Zamiast seryjnej produkcji elastycznych ogniw słonecznych, mamy seryjne pozwy, wzajemne oskarżenia i komornika na prywatnym koncie światowej sławy fizyczki. Konflikt Olgi Malinkiewicz z inwestorami – Dawidem Zielińskim oraz Piotrem Kurczewskim – wszedł w fazę wojny. Czy po miesiącach publicznego prania brudów w mediach i na salach sądowych istnieje jeszcze jakakolwiek szansa na zażegnanie tego sporu?
- Pat decyzyjny: Olga Malinkiewicz została odwołana z zarządu Saule Technologies, a jej miejsce zajęli ludzie związani z inwestorem. Naukowczyni nie uznaje tych zmian i walczy o odzyskanie kontroli w sądzie
- Gigantyczne długi: Sąd we Wrocławiu (nieprawomocnie) nakazał Malinkiewicz zwrot blisko pół miliarda złotych na rzecz inwestora DC24. Sama Malinkiewicz mówi o „drapieżnym finansowaniu”
- Technologia pod znakiem zapytania: Inwestorzy twierdzą, że audyt wykazał, iż linia produkcyjna nigdy nie osiągnęła deklarowanej sprawności. Malinkiewicz odpiera zarzuty, mówiąc o sabotażu i celowym głodzeniu spółki
O co tak naprawdę toczy się spór?
Wszystko zaczęło się od inwestycji Columbus Energy w Saule Technologies w 2020 roku. Spółka zainwestowała dziesiątki milionów złotych w rozwój ogniw perowskitowych – lekkich, elastycznych i potencjalnie bardzo tanich paneli fotowoltaicznych nowej generacji.
Łącznie (wraz z DC24 ASI i innymi źródłami) do projektu wpłynęło według różnych szacunków 270–300 mln zł, w tym znaczące środki prywatne i publiczne.
Do wiosny 2025 roku relacje układały się względnie dobrze, jednak w maju 2025 doszło do gwałtownego załamania:
- Olga Malinkiewicz została odwołana z zarządu Saule i Saule Technologies,
- złożyła zawiadomienie do prokuratury o podejrzeniu działania na szkodę spółki przez inwestorów,
- inwestorzy zaczęli publicznie zarzucać jej brak przejścia z fazy laboratoryjnej do powtarzalnej produkcji przemysłowej.
Fot. Janek Skarżyński / East NewsNajostrzejsza faza konfliktu
Swoistym przełomem stał się wywiad Olgi Malinkiewicz w Kanale Zero pod koniec listopada 2025. W trakcie rozmowy do studia zadzwonił Dawid Zieliński, co zaowocowało bardzo ostrą wymianą zdań na żywo.
Kolejne miesiące przyniosły:
- oskarżenia o chęć wyprowadzenia technologii „na Wschód” (Malinkiewicz stanowczo zaprzecza),
- zajęcie komornicze prywatnego konta Malinkiewicz na kwotę 5,3 mln zł (później wstrzymane przez Zielińskiego),
- prywatny akt oskarżenia Piotra Kurczewskiego przeciwko Malinkiewicz o zniesławienie i znieważenie (złożony na przełomie 2025/2026),
- publiczne apele Malinkiewicz do premiera, rządu i instytucji UE o ochronę technologii przed „wrogim przejęciem”,
- ofertę sprzedaży technologii instytucjom państwowym (list Columbus Energy do kilku ministerstw – bez odzewu).
Czy istnieje wyjście? Możliwe scenariusze
Mimo fatalnej atmosfery, na stole wciąż leży kilka opcji, które mogłyby przeciąć ten gordyjski węzeł. Pierwszą i najczęściej przywoływaną jest tzw. „opcja państwowa”. Dawid Zieliński zadeklarował, że Columbus jest gotów oddać swoje udziały Skarbowi Państwa za symboliczną kwotę, jeśli tylko państwo przejmie na siebie ciężar dalszego finansowania i spłaci długi spółki. Byłoby to rozwiązanie typu „clean break” – inwestorzy odzyskują część środków, a naukowcy zyskują stabilnego partnera.
Jednak do stycznia 2026 roku nie ma żadnych informacji o zainteresowaniu ze strony rządu. Olga Malinkiewicz skierowała apel do premiera Donalda Tuska, podkreślając strategiczne znaczenie technologii dla bezpieczeństwa energetycznego Polski i UE, ale brak odzewu sugeruje, że państwo nie traktuje tej sprawy priorytetowo.
Eksperci rynku OZE oceniają tę opcję jako mało realną w krótkim terminie, głównie z powodu skomplikowanej struktury własnościowej Saule i obaw przed wciągnięciem w trwające procesy sądowe. Dodatkowo, państwo musiałoby zainwestować dodatkowe środki – szacowane na co najmniej 100 mln zł – co w kontekście budżetowych ograniczeń wydaje się trudne.
Drugim wyjściem jest pojawienie się dużego gracza zagranicznego. Malinkiewicz sugerowała, że istnieją podmioty z branży technologicznej (np. z Azji lub USA), które mogłyby wykupić długi Saule i zainwestować w komercjalizację. Problemem pozostaje jednak stan prawny spółki – żaden poważny fundusz nie wejdzie do firmy, która jest uwikłana w tak drastyczny konflikt wewnętrzny i procesy o setki milionów złotych.
Ostatnia ścieżka to bezpośrednie porozumienie Malinkiewicz z Zielińskim, na które niedawno pojawił się „cień szansy”. Prezes Columbusa publicznie zaoferował wstrzymanie egzekucji komorniczej w zamian za merytoryczne rozmowy o przyszłości firmy bez udziału mediów. Malinkiewicz postawiła jednak twarde warunki:
- wycofanie wszystkich pozwów i egzekucji komorniczych,
- przywrócenie kontroli nad zespołem badawczym,
- przejrzysty audyt finansów z ostatnich dwóch lat,
- gwarancje, że technologia nie zostanie sprzedana bez jej zgody.
Ego może okazać się wielką porażką dla Polski
Przyszłość sporu zależy teraz od tego, czy pragmatyzm zwycięży nad urazami. Jeśli strony nie znajdą wspólnego języka w najbliższych miesiącach, Saule Technologies może czekać upadłość likwidacyjna. W takim scenariuszu majątek spółki – w tym bezcenne patenty – zostałby sprzedany przez syndyka za ułamek wartości.
To byłaby największa porażka polskiego ekosystemu startupowego w ostatniej dekadzie, wysyłająca sygnał do innych innowatorów, że w Polsce lepiej nie ryzykować dużych projektów.
Rozwiązanie sporu jest technicznie możliwe, ale wymagałoby od obu stron wykonania kroku w tył. Inwestorzy musieliby pogodzić się z utratą części włożonego kapitału, a Olga Malinkiewicz – z faktem, że budowa fabryki wymaga twardego, korporacyjnego zarządzania, które nie zawsze idzie w parze z wizją naukowca.
Na ten moment szanse na ugodę wydają się niewielkie.
Źródło: Goniec

1 dzień temu
7







English (US) ·
Polish (PL) ·