Do Sądu Okręgowego w Warszawie trafił właśnie oficjalny wniosek o ekstradycję Aleksandra B., pracownika słynnego Ermitażu. Ukraińscy śledczy zarzucają mu nielegalne wykopaliska i zniszczenie starożytnego miasta Myrmekjon na Krymie. Straty wyceniono na miliony hrywien. Sprawa wywołuje ogromne napięcie dyplomatyczne – oburzenie zatrzymaniem wyraził już Kreml.
Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie, prok. Piotr Antoni Skiba, potwierdził wysłanie dokumentów do sądu. Śledczy domagają się uznania ekstradycji za prawnie dopuszczalną oraz przedłużenia aresztu dla Rosjanina. Obecnie Aleksander B. przebywa w izolacji do 13 stycznia, ale procedura wydania go Ukrainie może potrwać znacznie dłużej. Sąd Okręgowy w Warszawie zbada teraz, czy prośba Kijowa spełnia wszystkie wymogi formalne i prawne.
Zarzuty o nielegalne wykopaliska i dewastację
Ukraińska prokuratura oskarża Aleksandra B. o umyślne i nielegalne zniszczenie obiektu dziedzictwa kulturowego. Rosjanin kierował Sekcją Archeologii Starożytnej w petersburskim Ermitażu. W latach 2014–2019 prowadził prace na terenie kompleksu "Starożytne miasto Myrmekjon" w Kerczu na okupowanym Krymie.
Według strony ukraińskiej naukowiec nie posiadał wymaganych prawem pozwoleń na wykopaliska. Jego działania doprowadziły do częściowego zniszczenia zabytkowego kompleksu. Straty materialne szacuje się na ponad 201 milionów hrywien.
Akcja ABW
Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymała Rosjanina 4 grudnia w Polsce. Służby działały na podstawie wniosku o międzynarodową pomoc prawną. Podczas przesłuchania w Warszawie Aleksander B. nie przyznał się do winy i odmówił składania jakichkolwiek wyjaśnień. Zatrzymanie wywołało natychmiastową reakcję Moskwy. Rzecznik Kremla, Dmitrij Pieskow, publicznie wyraził oburzenie działaniami polskich służb.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Dalszy ciąg materiału pod wideo

1 dzień temu
10




English (US) ·
Polish (PL) ·