Tydzień temu była piąta, teraz Maryna Gąsienica-Daniel zajęła siódme miejsce w gigancie Pucharu Świata w Kranjskiej Gorze. - Forma top, jazda top, zdrowie okej. Rośnie forma przed igrzyskami. Pierwsze podium właśnie tam? Biorę w ciemno! - komentuje dla Sport.pl Jan Winkiel z Polskiego Związku Narciarskiego.
Agencja Gazeta/screen z Eurosportu
Maryna Gąsienica-Daniel to niespełna 32-letnia narciarka alpejska, która już od kilku dobrych lat należy do światowej czołówki. Ale kto wie czy właśnie teraz, na miesiąc przed igrzyskami olimpijskimi Mediolan/Cortina d/Ampezzo 2026, Maryna nie znajduje się w życiowej formie.
Zobacz wideo Niesamowity wyczyn Tomasiaka. Czekaliśmy na to 18 lat
W bieżącym sezonie Polka cały czas zdobywa punkty Pucharu Świata. Zrobiła to we wszystkich siedmiu startach. A dwa ostatnie, w swojej koronnej konkurencji czyli w gigancie, skończyła na najwyższym i trzecim najwyższym miejscu w całej karierze.
Maryna znów zaatakowała w drugim przejeździe
Tydzień temu Gąsienica-Daniel zajęła piąte miejsce w gigancie w Semmering. Tam kapitalnie pojechała w drugim przejeździe. Miała w nim trzeci czas. To pozwoliło jej awansować z miejsca dwunastego na piąte. I to był życiowy wynik Maryny. We wcześniejszych latach Maryna cztery giganty w Pucharze Świata skończyła na szóstym miejscu, a szósta była też w gigancie na MŚ 2021 w Cortinie d’Ampezzo (a piąta była na MŚ 2023 w gigancie równoległym).
Teraz, na miesiąc przed rozpoczęciem igrzysk olimpijskich właśnie w Cortinie, Maryna Gąsienica-Daniel potwierdziła, że jest w świetnej dyspozycji. W sobotę 3 stycznia Polka skończyła na siódmym miejscu giganta w Kranjskiej Gorze, znów świetnie atakując w drugim przejeździe. Po pierwszym była dziewiąta, w drugim zanotowała czwarty czas.
- Szkoda, że Maryna nie ma numeru losowanego w pierwszej grupie – mówi Jan Winkiel z Polskiego Związku Narciarskiego, zwracając uwagę na to, że w pierwszych przejazdach Polka rusza na trasę po najwyżej notowanych rywalkach, przez co ma już trudniejszą, rozjeżdżoną przez nie trasę.
Ale mimo wszystko Maryna coraz mocniej zbliża się do pierwszego w życiu podium. Teraz w Kranjskiej Gorze zabrakło 1,05 s, tydzień temu w Semmering – 0,94 s.
Małysz zawarł zakład. Stawką jego wąs
– Forma top, jazda top, zdrowie okej. Rośnie forma przed igrzyskami. Pierwsze podium właśnie tam? Biorę w ciemno! – komentuje Winkiel.
Przypomnijmy, że o olimpijskie podium Maryny Gąsienicy-Daniel z jej trenerem, Marcinem Orłowskim, założył się prezes Polskiego Związku Narciarskiego, Adam Małysz. - Odpowiedziałem, że przyjmuję wyzwanie i zgolę wąsa, ale pod warunkiem, że jeśli będzie medal, to oni ogolą głowy. Wszyscy w tej ekipie, nie tylko trener. Oczywiście wszyscy oprócz Maryny! - mówi nam Małysz.
W listopadzie, a więc wtedy, kiedy ten zakład był zawierany, niewiele wskazywało na to, że wąs Małysza może być naprawdę zagrożony. Dość powiedzieć, że na miejsca w top 10 Pucharu Świata Maryna Gąsienica-Daniel czekała ponad tysiąc dni. Gdy tydzień temu zajęła piąte miejsce w Semmering, to do najlepszej „dziesiątki" wróciła po aż 1014 dniach (19 marca 2023 roku była ósma w gigancie w Andorze).
Mimo to Małyszowi trzeba oddać, że w Marynę wierzył. - Był czas, że Maryna już się coraz bardziej zbliżała do podium, ale w ostatnim sezonie było gorzej. Ale wiem dlaczego. W zeszłym roku miała bardzo duży problem z nartami, nie mogli do niej desek dobrze dopasować. Teraz podobno już to wygląda, jak trzeba. Kibicuję Marynie i wiem, że czasem mała rzecz może spowodować przełom – mówił na starcie sezonu.
- Do nart Maryna faktycznie nie mogła się dopasować, bo minimalnie się zmieniły. Ale teraz już wszystko gra – mówi Winkiel. I to jest dobra puenta: widać, że u Maryny Gąsienicy naprawdę wszystko gra. A to kapitalna wiadomość na 33 dni przed rozpoczęciem igrzysk olimpijskich.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

1 tydzień temu
15




English (US) ·
Polish (PL) ·