Po miesiącach napiętych negocjacji Chiny i Unia Europejska osiągnęły porozumienie w sprawie mechanizmu "zobowiązań cenowych" dla chińskich pojazdów elektrycznych. Ogłoszona w poniedziałek decyzja postrzegana jest przez obie strony jako satysfakcjonująca w trwającym od dwóch lat sporze handlowym, który groził eskalacją wojny celnej.
Decyzja ta jest bardzo ważna z punktu widzenia Brukseli. Unia Europejska musiała znaleźć rozwiązanie, które ochroni jej rynek, nie odcinając jednocześnie dostaw kluczowych komponentów. Europejscy producenci są bowiem wciąż silnie uzależnieni od importowanych z Chin baterii, metali ziem rzadkich oraz czipów komputerowych, które są niezbędne do dalszej transformacji energetycznej Europy.
Mechanizm porozumienia
Chińskie Ministerstwo Handlu (MOFCOM) poinformowało, że strony uzgodniły treść dokumentu zawierającego wytyczne dotyczące zobowiązań cenowych (price undertaking guidance). Zgodnie z nowymi ustaleniami, Komisja Europejska wydała instrukcje dla chińskich producentów EV, określające zasady składania ofert cenowych, które mogą zastąpić lub złagodzić obowiązujące cła wyrównawcze.
Dokument unijny obejmuje takie aspekty jak minimalna cena importowa, kanały sprzedaży oraz przyszłe inwestycje w UE. Bruksela zobowiązała się do oceny każdej oferty w sposób obiektywny i sprawiedliwy, zgodnie z zasadami Światowej Organizacji Handlu (WTO) i zasadą braku dyskryminacji. Celem ustalenia minimalnych cen importowych jest wyeliminowanie szkód rynkowych wynikających z domniemanych chińskich subwencji państwowych.
Triumf dialogu nad protekcjonizmem
Informacja ta została entuzjastycznie przyjęta przez stronę chińską. Chińska Izba Handlowa przy UE (CCCEU) oraz analitycy rynkowi ocenili porozumienie mianem "miękkiego lądowania". Eksperci cytowani przez chińskie media podkreślają, że jest to dowód na to, iż dwie wielkie gospodarki potrafią rozwiązywać spory poprzez konsultacje, dając pozytywny przykład w czasach rosnącego globalnego protekcjonizmu i polityki jednostronnej.
Tu Xinquan, dziekan Chińskiego Instytutu Studiów nad WTO zauważył, że podejście to mocno kontrastuje z polityką USA, które w 2024 roku nałożyły zaporowe, 100-procentowe cła na chińskie samochody elektryczne, praktycznie blokując im dostęp do rynku.
Geneza sporu i tło rynkowe
Konflikt między Chinami i Unią Europejską rozpoczął się w październiku 2023 roku, gdy Komisja Europejska wszczęła dochodzenie w sprawie chińskich subwencji. Bruksela argumentowała, że państwowe wsparcie, w tym tanie pożyczki, grunty pod fabryki i ulgi podatkowe, pozwalają chińskim firmom sztucznie zaniżać ceny, co zagraża europejskiemu przemysłowi motoryzacyjnemu. W rezultacie, w 2024 roku UE nałożyła na Chiny cła wyrównawcze sięgające 35,3%.
W odpowiedzi Pekin wszczął własne postępowanie antydumpingowe, wymierzone m.in. w import europejskiej wieprzowiny i brandy, co uderzyło w producentów z Francji, Hiszpanii i Danii.
Mimo nałożonych ceł, chińscy producenci kontynuowali ekspansję. Według danych stowarzyszeń motoryzacyjnych, udział aut wyprodukowanych w Chinach na rynku UE wzrósł do 6% w pierwszej połowie 2025 roku, a sama wartość importu aut EV z Chin do Europy skoczyła z poziomu 1,6 miliardów dolarów w 2020 roku do 11,5 miliardów dolarów w 2023 roku. Warto jednak zaznaczyć, że sporą część tej kwoty wygenerowały zachodnie koncerny posiadające swoje fabryki w Chinach, w tym Tesla czy BMW.
Co dalej?
Dla Unii Europejskiej porozumienie jest próbą zachowania balansu. Z jednej strony pozwala chronić rodzimych producentów, z drugiej zaś potrzebuje przystępnych cenowo aut elektrycznych, aby zrealizować cel redukcji emisji o 55% do 2030 roku.
Chińskie Ministerstwo Handlu oświadczyło, że obecny postęp nie tylko stabilizuje łańcuchy dostaw w motoryzacji, ale również chroni oparty na zasadach międzynarodowy porządek handlowy. Nie jest jeszcze jasne, czy porozumienie całkowicie zniesie cła, jednak otwiera ono drogę do uregulowania handlu w oparciu o uzgodnione progi cenowe.

1 dzień temu
3






English (US) ·
Polish (PL) ·