Publicznie mówi, że mama jej nie kochała. Wspomina też, że mimo otrzymywania od niej ciepła przez całe życie, zadbała, by dostała ona w chorobie profesjonalną opiekę. Katarzyna Miller opowiedziała VIVIE.pl o odchodzeniu mamy i tym, dlaczego po śmierci bliskiej osoby można poczuć ulgę.
Katarzyna Miller, psycholożka o mamie i przejściu żałoby
W najnowszej rozmowie Wiktora Słojkowskiego dla VIVY.pl gościni Katarzyna Miller opowiadała o czasie, w którym dowiedziała się, że jej ciężko chorująca mama umiera. Kobieta leżała wtedy w szpitalu, w którym także dzięki córce, miała świetną i profesjonalną opiekę. Panie nie miały nigdy bliskich relacji, psycholożka znacznie bliżej była ze swoim tatą.
CZYTAJ TEŻ: Katarzyna Miller już po ślubie! Nam zdradziła kulisy uroczystości
Gdy otrzymała wiadomość, że życie mamy niedługo się zakończy, była przy niej w szpitalu. W tym samym czasie miała jednak mieć w innym miejscu bardzo ważne badanie, od którego zależało jej zdrowie. Musiała więc podjąć zdecydowaną decyzję. „To było coś takiego niebezpiecznego, bo ja miałam guzki na tarczycy i czekałam miesiąc albo nawet dwa na termin badania. I mówię: słuchajcie, ja przyjadę, ale ja muszę teraz do taksówki, która na dole stoi, ja muszę na to badanie pojechać”, opowiada nam przed kamerą.
Chwilę później psycholożka otrzymała telefon, że mama zmarła. Dwa dni później Katarzyna Miller miała wylot na zaplanowane wcześniej wakacje w Tajlandii. „Wszystko załatwione, zapłacone. Czy ta pojechałam? Oczywiście. W ogóle zrobiłam wtedy zrobiłam coś niebywałego. W ciągu dwóch dni załatwiłam absolutnie wszystko. Szczególnie ważne jest to, że w ogóle mama była w Łodzi, ja w Warszawie. I załatwiłam i pogrzeb, i te kostnice wszystkie i właściwie też zdążyłam przyjąć do wiadomości, że to już”, opowiada VIVIE.pl psycholożka.

Olga Majrowska
„Ale poczuła pani ulgę, że tej mamy już nie ma?”, zapytał prowadzący. „Oczywiście, że tak. Dużo ludzi to czuje, tylko się nie mówi o tym. To nie jest nic dziwnego, to jest ludzkie bardzo. Po tacie, to rozpaczałam, kiedy umarł, bo byłam z nim bardzo związana. […] A z nią, no te 9 lat choroby było bardzo, bardzo trudne i bardzo ciężkie i z jej strony, no nic ciepłego mnie nie spotkało”, opowiada nam Katarzyna Miller.
Cała rozmowa już na naszym YouTubie.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.

fot. Olga Majrowska / Katarzyna Miller, VIVA! 19/2023 fot. Olga Majrowska

fot. Olga Majrowska fot. Olga Majrowska

4 dni temu
9



English (US) ·
Polish (PL) ·