W słynnym dowcipie o Radiu Erewań okazywało się, że wbrew doniesieniom o rozdawaniu rowerów w Moskwie, nie chodziło o Moskwę, tylko o Leningrad, i nie o rozdawanie, tylko o kradzieże. Podobnie wygląda sukces paryskiego szczytu tzw. koalicji chętnych – pisze Michał Potocki.
We wtorek Francja i Wielka Brytania podpisały z Ukrainą deklarację o zamiarze rozmieszczenia na jej terytorium wojsk po zawarciu rozejmu, a Amerykanie potwierdzili chęć podłączenia się do opracowywanych gwarancji bezpieczeństwa. Krok do przodu nie polega jednak na tym, że na Ukrainę wyjadą zachodni żołnierze, a Biały Dom obejmie ją gwarancjami.
W przewidywalnym scenariuszu żadni żołnierze tam nie trafią. Nawet gdyby Rosja zgodziła się na zawieszenie broni – na co się na razie nie zanosi – nie podpisze się pod punktem, który by to zakładał. Choćby Brytyjczycy i Francuzi mieli się pojawić daleko od frontu, np. w Jaworowie pod Lwowem, a w układzie zapisano wprost, że oddziały nie mają parasola NATO i nie dysponują ciężkim sprzętem. Strategiczny cel Rosji zakłada pełne podporządkowanie Ukrainy, a dyslokacja zachodnich wojsk ten cel unieważnia.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Zobacz
Popularne Zobacz również Najnowsze
Przejdź do strony głównej

4 dni temu
6





English (US) ·
Polish (PL) ·