Nauczyciele ze szkół publicznych napisali niedawno dramatyczny list w sprawie edukacji włączającej. Opisali, jak chodzą do pracy "z realnym lękiem o bezpieczeństwo dzieci i własne". Jak dodali, nawet w klasach, gdzie są dzieci w wieku 7–9 lat, spotykają się z sytuacjami skrajnie niebezpiecznymi.
Wyliczyli, że w klasach są uczniowie: przynoszący ostre narzędzia do szkoły, nieprzewidywalni, zastraszający innych, przejawiający zachowania psychopatyczne, które budzą poważne obawy o bezpieczeństwo. Są tam także dzieci przejawiające zachowania o charakterze skrajnie agresywnym, impulsywnym, niekontrolowanym.
Ekspert: Trzeba mówić o tym odważnie
Według eksperta Związku Miast Polskich Marka Wójcika to jeden z najpilniejszych problemów w polskiej edukacji. Dzieci z potrzebami specjalnymi jest coraz więcej i ich liczba będzie rosła. Z powodów obiektywnych, bo mamy inny model rodziny, inne relacje rówieśnicze, inny klimat, zmiany cywilizacyjne, więcej problemów natury psychicznej - powiedział Marek Wójcik w rozmowie z Portalem Samorządowym.
Jego zdaniem znalezienie sposobu na zapewnienie optymalnych warunków edukacji dla tych dzieci staje się koniecznością. I też trzeba o tym mówić odważnie, bo to wymaga przede wszystkim budowy świadomości u rodziców - podkreślił.
Klasy integracyjne najlepsze?
Ekspert zauważył, że obecny system nie jest najlepszym rozwiązaniem. Gdyby jednak udało się wprowadzić pewne mechanizmy pozwalające na to, żeby wszystkie dzieci z orzeczeniami mogły się uczyć w klasach integracyjnych, to byłoby to optymalne rozwiązanie, bo według mnie to jest najlepszy model - powiedział.
Wówczas te dzieci byłyby wśród rówieśników, byłyby uspołeczniane, uczyłyby się w normalnej klasie, miałyby szansę na normalny rozwój. Tu jednak problemem jest kwestia finansowania tych zadań, którą trzeba rozwiązać - konkluduje przedstawiciel Związku Miast Polskich.
"Poważny błąd systemowy"
Nauczyciele mają inne zdanie na ten temat. Ich zdaniem w obecnym kształcie edukacja włączająca jest poważnym błędem systemowym. Miałaby sens w sytuacjach, gdy: dziecko jest w normie intelektualnej, wymaga wsparcia funkcjonalnego (np. słabowidzenie, niedosłuch) - argumentują pedagodzy w otwartym liście.
Nie ma jednak sensu – i stanowi realne zagrożenie – gdy: w jednej klasie jest kilkoro uczniów z bardzo różnymi, głębokimi orzeczeniami, część dzieci nie komunikuje się werbalnie, część przejawia agresję fizyczną i psychiczną, każde z nich wymaga zupełnie innych oddziaływań. W takiej sytuacji: traci cała klasa, dzieci bez specjalnych potrzeb nie mają warunków do nauki, a nauczyciel "gasi pożary", zamiast uczyć - wyliczają nauczyciele.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Dalszy ciąg materiału pod wideo

1 dzień temu
7







English (US) ·
Polish (PL) ·