Prof. Bralczyk ocenił polityków: Nawrocki krzyczy, Kaczyński mamrocze. A Tusk?

3 tygodni temu 33

Profesor Jerzy Bralczyk udzielił wywiadu „Tygodnikowi Przegląd”, w którym oceniał wystąpienia czołowych polskich polityków. Opowiedział też o zaskakujących skutkach afery ze „zdychaniem”.

W pewnym momencie na profesora Bralczyka posypało się wiele nieprzyjemnych słów, ponieważ stanął w obronie słowa „zdychać” w kontekście zwierząt. Jak się okazuje, przysporzyło mu to nie tylko wrogów, ale i nowych zwolenników.

Bralczyk o „zdychającym psie” i sympatii prawicy

Językoznawca jest przekonany, że to właśnie przez „zdychającego psa” zaproszono go na konferencję prawicowych środowisk „Kierunek Polska”. – Bardzo im się to podobało, bo to jest prawicowe i konserwatywne. Psy zdychają. Murzyni są czarni – podsumował krótko. Zaznaczał przy tym, że on sam może być konserwatywny językowo, ale ideologicznie bliższe jest mu „myślenie socjalistyczne”.

Jerzy Bralczyk ubolewał nad tym, że ostatnim wielkim przywódcą lewicy był papież Franciszek i może Bernie Sanders z USA. W Polsce nadzieje pokładał w Adrianie Zandbergu, który jednak w jego ocenie „stracił wyrazistość”. Proszony o ocenę innych czołowych polskich polityków, powiedział docenił i Donalda Tuska i Jarosława Kaczyńskiego.

Prof. Bralczyk o wystąpieniach czołowych polityków

Zdaniem eksperta przewodniczący Tusk jest przekonujący i mówi jak osoba, która wierzy we własne słowa. Z kolei prezes Kaczyński mówi do dziennikarzy „jakby od niechcenia, pod nosem”, przez co buduje uwagę i przekonanie, że mówi rzeczy niepodważalne.

– A prezydent Nawrocki z kolei w przemówieniach krzyczy. Dla wielu to jest drażniące. Ale są i tacy, których krzyk przekonuje. Jednych przekonuje krzyk, drugich mruczenie – zauważał. – Krzyk to raczej metoda krótkoterminowa. Podobnie jak nadęty patos, z którym także mieliśmy do czynienia – wspomniał, nie podając jednak nazwiska polityka.

Jakie wady Bralczyk dostrzegł u Trzaskowskiego?

Szymona Hołownię Bralczyk pochwalił, jako swojego byłego ucznia. Najwięcej ciepłych słów miał jednak dla Aleksandra Kwaśniewskiego. – Był bardzo dobry zawsze, a teraz, poza polityką, jest jeszcze lepszy. Mówi w takim tempie, w jakim człowiek przyswaja to, co on mówi, i ma świadomość, że to nie są banały. Kwaśniewski nie jest banalny, wiarygodnie artykułuje słowa – oceniał.

Władysława Kosiniaka-Kamysza postrzega jako „świetnego polityka”, który jednak niekoniecznie pasuje do tematów wojskowych. Rafała Trzaskowskiego nazwał „językowo bardzo sprawnym”, jednak dostrzegł u niego wady w mimice. – Podniesione i pomarszczone czoło pokazuje albo zdziwienie, albo zatroskanie. Obie te cechy nie są szczególnie dobrze postrzegane u polityka. I nie wiążą się z poczuciem sprawczości – tłumaczył.

Czytaj też:
Tak Polacy opłakują zwierzęta. Monetyzacja emocji, ChatGPT i pakiet „Bliskość”
Czytaj też:
Burza w sieci z powodu „psiecka”. Prof. Bralczyk nie gryzł się w język

Źródło: Tygodnik Przegląd

Przeczytaj źródło