenci szumnie na sztandarach nieśli hasła o kryzysie zdrowia psychicznego w Polsce — przypomina Joanna Gutral. — W aktualnie proponowanym kształcie ustawa o zawodzie psychoterapeuty zmienia tyle, że pacjent będzie miał rozróżnienie, kto może mianować się psychoterapeutą, a kto nie. Tak jak pacjent może wybrać, czy idzie do lekarza, czy do znachora, a rozróżnienie pomiędzy tymi profesjami jest dla niego jasne — dodaje.

Musimy zwiększyć nacisk na większą dostępność i jakość usług

Gutral ubolewa też nad tym, że niestety wymogi stawiane przed kandydatami na psychoterapeutów są niskie, a sama ustawa nie gwarantuje ani zwiększenia dostępności do psychoterapii, ani lepszej jakości usług. — To smutne, bo oczekiwalibyśmy, że prawo zadba o bezpieczeństwo pacjenta. Jest odwrotnie — zawód jest otwarty dla wszystkich z tytułem magistra, wymogi egzaminacyjne są niskie, a cała kontrola przerzucona na prywatne ośrodki szkoleniowe z marginalną kontrolą Ministerstwa Zdrowia.

Ekspertka zwraca także uwagę, że ustawa unika niestety jak ognia zapisów o metodach udowodnionych naukowo, a współczesna psychoterapia taka właśnie być powinna. W efekcie pacjent dostaje dwóch specjalistów — psychologa i psychoterapeutę. Dwa osobne samorządy i dwie odrębne usługi. Po diagnostykę musi udać się do psychologa, po leczenie do psychoterapeuty.

— Czy pacjenci będą mieć jasność u kogo dochodzić swoich praw i po jakie wsparcie się udać? — pyta psycholożka. — Moim zdaniem nie. Osoby bez przygotowania nadal będą mogły świadczyć swoje usługi — po prostu nie będą mogły nazywać się psychoterapeutami, ale "przewodnikami zdrowienia" czy "psychotechnikami" już tak. Bez solidnej psychoedukacji pacjenci nadal zdani są sami na siebie w weryfikowaniu kompetencji specjalisty, dbania o to, czy proponowana przez terapeutę metoda ma umocowanie w świetle badań naukowych. A adepci psychoterapii nadal będą płacić astronomiczne sumy za szkolenia z obszaru psychoterapii — dodaje.

Pacjent musi być w centrum uwagi

Podobnie uważa Dominika Kacperek Karbowiak, dyrektor Kliniki Terapii Poznawczo Behawioralnej UniwersytetU SWPS. Wierzy ona jednak, że ustawa o zawodzie może być historyczną szansą na to, by pacjenci w Polsce wreszcie zyskali realną ochronę prawną.

— Z naukowego punktu widzenia psychoterapia to proces leczenia zaburzeń psychicznych, oparty na udowodnionych empirycznie mechanizmach zmiany. Bez ustawowego umocowania tej definicji psychoterapia często nie jest traktowana jako świadczenie zdrowotne, co niesie ze sobą dalekosiężne skutki dla ochrony praw pacjenta — wyjaśnia ekspertka. — Dlatego fundamentem nowej ustawy musi być bezpieczeństwo pacjenta jako cel nadrzędny — podkreśla Dominika Kacperek Karbownik.

System powinien więc opierać się na dwóch kluczowych filarach. Pierwszym z nich jest pełna transparentność: pacjent musi mieć dostęp do jawnych rejestrów, potwierdzających kwalifikacje specjalisty. Towarzyszyć temu musi obowiązek informacyjny — pacjent ma prawo wiedzieć, jaką metodą będzie leczony oraz jakie są przewidywane efekty i ryzyka podejmowanych działań.

I drugi — standardy naukowe (Evidence Based Medicine, medycyna oparta na faktach), czyli ścisłe oparcie pracy na metodach o udowodnionej skuteczności oraz stosowanie międzynarodowych rekomendacji (jak np. wytyczne brytyjskiej agencji NICE), to jedyna gwarancja rzetelności. Dzięki temu pacjent ma szansę na poprawę stanu zdrowia w możliwie najkrótszym czasie i przy racjonalnych kosztach.

Ekspertka uważa, uzupełnieniem tych zmian musi być wprowadzenie ustawowej tajemnicy zawodowej oraz obowiązkowego ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej (OC). To kluczowe zabezpieczenie: w przypadku wyrządzenia szkody lub pogorszenia stanu zdrowia przez niewłaściwie dobraną technikę pacjent zyska realną ścieżkę do uzyskania odszkodowania z polisy specjalisty.

Projekt ustawy nie służy ani pacjentom ani terapeutom

Joanna Gutral jest zdania, że projekt ustawy w obecnym kształcie służy nie pacjentom, nie terapeutom, a biznesom szkoleniowym — zamiast wyznaczać standardy na przyszłość, podobne do tych w innych europejskich krajach i dawać pacjentom rękojmię bezpieczeństwa oddziaływań i szkoleń specjalistów, zabezpiecza bowiem już istniejący, bardzo dochodowy rynek szkoleń w obszarze psychoterapii.

— Na końcu zostaje pacjent, który, może z niewielkim ułatwieniem, nadal sam musi się w tym wszystkim połapać. I zapłacić — podsumowuje Joanna Gutral.

Dominika Kacperek Karbowiak dodaje, że tylko jednoznaczne przepisy zagwarantują nam system, w którym wysoka jakość i bezwzględne bezpieczeństwo pacjenta nie będą jedynie opcją, lecz standardem.

Jest jednak czas, aby odpowiednio ukierunkować prace, tym bardziej że na ostateczny kształt ustawy wpływ będą miały obrady powołanego przez Ministerstwo międzyresortowego zespołu eksperckiego, w którego skład weszli konsultanci krajowi, przedstawiciele właściwych ministerstw oraz reprezentanci środowiska psychoterapeutów. Zadaniem zespołu będzie dostosowanie poselskiego projektu ustawy o zawodzie psychoterapeuty do modelu nadzoru przy ministrze zdrowia, a także zapewnienie jego spójności z systemem ochrony zdrowia, obowiązującymi rozporządzeniami oraz specjalizacją w dziedzinie psychoterapii.

Polacy potrzebują psychoterapii

Tymczasem sprawa staje się coraz bardziej pilna, badanie przeprowadzone na zlecenie Kliniki.pl przez SW Research wskazuje, że wprawdzie co piąty Polak skorzystał z psychoterapii, ale trzy miliony nie podjęły psychoterapii z powodu wysokich kosztów. Wsparcie jest nam potrzebne z uwagi na problemy emocjonalne, stres zawodowy i problemy rodzinne. Coraz częściej też pomocy szukają mężczyźni — dla przykładu z badania wynika, że 65,2 proc. kobiet wskazało problemy emocjonalne jako główną przyczynę podjęcia terapii, wśród mężczyzn było to 51,4 proc., ale aż 21 proc. mężczyzn rozpoczęło terapię z powodu problemów rodzinnych — częściej niż kobiety (16,5 proc.). Stres zawodowy jako powód psychoterapii deklarowało 23,8 proc. mężczyzn i 17,4 proc. kobiet.

Smutne jest też to, że blisko trzy miliony Polaków nie podjęło psychoterapii z powodu wysokich kosztów, a niemal dwa miliony z nich deklaruje, że zdecydowaliby się na terapię, gdyby mieli na to wystarczające pieniądze.

Przeczytaj źródło